Rozdział 4
Cholera! A co mam zrobić? Przecież nie przedstawię mu Stokrotki, skoro nawet nie znam jej imienia? Do tej pory moje relacje z dziewczynami go nie interesowały.
Dzięki dziewczynie, sama zrozumiała, co powiedzieć. Zamiast gapić się na męża mojej siostry i nerwowo mrugać, jak robiły dziewczyny wszędzie, gdzie pojawiał się Ilja Lukow, przechwyciła mop i postawiła kropkę nad i.
— Nie trzeba. Jestem tu przypadkiem, tak tylko, robię kolację. Z Danim mamy umowę jednorazową!
Po czym weszła przez otwarte drzwi łazienki, zostawiając nas dwóch. A Ilja się uśmiechnął:
— Nawet tak? Ciekawe… No, trzymaj się! — klepnąwszy mnie po ramieniu, ruszył do drzwi i uprzedził: — I następnym razem dzwoń, Doktorze Dolittle, kiedy się pojawisz! Nie lubię pchać się w cudze życie.
Stałem ponury jak idiota, nie rozumiejąc, co się dzieje. Ale i tak uparcie zaprotestowałem:
— To nie jest to, o czym pomyślałeś!
— Naprawdę? Pewnie dlatego ma na sobie skarpetki Żeńki.