Rozdział 1
– I jeszcze jedno chcę powiedzieć na przyszłość. Jestem trochę szorstka, znam ten swój grzeszek. Nie miałam do czynienia z dziewczynkami. Więc nie obrażaj się, jeśli niechcący zranię cię słowem. Nie robię tego specjalnie. Dobrze?
Patrzyłam na kobietę, nieznaną mi jeszcze tego dnia, siedzącą przede mną z prostymi plecami i z męskim, otwartym spojrzeniem. I ciągnęło mnie do niej, jak wszystko żywe ciągnie do ciepła. Jeszcze nieświadomie, ale pierwszy raz uśmiechając się do niej.
– Nie, nie obrażę się. Jest pani dobra! – słowa jakoś same zerwały się z ust i nie dało się ich cofnąć. Zresztą nie chciałam.
Ona też się uśmiechnęła - nieśmiało i ostrożnie, jakby wypróbowywała uśmiech na swoich ustach. Wstała z krzesła, podeszła bliżej.
– Jeśli Stasiek zacznie ci dokuczać, powiedz mi – ostrzegła stanowczo. – W gruncie rzeczy to niezły chłopak, ale potrafi zadzierać nosa. Umowa stoi?
Od dawna siedziałam już, pokasłując, i w odpowiedzi zdołałam tylko skinąć głową. W dzień byłam u lekarza, ale ręka macochy i tak opadła na moje czoło.
– Nie, tak być nie może. Do rana jeszcze mi się rozgorączkujesz. Dalej, nie krępuj się, zdejmuj te swoje mokre rajstopy i właź do gorącej wanny. A potem spać! I nie martw się, syn ma dziś tutaj zakaz wstępu. A jutro, razem z nowym dniem, pomyślimy, co robić.
La storia continua...
Il prossimo capitolo la sta già aspettando.