SOVABOO

Tylko ty

Ch. 42: Rozdział 42

Capitolo 42

Rozdział 42

Sypialnia mojego przyrodniego brata. Moja sypialnia. Ile nocy każdy z nas myślał, że jest nasza. Wchodzę do pokoju i zatrzymuję się na progu. Wracam tu po pięciu latach, by w końcu zamknąć drzwi, które były dla mnie otwarte zbyt długo.

Stas stoi przy oknie, wpatrując się we mnie, a ja zdaję sobie sprawę, że czekał.

Moja koszulka jest przemoczona, woda kapie mi z włosów i torebki... Nie zdjęłam butów w przedpokoju i teraz zdejmuję sandały, zauważając małe kałuże pod stopami. Wciąż trzymam w dłoniach bukiet orchidei i staram się uśmiechać na twarzy pełnej oczekiwania.

- Nigdy nie podziękowałem. To są najpiękniejsze kwiaty.

Czas mija, a na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko w sypialni pozostało takie samo. Ten sam stół, ta sama przesuwana szafa, te same półki z książkami, a nawet łóżko. Głęboki fotel przy oknie, w którym przesiadywałem wieczorami. Tylko teraz szafa ma lustrzane drzwi i coś niewidocznego dla oka, co wypełniło pokój nowym życiem.

Podchodzę do stołu i kładę na nim bukiet, odkładam torebkę, przesuwam palcami po wypolerowanej powierzchni, przypominając sobie, jak kiedyś siedziałam przy tym stole, rysowałam i pisałam wiersze. Teraz wydaje mi się, jakby to było wczoraj.

- Przykro mi, Stas, na zewnątrz jest okropna pogoda. Wszystko tu dla ciebie zmoczyłem.

- Czy jest ci zimno?

- Tak. Burze z końca września nie są zbyt ciepłe.

- Nastya ...

- Nie widzieliśmy się od pięciu lat. Byłam pewna, że o mnie zapomniałeś. Nigdy nie byłeś samotny. Pewnego razu pocałowałeś przy mnie inną kobietę i wyrwałeś mi duszę. Tego dnia zdałam sobie sprawę, że cię kocham. Uciekłam od ciebie, mając nadzieję, że zapomnę, ale ty i tak zawsze byłeś przy mnie. Zawsze.

...On mnie kocha, mówi, że tak. Czuję się przy nim bezpiecznie, ale za każdym razem, gdy mnie całuje, myślę o tobie. Zawsze o tobie myślę i dręczy mnie fakt, że to jest złe. Nie chciał mnie puścić, ale odeszłam. Nie mogłam tego dłużej znieść. Nie mogłam być blisko niego, obok niego. Taka miłość dusi, zobowiązuje. Jegor zawsze był dla mnie tylko przyjacielem. To wszystko. Jest dobrym człowiekiem i tyle razy próbowałam mu to wytłumaczyć. Nie rozumiałam, że w gruncie rzeczy jego to nie obchodzi...

- Ja też bym cię nie puścił.

- Już mnie puściłeś.

- Nie chciałem cię zranić. Myślałem, że będziesz szczęśliwa beze mnie.

Podnoszę głowę i patrzę w jego szare oczy.

- Czy on chce? Czy chce, żebym była szczęśliwa?

Stas milczy, a ja zdaję sobie sprawę, że sama muszę podjąć decyzję. A jeśli już zaczęłam, muszę o tym szczerze porozmawiać, nawet jeśli jest to ważne dla nas obojga.

- Powiedziałeś, że nie obchodzi cię moja przeszłość. Z kim byłam. Jegor jest częścią mojej przeszłości i tego też nie mogę zmienić. Jutro będzie jutro. A dziś chcę, żebyś wiedział, że chcę być z tobą. Wróciłam do tego miasta, by być z tobą.

Nie czuję już podekscytowania. Wręcz przeciwnie, dziwny spokój, jakby wszystko w końcu ułożyło się na swoim miejscu i naprawdę byłam w domu. Ale moje ciało jest zimne w deszczu, moja mokra sukienka przykleja się do skóry... Zostawiam kwiaty i idę do łazienki. Włączam światło, nie zamykając za sobą drzwi. Wcześniej zamknęłam już drugie drzwi, odcinając Stasia i siebie od reszty świata - nie mam już przed nim nic do ukrycia.

Tusz spływa mi z rzęs, włosy przylegają do policzków i opadają ciężkimi pasmami na plecy i klatkę piersiową. Dziewczyna w lustrze wygląda jak nieznajoma, a ja uśmiecham się do niej smutno. Zastanawiam się, czy to lustro mnie pamięta. Kiedyś patrzyłam w nie i widziałam siebie taką młodą, chudą i nieszczęśliwą, nienawidzącą mojego przyrodniego brata.

Mokra sukienka tak bardzo przykleiła się do mojego ciała, a moje ręce były tak zimne, że nie mogłam jej od razu zdjąć. A moja bielizna przemokła na wylot.

Do łazienki dodano dużą kabinę prysznicową. Wow, zupełnie jak w sypialni pana domu. Mam nadzieję, że mnie rozgrzeje.

Wchodzę pod prysznic - tyle wody w jeden dzień. Ale teraz są to gorące strumienie, które przyjemnie parzą moje zmarznięte ciało. Zamykam oczy i pozwalam strumieniom spływać po mnie. Sięgam po butelkę szamponu i spieniam nim włosy, chcąc zmyć z nich gniew ulewy. Myję twarz. Pachnie jak mroźne sosnowe igły, coś miętowego, z nutą cytrusów, a piana delikatnie spływa po moim schłodzonym ciele.

Dłonie Stasia są również na mojej skórze. Łapią mydliny, dotykają moich pleców, ramion... Odgarniam włosy, by jego delikatne palce mogły spocząć na mojej szyi, uspokajając przyspieszony puls. Schodząc niżej, głaszczą moje łopatki.

- "Zdejmij to, musisz wyschnąć", rozpina i zdejmuje mój stanik. Mówi ze smutnym wyrzutem, ściągając go z moich ramion: "Nastia, dlaczego wyszłaś w deszczu? Myślałem, że mi się przywidziało.

- Bałem się usłyszeć trzask drzwi za tobą. Myślałem, że jeśli to się stanie, umrę.

Jego ramiona owijają się wokół mojej talii. Przyciągają mnie bliżej, w końcu wyciągając spod ciepłych strumieni.

- Nie mów tak! Wiesz, że z ciebie nie zrezygnuję. Musiałem przyjąć wiadomość i zdecydować, w której jaskini zamknąć mojego Elfa, by nie popełnił błędu.

- Nie, nie mam.

- No wiesz.

Zakręcam wodę i odwracam się do Stasia. Nasz pocałunek jest długi i pijany, jak letnie spotkanie. Niewypowiedziane wyznanie łaskocze moje usta. Nagle oddycha z taką swobodą, że zdaję się tracić głowę, poddając się mu...

- Nastya - powiedziałem gorąco - jeśli to się stanie pod prysznicem, nie wybaczę sobie. Jesteś już przemarznięta i przemoczona do suchej nitki, a nie musisz mnie stawiać na kafelkach. Na miłość boską, przestań!

- Poczekaj - oddychając szybko, opieram dłoń na silnym ramieniu i sięgam po ręcznik - Ale obiecaj mi...

Wiem, że to odważne, ale tam, gdzie jesteśmy, nie ma już miejsca na ograniczenia i wstyd. Przyszłam do niego, by żyć i być sobą. A teraz uśmiecham się, patrząc w jego przystojną twarz, a on odpowiada mi tym samym.

- Obiecuję ci, moja niebieskooka dziewczyno, że znów cię zaskoczę.

Znów całuje moje usta i nagle łapie mnie za nadgarstek, spogląda w dół. Zatrzymuje wzrok - przyćmiony - na moich piersiach.

- Mój Boże, Elf - odetchnął z dusznym westchnieniem - tyle razy marzyłem o zobaczeniu cię nago, marzyłem o tobie, gdy byłaś dziewczyną, ale jesteś jeszcze doskonalsza, niż sobie wyobrażałem.

Nie mogę odmówić sobie przyjemności pieszczenia jego policzka. Jest dla mnie absolutnie jasne, co nas czeka, sama bardzo tego chcę, więc proszę Stasia, żeby zostawił mnie na kilka minut, żebym mogła dokończyć prysznic.

- Och, nie - potrząsnął gwałtownie głową, jak zawsze uparty w swoich zamiarach. Unosi kącik ust w oczekiwaniu i obietnicy.

- Oszalałeś! - mówię zaskoczona, ale na moich ustach pojawia się uśmiech. Na moich kościach policzkowych natychmiast pojawia się rumieniec, a jeśli czuję się trochę zawstydzona na myśl o tym, co jest gotów zrobić, to tylko do momentu, w którym długo budzące się pożądanie pali moją skórę gorącem i ostatecznie ściąga mięśnie brzucha w supeł.

Tak, z nim jestem gotowa nawet na taki stopień szczerości.

Stas mnie rozbiera. Zdejmuje mi bieliznę, przesuwa dłońmi po moich gołych nogach. Głaszcze moje kolana. Przechodzę przez majtki, opieram się na jego ramionach i nagle wciągam powietrze ustami, czując, jak jego wargi dotykają mojego uda.

- Stas... - Chowam palce we włosach, a on już całuje mój brzuch, klatkę piersiową, szyję. Wchodzi do kabiny prysznicowej, odkręca wodę, zamyka drzwi i z niecierpliwością przyciska mnie do siebie i znajduje moje usta.

- Nastya, moja Nastya. Jesteś tylko moja, słyszysz?" - szepcze natarczywie, owijając dłonie wokół moich skroni, a ja dla tych słów jestem gotowa wybaczyć mu wszystko. W odpowiedzi na namiętność, z jaką mnie całuje, jestem gotowa pozwolić mu na wszystko.

- Postaw stopę na krawędzi. No dalej, Elf! Posunęliśmy się już za daleko. Tak, - gorący i zadowolony - w szyję, wplątując palce w moje włosy, - w ten sposób.

Jego dłoń schodzi w dół moich pleców, ściska pośladek, głaszcze udo... i nagle pewnie wkracza między moje nogi. Drżenie nie umyka uwadze Stasia, który natychmiast mnie głaszcze, nie podejrzewając, że otwiera przed swoim Elfem świat zmysłowych męskich uczuć.

- O mój Boże, Nastya... Jak długo na to czekałem! Taki delikatny i gorący! Będzie ci ciężko, tak długo cię pragnęłam.

- W porządku, dam radę" i to nie jest pusta obietnica, on wie. Ja też pragnęłam go od dawna.

- Elf?

- Tak...

Dłoń kontynuuje pieszczoty, głaszcze, a ja tracę oddech. Czuję, jak moje uda drżą i rozwierają się, a nogi uginają się od śmiałego dotyku. Przywieram do ramion Stasa, chowając twarz w zgięciu jego silnej szyi, gryząc jego skórę, gdy rozkoszuje się swoją mocą i szepcze mi do ucha:

- Zrób to dla mnie, moja słodka, chcę tego. Spraw, bym poczuła, że jesteś ciepły i ufasz mi. Dalej, Elfie, bądź odważny...

Jak dobrze jest pod jego dłonią - bezwstydnie szczerą, rozbudzającą, zdolną dotrzeć do subtelnych strun, które brzmią satysfakcjonująco i zmysłowo. Nie chcę myśleć, że ta dłoń znała innych. Tylko mnie, tylko dla mnie.

Miło jest obudzić się i poczuć, że się żyje. Wiedzieć, że ciało reaguje na pieszczoty mężczyzny.

- "Sta-as..." szepczę żarliwie, przerywając częste westchnienia, a on natychmiast pyta:

- Spójrz na mnie.

Jego powieki drgają, jego palce zaciskają się na moich ramionach, gniotąc moją przemoczoną koszulkę, a on łapie spazm mojej przyjemności, oblizując wargi.

- Mój Boże, Elfie, to prawdziwy dar cię kochać! Tak, moja dziewczyno, tak...

Nie mogę stać bez jego rąk na moich nogach, a on trzyma mnie mocno, przyciskając moją głowę do swojej klatki piersiowej, pozwalając, by fala przyjemności przetoczyła się przez moje ciało aż do opuszków palców.

- Jesteś szalony, Frolov. Co to było?

- To był nasz początek, Elf. Zrobiłbym dla ciebie wszystko.

Zakręca wodę i usuwa wilgoć z moich włosów. Całuje mnie w czoło.

Jestem gotowa, tak. Przyciskam do niego brzuch i czuję pełną siłę jego pożądania, widzę, jak jego oczy płoną i nie jestem już zaskoczona, słysząc w sobie odpowiedź. Staję na palcach, by szepnąć mu do ucha:

- "Ja też jestem gotowa na wszystko z tobą, mój szalony... Jestem gotowa na wszystko z tobą", śmieję się, gryząc Stasa w podbródek, gdy sztywnieje na chwilę od moich słów, i, mając całkowitą odwagę, wyznaję: "Ja też chcę cię zobaczyć w tej chwili. Chcę, żebyś...

- "Nastia!" westchnęła.

- Rozbierz się dla mnie, Stas. Proszę.

Znów całujemy się jak szaleni, zapominając o wszystkim. Wychodzimy spod prysznica i idziemy do sypialni, zanim pamiętamy o wzięciu ręcznika. Moje ręce nie chcą być bezczynne i pomagam mu ściągnąć koszulkę. Przesuwam dłonie w dół jego silnej klatki piersiowej, sięgając do paska jego dżinsów...

- "Nie, Elf, zrobię to!" oddycha ciężko, odsuwając się. "Powiedziałeś, że dla ciebie.

O tak! Z nim chcę się uczyć i odkrywać rzeczy, które wciąż są dla mnie nowe i jestem zaskoczona własną odwagą.

- Naprawdę zaintrygowałaś artystkę, kiedy jej pozowałaś. A także... byłaś tematem wszystkich moich dziewczęcych fantazji. W nich zawsze byłaś najpiękniejsza i tylko moja.

Stoję naga przed Stasiem i wydaje się, że po moich słowach zapomina o swoim zamiarze. Ponownie przyciąga mnie do swojej klatki piersiowej, a ja rozbieram się w pośpiechu, nie podnosząc ust.

Łóżko mojego przyrodniego brata. Moje łóżko. Dawno, dawno temu, nigdy nie myślałem, że skończymy w nim razem. Ale oto jestem, opadam na poduszkę, tracę zmysły z pożądania i pochylam się, by spotkać zachłanne usta, które zakrywają moją klatkę piersiową.

- Nastya, jesteś niesamowita. Moja...

Tęsknię za nim. To bolesne. Czuję, jak uginają mi się kolana, a pięty przesuwają się po prześcieradle, przygniatając go. Moje palce drapią jego szerokie plecy. Wołam Stasa, a on wstaje. Przyciska do mnie całe swoje ciało, a oddech zapiera mi to, jak bardzo jest ogarnięty pożądaniem.

Dzisiejsza noc jest nocą objawień, a moja rozbudzona zmysłowość przejęła kontrolę nad moim zażenowaniem. Wyciągam do niego rękę, a gdy on zdaje sobie z tego sprawę, chwyta mnie i obejmuje moje krocze. Ściska moje palce, opierając czoło na moim ramieniu.

- Nastia, chyba umrę, tak dobrze się czuję.

Jestem gotowa dotykać go bez wahania, poznawać go i pieścić w zamian, a Stas jęczy cicho w moją szyję.

- "Tak, moja słodka, tak..." wpycha biodra w moją dłoń, głaszcze mnie między nogami, a ja rozumiem, jak to jest być na krawędzi.

- Elf, przysięgam, że dzisiaj cię poznam. A teraz nie mogę tego znieść. Doprowadzasz mnie do szaleństwa. Chcę być w tobie tak bardzo, że oszaleję. Jestem zmęczony pragnieniem tego przez tyle lat.

Wiem. Mam w sobie wszystkie te uczucia.

- Stas, muszę powiedzieć.

- "Tak..." ponownie pochyla się do mojej piersi, przyciska do niej usta, przejeżdża językiem po sutku, a to jest tak bajecznie ostre, że unoszę głowę, chcąc pełniej chłonąć tę pieszczotę. Jesteś słodką dziewczyną. Co chcesz mi powiedzieć? Jestem gotowa słuchać cię bez końca...

- Nigdy nie miałem nikogo innego.

- "Tak..." szepcze dalej i nagle zastyga. Nie rusza się przez długą sekundę, po czym powoli uwalnia klatkę piersiową i podnosi głowę. Spotyka moje oczy.

- Co?" wydycha szybko, a jego głos jest prawie niesłyszalny.

- Ty pierwszy, Stas. Przepraszam - dotykam palcami jego skroni - jeśli coś nam utrudniłam.

Zamyka oczy. Jego twarz wciąż jest zwrócona w moją stronę, a ja widzę wewnętrzną walkę, która rysuje żółć na jego ostrych kościach policzkowych i zaciska usta. Widzę to, ale nie mogę tego zrozumieć.

- Co? Stas, co się stało? Powiedziałeś...

- Elf - oparł czoło na moim ramieniu i przyciągnął mnie do siebie jeszcze mocniej - zaakceptowałbym cię jako cokolwiek. Ale to... Nie jestem godzien takiego daru. Czy on kiedykolwiek...

- Chciałem. Ale nie mogłam. Nie mogłam z nim być.

- Boże, Nastya... Wybacz mi ten prysznic. Za to, że się nie powstrzymywałem. Chciałem cię poczuć tak długo, że nie mogłem myśleć o niczym innym! Gdybym wiedział...

- I co z tego? Co by to zmieniło? Nie dotknąłbyś mnie?

Pociera nosem moją szyję, jakby przypominał sobie ten zapach.

- O nie. Kiedy jesteś w pobliżu, nie potrafię trzymać się z daleka. Ale nie tak... nie na początku... Cholera, Nastya, ale ze mnie dupek!

Śmieję się, obejmując go za szyję. Proszenie o przebaczenie jest tak niepodobne do Stasa Frolova, kogoś, kto jest przyzwyczajony do brania tego, czego chce. Podnoszę tył jego głowy z poduszki i całuję jego ulubione usta i policzki.

- Pragnę cię, Stas. Tak bardzo cię pragnę! Niczego się nie boję i niczego się nie wstydzę, kiedy jestem z tobą. Ja też na ciebie czekałam. Czekałam na ciebie przez tyle lat!

I nie potrzeba więcej słów. Ponownie zapominamy się w sobie nawzajem, nie mogąc rozdzielić naszych ust i dłoni, aż prawie dusimy się z wzajemnego przyciągania.

Stas całuje moją szyję i schodzi do piersi. Jakby chciał okiełznać swoją namiętność, dotyka ich bardzo delikatnie. Zsuwa się w dół, pieszcząc ustami mój brzuch, głaszcząc moje nogi, otwierając mnie bardziej na niego...

Rozumiem, co chce teraz zrobić i pytam go o to:

- Nie! Później! Proszę! Chcę ciebie! Z tobą... Proszę...

Nie mam piętnastu lat i mogę się domyślić, że będzie mu ciężko. Wstrzymuję oddech z westchnieniem, gdy czuję w sobie jego palce - ostrożne, natarczywe, delikatne.

- Dobrze, Elf, zrobimy to razem. Mój Boże, jesteś taki delikatny i żywy. Jak orchidea. Poczekaj, moja dziewczynko, jeszcze trochę. Jestem jeszcze dla ciebie za duży...

- Stas...

...Och, to boli! Przytrzymuje otwarte usta przy moich i wydaje z siebie cichy okrzyk. Oddycham szybko, z szeroko otwartymi oczami, czując, jak zastyga we mnie.

- Nastya, Nastya, powiedz tylko słowo, a ja ...

Głupie. Nigdy nie czułam go tak bardzo jak teraz, więc pozwalam samotnej łzie spłynąć po mojej skroni. Obejmuję go ramionami, przytulam i szepczę:

- Nie! Już dobrze. Proszę... proszę... - Wydycham powietrze w odpowiedzi na kolejne pchnięcie, bardzo ostrożnie, pomimo całej namiętności, która nas pochłania - Kochaj mnie.

Wzdycha tak głośno, jakbym swoimi słowami dotarła do jego serca.

- Kocham cię, Elfie! Jak mogłoby być inaczej? Zawsze cię kochałem! Od pierwszego dnia, kiedy cię zobaczyłem. Tylko ty się dla mnie liczysz, słyszysz? Tylko ty. Moja cudowna, niebieskooka dziewczyna. Wszystko minie, ból minie i obiecuję, że będę cię kochał do końca życia. Tylko ciebie! Nastya, moja Nastya...

Nie ma już żadnych przeszkód, a ja czuję się nim wypełniona. Moje nogi drżą, moje ciało czuje przyjemny ciężar Stasia. Jego pożądanie rośnie. Odpowiadam na jego jęk całym sobą, oddając mu się.

- Boże, jak dobrze... Jesteś niesamowity! Nigdy nikomu czegoś takiego nie powiedziałem! To cud być w Tobie. Wiedzieć, że jesteś moja. Mam nadzieję, że zdążyłem - uśmiecha się, całując mnie delikatnie w skroń - Inaczej za dwa lata będziemy biegać po podwórku za małym Frolovem - i kolejny pocałunek - w usta, długi i czuły. Jestem zachłanna i nienasycona, i tak bardzo kocham mojego Elfa.

Ja też go kocham i to mówię.

Oczywiście, mogę chodzić na własnych nogach - to niedorzeczne myśleć inaczej! Ale Stas niesie mnie na rękach do łazienki i dokładnie myje wewnętrzną stronę moich ud, jakby mi nie ufał, nie dopuszczając nawet myśli o mojej ewentualnej nieśmiałości. Zmywa krew z rąk, zachowując dziwną powagę.

- "Chcesz mnie", dotykam jego silnej klatki piersiowej, miejsca, w którym przebity jest tatuaż, patrzę na niego, a on nie zamierza niczego ukrywać. Teraz widzę całą jego nagość i nie mogę przestać podziwiać mojego męża, w którym wszystko jest bezwstydnie nieskazitelne. Zwarty i szczery. Nie zaniżył ani trochę, kiedy powiedział, że nie ma się czego wstydzić.

- Naprawdę, Nastya. Naprawdę. Ale dziś jest twoja noc i to jeszcze nie koniec.

- A ty?

I znowu kącik ust unosi się do góry.

- Cóż, chyba zasłużyłem na odrobinę udręki. Prawda?

- Jesteś... przystojny - przyznaję nagle, a Stas śmieje się otwarcie. Podnosi mnie za pośladki i zanosi do pokoju.

- Wiedziałem, moja radości, że go polubisz!

Straciliśmy rozum. Jak mogłam pomyśleć, że drzemie we mnie tyle objawienia? Że mogę nie tylko dawać, ale i brać jego uczucie? Tak zachłannie, jakby zawsze należał do mnie. Tylko do mnie. Bez wstydu i skrępowania pierwszej nocy. Jakbym przez cały ten czas czekała na tę właśnie noc, by móc roztrwonić swoje oczekiwania bez śladu.

Silny. Przystojny. Mój. Całuję tatuaż na piersi, który leczy moje zranione serce. Czuję się odurzona i pijana szczęściem. Z własnej nagości, która pozwala mi swobodnie oddychać.

Stas przeczesuje palcami moje włosy, cicho szepcze słowa i trzyma mnie blisko, podczas gdy ja nadal kołyszę się na falach przyjemności, którą właśnie mi dał.

- Miałem obsesję na twoim punkcie, kiedy byłaś tylko smarkatą małą dziewczynką i prawie nic nie wskazywało na to, że jesteś kobietą. Wciąż mam przed oczami ten obraz: korytarz naszego domu i ty - przestraszona, szczupła i delikatna dziewczyna, która zdawała się wkroczyć w moje życie z innego świata. Od pierwszego spojrzenia oddałem ci serce.

Ty. Tylko ty. Ilekroć myślałem o kobiecie, kiedy byłem z kimś, przypominałem sobie ciebie. Nigdy nie było inaczej. Twoje oczy, delikatna skóra, zapach włosów. Już wtedy zdawałem sobie sprawę, że Cię kocham i bałem się Twojej władzy nade mną. Że nie mogę nic zmienić i że będę cię kochał na zawsze. Wtedy wydawałem się taki bezduszny i silny...

Zapytałeś mnie, co czuję, gdy jestem z innymi - pustkę. Krótką przyjemność, która pozwoliła mi przeżyć kolejny dzień bez ciebie. Kolejna nienawiść, ponieważ nie znalazłem cię ponownie. To nie ty. W kółko, to nie ty i to jest prawdziwa kara. Nienawidziłem każdego z nich, nie mogłem znieść ich obecności. I siebie za to, co ci zrobiłem i myślałem, że cię straciłem.

"Czy kochałeś wielu ludzi?" O nie, Elfie, nie. Trudno jest dać ciału to, czego nie można dać duszy.

Długo szepczemy do Stasia w ciemności, gdy za oknem pada deszcz. Mamy tyle nagromadzonych, niewydanych od młodości rzeczy, które chcemy sobie powiedzieć i dać. Jego ciało jest gorące, jego palce delikatne, a ja czuję, jak stopniowo zasypiam.

- Przepraszam, oczy mi się krzyżują. Nie spałem zbyt wiele przez ostatnie dwie noce. Mogę tu zostać? A może powinnam iść do swojego pokoju?

Podnosi mnie tak łapczywie, przyciągając do swojej klatki piersiowej, że nie mam wątpliwości, czy powinnam iść, czy nie.

Zasypiając, czuję, jak Stas całuje mój podbródek, kości policzkowe, szyję...

- Idź spać, Elf - szepnął - i tak nie będę w stanie się od ciebie oderwać.

- Nie ekscytuj się za bardzo - uśmiecham się, zwijając się pod jego bokiem - Dobranoc - życzę sobie i obiecuję: - Postaram się obudzić wcześniej. Będzie niezręcznie, jeśli mama Gali przyjdzie się z tobą zobaczyć... Powinienem ją ostrzec...

Zasypiam przy cichym śmiechu Stasa.

- On nas odwiedzi, Elf. Przyzwyczaj się do takiego myślenia. Ta sypialnia zawsze była nasza.

- Mm.

Jutro na pewno powiem mu, co o tym myślę...