SOVABOO

My nad oceanem

Ch. 1: Rozdział 1

Rozdział 1

Rozdział 1/60%

— Cześć, Kate! Świetnie wyglądasz, Kate! Co robisz wieczorem, Kate? Mogę usiąść przy twoim stoliku, Kate?

I tak przez cały dzień. Bla-bla-bla, pozwól, że podetrę ci tyłek, Kate!

Pochylam się nad ławką i udaję, że piszę, gdy do sali biologicznej wchodzi wysoka blondynka i, kołysząc biodrami, kieruje się do wolnej ławki w pierwszym rzędzie. Zaraz za nią do klasy wchodzi jej chłopak, Sean Renton, nowy kapitan szkolnej drużyny lacrosse, i pewnym krokiem dogania dziewczynę.

O mało się nie potyka, spiesząc się, by odsunąć dla niej krzesło, i uśmiecha się głupkowato, kiedy Kate Harding w końcu zatrzymuje się przy ławce i zrzuca z ramienia różowy jak prosięcy zadek plecak od „GUCCI”. Odwraca się do Rentona, z wdzięcznością gładzi go po policzku i siada, podczas gdy on gapi się na nią jak ostatni idiota.

Spuszczam wzrok i dalej pilnie brudzę atramentem nowy zeszyt w oczekiwaniu na nauczyciela, gdy moja przyjaciółka Trisha głośno prycha i przewraca oczami, z oburzeniem obserwując tę scenę. Przykłada do gardła palce ułożone w procę, z niesmakiem wysuwa język i mówi:

— Fuj! Zaraz zwymiotuję! Brakuje tylko, żeby podrapać Rentona za uchem i sprawdzić jego psie odruchy. A jeśli, jak Balto, zacznie ruszać łapą i skomleć? Ale byłaby beka! Co za palant! Nie znoszę się rozczarowywać ludźmi!

Z Trishą Jenkins przyjaźnię się od czasów gimnazjum i ani razu się nie pokłóciłyśmy, więc przed bliską przyjaciółką nie mam tajemnic. Chociaż chyba nie jest tajemnicą dla nikogo w tej szkole, że spotykałam się z Seanem w zeszłym roku. Całe trzy miesiące, dopóki tuż przed wakacjami nie wybrano go kapitanem „Złotych Orłów”, a on nie wyjechał z kolegami na letni obóz.

Właśnie wtedy wszystko się skończyło.

Wrócił stamtąd jako zupełnie inny człowiek. No i dobrze. Może nam nie wyszło, ale nie zamierzałam cierpieć przez chłopaka, który tak łatwo o mnie zapomniał.

Minęło lato, a wraz z rozpoczęciem ostatniej klasy i koniecznością myślenia o dobrych ocenach wyschły też łzy.

Początkowo nie mogłam zrozumieć, dlaczego Renton tak nagle zniknął i przestał odpowiadać na moje wiadomości, ale kiedy zobaczyłam go w szkole, jak obejmował inną dziewczynę, domyśliłam się.

Ktoś nagle stał się popularny i strasznie mu się to spodobało. Zwyczajna Ashley Wilson przestała pasować do kręgu jego znajomych, a więc przestała go interesować, inaczej niż piękna Kate — jedyna córka asystentki burmistrza Sandfield Rock, Żelaznej Patricii Harding.

Oczywiście serce zabolało mnie do żywego — w końcu jestem tylko człowiekiem i przez długi czas uważałam Seana za dobrego chłopaka. Jednak starczyło mi dumy, by nikomu nie pokazać, jak bardzo byłam rozbita i jak bolało mnie zderzenie z pierwszą w życiu zdradą. To tak, jakby wywrócono cię na lewą stronę, dotknięto twojej duszy… a potem bez litości zgnieciono ją razem z odłamkami szkła, niczym zużytą papierową torbę, i wyrzucono, żeby krwawiła.

W każdym razie z mojego pierwszego związku nic dobrego nie wyszło. Za to wyciągnęłam bardzo ważną życiową lekcję: za własną głupotę i zaufanie zawsze płacimy sami. Ale bez względu na cenę tej lekcji nie zamierzałam stać się jedną z porzuconych dziewczyn, które usychają z tęsknoty za swoimi byłymi i wiadrami wylewają łzy na uciechę innym.

Nie doczekacie się!

Najważniejsze to przetrwać ten rok i drwiny za plecami.

Dobrze, że z Trishą siedzimy w środkowym rzędzie, nauczyciela jeszcze nie ma, a w klasie panuje hałas. Spoglądam na przyjaciółkę, wzruszam ramionami i mówię, starając się nie patrzeć na szczęśliwą parę:

— Daj spokój, Trish. To ostatnia klasa. Minie mniej niż rok i szkoła się skończy. Wszyscy się rozjedziemy i zapomnimy, kto z kim spotykał się i kiedy. Po prostu miałam pecha stać się „jedną z nich”. Wielkie mi co!

Próbuję nawet blado się uśmiechnąć, gdy połowa klasy z ciekawością odwraca się i zerka w moją stronę.

— Witaj w klubie odrzuconych, Ashley! — mówię, żartobliwie zwracając się do samej siebie i kreśląc palcami w powietrzu cudzysłów. — To dopiero początek życia, więc najwyższa pora przygotować się na niespodzianki!

— Ja na pewno nie zapomnę, Ash — odcina się Trisha z irytacją i śmiertelnie poważnie. — I ty, jestem pewna, też nie. Taką zdradę, wiesz, trudno zapomnieć!

Z twarzy natychmiast znika mi blady uśmiech, a zaraz potem wydobywa się ze mnie ciężkie westchnienie.

Przyjaciółka ma rację, trudno o tym zapomnieć. To podwójny strzał, który miał zabić, a ja wciąż żyję.

Jeszcze raz spoglądam na szczęśliwą parę, zaciskam usta w cienką kreskę, a potem pochylam głowę nad zeszytem.

Trisha Jenkins jest jedną z nielicznych osób w tej szkole, które znają prawdę.

Kate Harding jest moją przyrodnią siostrą. A jej matka, Żelazna Pat, jest moją macochą.

Rozdział 1 / 6