SOVABOO

My nad oceanem

Ch. 2: Rozdział 2

Rozdział 2

Rozdział 2/6 · Strona 2 z 225%

Jenkins ma dobre poczucie humoru, a język rzadko jej staje. Ale przywykłam. Ona jest gadułą, ja też nie należę do milczków, więc świetnie się dogadujemy. I od dawna przywykłyśmy mówić sobie bez ogródek.

— Nie wymyślaj! — dalej szepczę. — Jake nie patrzy na nikogo poza tobą, jestem świadkiem. Chcesz, pokażę ci zdjęcie? Gapi się jak głodny Baloo na miód!

Trisha się peszy i zapewne się rumieni — na jej ciemnej skórze rumieniec nie jest widoczny, widać za to, że jest zadowolona.

— Oj, przestań, Ash. Co ty mówisz…

Teraz jest najlepszy moment, żeby zapomnieć o życiu prywatnym, przypomnieć sobie o lekcji i wsłuchać się w słowa pana Shelmana — co obie robimy. Ale monotonny głos nauczyciela rozprasza uwagę i po pewnym czasie łapię się na tym, że odwróciłam głowę i patrzę na ręce Palmera. Zauważam, jakie ma mocne nadgarstki i piękne palce. Długie i ruchliwe — przez dłuższą chwilę fascynuje mnie, jak zręcznie obraca w nich długopis, gdy nauczyciel wyjaśnia temat.

Czasem przychodzą mi do głowy dziwne myśli i zdążyłam się do tego przyzwyczaić, więc nie od razu rozumiem, że tak się im przyglądam. Aż nagle napotykam uważne spojrzenie brązowych oczu.

Ciemna brew chłopaka unosi się z niezadowoleniem, a ja natychmiast odwracam wzrok i wbijam nos w podręcznik.

Boże, oszalałam! Tak jawnie przyglądać się Palmerowi!

Ale Trisha ma mniej szczęścia.

— Jenkins — słyszę zirytowany głos — jeśli nie przestaniesz się na mnie gapić, to niech będzie, pozwolę ci mnie dotknąć. Która część mojej anatomii interesuje cię najbardziej?

Rozdział 2 / 6 · Strona 2 z 2