Rozdział 8
Czasami wydawały się puste, jakby była gdzieś daleko. Jakby ukrywała się w sobie przed otaczającym światem i w myślach uciekała w nieznane. A czasami, kiedy przychodziła z ojcem do szkoły (wciąż tak nazywałam Marka) i widziała mnie na małej scenie za pianinem albo obserwowała moje sukcesy w nauce, promieniała ze szczęścia — niezwykle kobieca i złotowłosa Adeli upewniała się wtedy, że postąpiła właściwie, a to przekonanie rozwijało jej niewidzialne skrzydła; wracała i zaczynała żyć na nowo. Bardzo lubiłam widzieć ją taką.
Obie chroniłyśmy się nawzajem, jak tylko potrafiłyśmy. I na pewno nie chciałam, żeby Nick narobił problemów mojej mamie, która zdecydowała się zmienić swoje życie ze względu na mnie.
– Puść mnie, Nick! Nie mam czym oddychać! Jeśli nie przestaniesz, o wszystkim powiem ojcu, przysięgam!
Blade policzki Nicholasa czerwienieją, a jego oddech staje się głośny i głęboki — odnosi się wrażenie, że mnie nie słyszy. Jesteśmy w klasie sami i już sto razy pożałowałam, że posłuchałam panny Edwards i nie wyszłam razem z Pilar. W tej chwili każda inna kara wydawałaby się upragnionym prezentem!
Za drzwiami na korytarzu ktoś przechodzi, słychać stukanie obcasów kilku par nóg. Już mam zamiar spełnić obietnicę i wezwać pomoc, gdy nagle Nicholas sam niechętnie się odsuwa, ale nie zabiera ręki z mojego nadgarstka. Powtarza uparcie:
– Mam w nosie ojca, Kaczka. Co mi zrobi? Jestem jego jedynym synem! Ale nie mam w nosie Wrighta! Wciąż nie usłyszałem odpowiedzi, czego on od ciebie chciał? I dlaczego masz rozbitą wargę? Wyście się… całowali?! – dociera do niego nagle. – Odpowiadaj!
Jestem zmęczona i nie chcę już tego ciągnąć. A Nick nie odczepi się, dopóki nie uwierzy w to, w co sam chce uwierzyć.
– Już mówiłam, że tylko w twojej chorej głowie mogą rodzić się takie myśli! – staram się, by mój głos brzmiał pewnie. – To nie on chciał, tylko ja! Chciałam z nim porozmawiać o Alexie, ale Carter mnie odepchnął, bo mnie nienawidzi. Tak samo jak ty! Co jeszcze chcesz wiedzieć?! Że mnie uderzył? I dlaczego mam wrażenie, że to by ci się spodobało?!
Moja odpowiedź satysfakcjonuje Nicholasa, a z jego szarych oczu znika niepokój. Mnie natomiast ogarnia tak potworne obrzydzenie na sam widok tego chłopaka, że wysuszone przed chwilą łzy znów pieką mnie pod powiekami.
– Obaj brzydzicie mnie tak samo, ty i Wright. Nie widzę żadnej różnicy. Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Nigdy!
Humor Nicholasa wyraźnie się poprawia.
– Świetnie, Cyraneczka! No to na razie! Do zobaczenia w domu!
Wystarczy zaledwie kilka sekund, by Nick, jak gdyby nigdy nic, puścił mnie. Odsuwa mnie na bok, otwiera na oścież drzwi i wychodzi. Od razu na korytarzu przechodzi w bieg, pędząc w stronę sali gimnastycznej i męskich szatni, а ja w końcu zostaję sama i wypuszczając bezsilnie powietrze, opieram się ramionami o ścianę.
Moją duszę nagle przeszywa lęk i myśl, że któregoś dnia to wszystko może skończyć się dla mnie zupełnie inaczej. I że chyba lepiej byłoby stąd wyjechać — z Sandfield Rock. Ale co może zrobić ze swoim życiem siedemnastoletnia uczennica?
Nic. Poza tym, by spróbować przekonująco okłamać przybranego brata.
Tak, okłamałam Nicholasa i niczego nie żałowałam. Różnica między nim a Wrightem jednak istniała. I dla mnie była tak ogromna, jak ziejąca czernią przepaść.
Cokolwiek by mi dzisiaj Carter nie zrobił i nie powiedział, zrozumiałam, że był szczery, gdy mowa była o Alexie. Za ten ból, który dostrzegłam w jego oczach, byłam gotowa wybaczyć mu wszystko. Ponieważ teraz wiem już z absolutną pewnością: on cierpi jeszcze bardziej niż ja.
Drodzy Czytelnicy! 🤗
Jeśli podoba Wam się ta historia, zostawcie proszę komentarz. Będę za niego ogromnie wdzięczna.
Przetłumaczenie jednego rozdziału na język polski zajmuje mi około czterech godzin pracy. Kiedy po publikacji widzę wyświetlenia, ale nie ma żadnego odzewu, zaczynam się zastanawiać, czy ta historia naprawdę Was zainteresowała i czy warto przyspieszać kolejne rozdziały.
Być może tylko zajrzeliście z ciekawości i poszliście dalej — to też się zdarza. Ale jeśli czytacie i chcecie poznać dalszy ciąg, dajcie mi znać choćby jednym zdaniem. Taki sygnał naprawdę wiele dla autora znaczy.
Sovaboo to oficjalna estońska platforma literacka. Jest jeszcze młoda, ale już niezwykle przytulna i pełna pasji do książek. Co więcej, serdecznie zapraszamy również polskich autorów!
Obecnie zastanawiam się, któremu tłumaczeniu poświęcić najwięcej czasu: polskiemu czy angielskiemu. Dlatego każda Wasza reakcja ma dla mnie znaczenie.
Dziękuję wszystkim, którzy zajrzeli do tej historii.
Wasza
Yanina Logvin ❤️