SOVABOO

Tylko ty

Ch. 31: Rozdział 31

Rozdział 31

Rozdział 31

POV Nastya

Od Daszki nie da się uciec. A może to i lepiej, że przyjaciółka spotyka mnie w hałaśliwym holu budynku akademickiego. Czeka na mnie po prezentacji, kiedy w końcu opuszczam salę wykładową i schodzę na pierwsze piętro, przerywając rozmowę z dziwnym mężczyzną z przeszłości moich rodziców. A raczej z przeszłości mojej matki. Odmówiłam słuchania niezrozumiałych oskarżeń pod jej adresem i aluzji na mój temat od zupełnie obcego mężczyzny. Wychodzę z klasy, zabierając rysunek, nie odwracając się, by usłyszeć niezadowolony krzyk.

Jestem tak zszokowana jego słowami i zachowaniem, że nakazuję sobie natychmiast wyrzucić z głowy jego wyznanie i nie pamiętać o naszym spotkaniu przy ojcu. Nie chcę o tym myśleć. Nie chcę pamiętać. Szkoda, że możemy już pożegnać się z projektem. Tak wiele chciałem zrobić dla matki Halii. I nie tylko dla niej.

Boże, jaka szkoda!

Dashka, jak zawsze, jest pełna energii i inicjatywy. Znajduje mnie w tłumie studentów i ciągnie do wyjścia. A potem na zewnątrz, na parking, gdzie stoi znajomy ciemnoczerwony samochód - mała i wygodna Skoda jej matki.

- "Co to znaczy, że nie wiesz i nie jesteś pewna, Matveyeva?" Dashka wpatruje się we mnie, "Nawet nie chcę nic słyszeć! Czekałam na tę wycieczkę cały tydzień, mam dość wszystkiego w moim życiu, jestem wykończona! W zeszłym roku przegapiłam Dzień Zaginionego Studenta, nie byłam w nastroju, a tu znowu to samo! Nastia, ty i ja będziemy mieć dość tych wrażeń na cały rok! Wiesz, jak nasi chłopcy grają na gitarach, kiedy piją? Jak Jimmy Page! Nie, oczywiście, grają i śpiewają całkiem nieźle, kiedy są trzeźwi, ale kiedy relaksują się z piwem przy ognisku... "Co ja ci mówię, wszystko jest w porządku, nie martw się! "Cóż, Na-astya," rechocze niepohamowana Dashka, "już kupiłam sobie strój kąpielowy!

Ostatnia noc i dzisiejszy dzień całkowicie wytrąciły mnie z normalnego trybu życia. Tak, obiecałem, że pójdę. I to nie tylko mojemu przyjacielowi, ale także Pietii. Po prostu zapomniałam o wszystkim przez moje zmartwienia. Dashka ma rację: bez względu na to, jak smutne są rzeczy, życie toczy się dalej i warto o tym pamiętać.

- "Jaki strój kąpielowy, Dasha?" Jestem zaskoczony. "Wrzesień jest w kalendarzu, zamarzniesz. Wybieram się, ale nie miałam czasu się przygotować. Powiedz mi, czego potrzebujesz. I kiedy mam wyjechać?

- W porządku, nie zamarznę. W razie czego - uśmiechnęła się przyjaciółka, pokazując dołeczki w policzkach - za trzy godziny wyjeżdżamy na przedmieścia. Będzie las, romans i grill. Potrzebujemy ubrań do lasu, namiotu, trochę jedzenia i wody - no cóż, zrobimy szybką wycieczkę do sklepu mięsnego i supermarketu, a co najważniejsze, spray na komary. To wszystko!

- Namiot?

- Nie martw się, Nastya - uspokaja mnie przyjaciółka, otwierając samochód i gestykulując, bym wsiadła - mam wystarczająco dużo dla dwojga. Chłopaki pomogą ci go włożyć. Wciąż należy do mojej mamy, jeszcze z czasów studenckich, ale jest nienaruszony - niech ją Bóg błogosławi!

- Oczywiście, że pomożemy! Oczywiście, że pomożemy! Więc, dziewczyny, wy też będziecie szukać zaginionego studenta? Cały uniwersytet aż huczy. Wkrótce wszyscy tam będziemy.

Siergiej Woropajew z nieznajomymi. Przeszedł obok, powiedział kilka słów, a moje serce znów zaczęło się niepokoić. Jednak zawsze mogę to zignorować. Mogę, prawda?

Byłem pierwszym, który odwrócił wzrok od Serhii, ale on już odszedł ze swoimi przyjaciółmi, nadal patrząc na nas przez ramię.

Dashka nagle posmutniała i odwróciła się.

- Nie będziemy go o to pytać. Śni ci się, pawian! Nie znoszę takich jak on od czasów liceum!" parsknął przez warkot silnika i natychmiast wydał polecenie, wyrzuciwszy już blondyna z myśli, wyciągając Skodę na drogę. "Szybko zatrzymamy się u ciebie w Cherokhino, przebierzemy się, a potem spakujemy wszystko, czego potrzebujemy u mnie. Biorę samochód mamy na cały weekend, więc będziemy na kołach! Nastia, najważniejsze to nie obciążać się tym problemem, wyluzuj, dobrze? Noc spędzimy w lesie, a jutro wrócimy do domu. Tak czy inaczej, najciekawsze poszukiwania zaczną się dziś wieczorem, nikt nie będzie czekał do rana.

- Wyszukiwanie.

- Tak, zaginiony student. Ale opowiem ci o tym po drodze!

Najprawdopodobniej Dashka myśli poprawnie. A wakacje w lesie, w hałaśliwym towarzystwie studentów, to dokładnie to, czego teraz potrzebuję. Nie obciążać się niczym, wyrzucić wszystko z głowy i po prostu być sobą. A fakt, że z Dashą nie będziesz się nudzić, jest sprawdzony.

Dojeżdżamy do domu mojej macochy i szybko pakuję torbę. Nikogo nie ma w domu, sypialnia Stasia jest nadal otwarta i pusta... Kiedy dochodzę do jej drzwi, zatrzymuję się i natychmiast zbiegam na dół z moim przyjacielem. Postanawiam zadzwonić do rodziców i powiedzieć im, że wyjeżdżam.

- Kuzniecowa spogląda na okna i mówi: "Wciąż nie mogę się przyzwyczaić, że ty i Frolov jesteście rodziną. Co za okaz! Gdyby tylko miał szklankę leku na wierność i prostszą twarz, gdyby nie był taki przystojny, byłby do niczego! Bo wyobrażam sobie, jak bardzo dziewczyny ci przeszkadzają... No, wiesz, co mam na myśli!" odparł, zakłopotany.

Nie bardzo, ale nieważne. Stas i ja naprawdę nie jesteśmy sobie obcy, a Dasha jest zaniepokojona tą kwestią, chociaż stara się jej unikać tak bardzo, jak to możliwe.

Moja przyjaciółka przygotowuje się dłużej. Czy to tylko ja, czy ona naprawdę się martwi? Kiedy nagle w rozmowie wspominam o Pietii, Dashka zaczyna tracić panowanie nad sobą. Muszę potrząsnąć ją za ramiona i spojrzeć jej w oczy, by dostrzec strach kryjący się za udawaną wesołością.

- Dasha, nie musimy iść, jeśli tak się martwisz. Możemy iść do kina albo zostać w domu. To nie będzie nic wielkiego.

- "Nie jesteśmy aż tak starzy, Nastia, żeby siedzieć w domu! Można zbierać kurz, nie będąc zauważonym.

- Tak!

- Dobrze, Matveyeva - odwraca się od torby, do której wkładamy jedzenie i poddaje się - tak, martwię się. Nagle pomyślałam, że Pietia pewnie przyjdzie z Mariną, a ja znów zachowam się jak głupia. Przy nim zawsze staję się inna, a potem strasznie się besztam.

To jest coś nowego. Nuda i Dashka są nie do pogodzenia, więc postanawiam wypędzić to pierwsze. Ta brązowooka dziewczyna jest zbyt żywa i prawdziwa, by się nudzić. Obejmuję przyjaciółkę ramieniem i przyciskam policzek do jej policzka.

- Myślę, że ktoś mówił mi, żebym się uspokoił. W końcu, Kuznetsova, to dotyczy także ciebie. To twoje życie, a nie Woropajewej czy Zbrujewa. Nie możesz cały czas chować głowy w piasek, bez względu na to, ile jest Marin! Dla mnie nie jesteś nawet blisko wagi! Pietia może przyjść z kim chce, a ty będziesz tym, kim jesteś. Dasha Kuznetsova jest moją przyjaciółką i najlepszą dziewczyną na świecie! Rozumiesz?

Dashka wącha nos i śmieje się. Odwzajemnia mój pocałunek.

- Tak myślę, Matveyeva. Ja też cię kocham! Jestem gotowa, panno Perfekcyjna! - mówi niemal uroczyście, wychodząc na korytarz, a jej nastrój podoba mi się znacznie bardziej niż wcześniej - Dziękuję za dokręcenie śrub na czas! A teraz bierzemy torby na piersi i... idziemy, Nastia! Odnaleźć swoje szczęście!

Kiedy jesteśmy już w pełni spakowani i w drodze, przypominam mojemu przyjacielowi:

- Dasha, obiecałaś mi powiedzieć. Jestem gotowa słuchać. Nie chcę przyjść na to wydarzenie nieprzygotowana. Więc jaka jest historia z zaginionym studentem?

Jestem naprawdę zainteresowany.

- Kuznetsova zgadza się: "Obiecałam. Historia jest taka sobie, szczerze mówiąc. Nietrudno zgadnąć, co naprawdę stało się z tym facetem, ale bajki to już inna sprawa. Zacznę od głównej bajki, ponieważ jest o wiele bardziej interesująca niż prawda i została przetestowana przez czas. Starsi uczniowie lubią opowiadać tę historię pierwszoroczniakom przy ognisku. Wywołują szmer i strach w młodych umysłach, a następnie, gdy wrażliwa młodzież rozchodzi się do swoich namiotów, zaczynają łaskotać ich nerwy. "A najważniejsze jest to, że to działa!" Dashka uśmiecha się wymownie, "Nie uwierzysz, co roku jest tak samo, pierwszaki są już świadome, ale wciąż dają się złapać!

- Czy oni znowu odchodzą?

- "Oczywiście!" - przytakuje mój przyjaciel - "Mówiłem ci, że to tradycja. Pamiętam też, jak z nogą zaplątaną w śpiwór wyskoczyłem z namiotu i pobiegłem jak gazela nad rzekę w samych majtkach, gdy do namiotu wtargnął niedźwiedź-wilkołak. Nie, oczywiście, wiedziałem, że to Jurko Falz w starym futrze, czapce z nausznikami i masce z diodami LED, ale bałem się! Wskoczyłem z workiem do rzeki! Mama mnie potem strasznie zbeształa. Wiedziała o tym. Powiedziała: "Ty głupku, dlaczego wziąłeś ze sobą worek?

Dashka śmieje się, wspominając, a ja śmieję się razem z nią. Dobrze, że nastrój mojej przyjaciółki się poprawił.

- Trzeba było słyszeć, jak krzyczałyśmy z dziewczynami, i nie tylko my. Jak wariatki, po całym lesie. W porządku, na drugim roku stałyśmy się odważniejsze. Oczywiście bałyśmy się, ale nie na tyle, żeby wejść do rzeki. Nasi chłopcy są naprawdę pomysłowi! Ale dla wielu śmiech ze studentów pierwszego roku jest wart samej wycieczki. To, Matveyeva, jest niezapomniane!

- "A więc do tego służy strój kąpielowy" - myślę.

- "Tak", mruga Dashka, "i za to też. Inaczej, trzeba przyznać, nie jest zbyt przyjemnie grzać się przy ognisku w samych kalesonach. "Tak więc, wiele lat temu, kiedy nasze miasto nie było nawet blisko, na jego miejscu była wioska, a może tylko kilka biednych gospodarstw. Pewnego dnia wieśniaczka porzuciła w lesie dziewczynkę. By pozbyć się z domu dodatkowej gęby. Bajka mówi, że dziecko było sierotą, a jej ciotka była złośliwą suką, ale to nie ma znaczenia! Liczy się to, że Duch Lasu zlitował się nad dziewczynką i oddał ją na wychowanie swoim driadom.

- Podziwiałem ludzką inwencję. "I to wszystko jest w tych stronach? Stworzenia ze starożytnej mitologii greckiej? Dasza, to raczej jakieś stwory bagienne albo wodne, bliżej im do słowiańskiego eposu.

- "Nastia, nie bądź nudziarą!" - oburza się Kuzniecowa - "To miejscowy folklor, nie możesz go wykopywać. Nie można straszyć miejscowych dzieci jednym dziadkiem!

- "Dobrze, dobrze!" Śmieję się. "Powiedz mi więcej.

- Ogólnie rzecz biorąc, driady zakochały się w dziewczynie, adoptowały ją i wychowały, aby stała się prawdziwą pięknością, zanim osiągnęła pełnoletność. Była tak piękna, że nawet ludzie nie wstydzili się jej pokazywać! Cała zielona, jak mech bagienny, jej skóra była natarta grzybem drzewnym, a sam diabeł zaplatał jej włosy. Ozdobił je muchomorem i związał łopianem, aby nie zaczepiały się o gałęzie. Tylko jej głos pozostał nietknięty, ale ptaki zrobiły wszystko, co w ich mocy, by nauczyć sierotę śpiewać.

Gdy podrosła, zaczęła pojawiać się nocą w lesie, a następnie przybyła na farmę. Cokolwiek można powiedzieć, była ludzkim dzieckiem, przyciągniętym do ludzi.

- "Być może teraz zaczyna się najciekawsza część tej historii", myślę.

- Zgadłeś!

- Biedna dziewczyna, już jej współczuję.

- "Opowiedz mi o tym", kiwa głową mój przyjaciel, "nasza driada zauważyła miejscowego chłopca. Albo pasterza, albo kowala. Zakochała się w nim tak bardzo, że odważyła się, niczym Mowgli z dżungli, wyjść z lasu do ludzi. I wyszła. Można sobie wyobrazić, jak ludzie poznali taką piękność.

- Mogę to sobie wyobrazić.

- Tak. Jesteśmy jak australopiteki. Lubimy rzeczy prymitywne i łatwe do zrozumienia. Wszystko, co wykracza poza schemat, spotyka się z kijami i psami. Zamiast chleba i soli wolimy kamienie i zaostrzone kosy. Nic się nie zmieniło przez ostatnie setki lat. A najbardziej obraźliwe dla piękna jest to, że nie ma nadziei na wzajemność.

- To smutne. Ale co ma z tym wspólnego zaginiony student? Z lokalnym folklorem?

- Zanim dziewczyna zdążyła się obrazić, zniknęła w lesie. Ale zanim zniknęła, opowiedziała biednym ludziom w przeciekających butach o bogatym posagu, który jej przybrany ojciec, Duch Lasu, był gotów jej dać. Żebrakom z widłami pokazała garść klejnotów. Odeszła, ale jak na dumną kobietę przystało, obiecała, że będzie żyła długo, aż jej narzeczony po nią przyjdzie. Ten, kto znajdzie ją w leśnych gęstwinach, będzie tym, który zdobędzie bogactwo. A kto jej nie znajdzie, a tylko pójdzie w gęstwinę po bogactwo, na zawsze zostanie leśnym zwierzęciem. Niektórzy będą niedźwiedziami, a niektórzy wilkami, dopóki ludzkie dziewczyny nie zakochają się w nich i nie zmienią ich w mężczyzn. Myślisz, że to możliwe?" Czarne oczy Dashki błyszczą wesoło.

- Cóż, to nie jest takie trudne. To nie jest nowa historia, Kuzniecowa. Być może Jurko Falts w starym futrze przyszedł do ciebie z pocałunkiem.

Śmiejemy się razem, a Dashka macha ręką.

- Podchodził z nim do wszystkich dziewczyn. Nadal chodzi bez pocałunku, nie niedźwiedź, ale łoś! Kto ci to robi? Ale ja mówiłem o studencie.

- Daj spokój.

- Pewien profesor opowiedział kiedyś tę historię swoim studentom podczas wędrówki po lesie. Przekazał szczegóły tak przekonująco, że jeden z jego studentów zniknął tej samej nocy. Przez dwa dni szukali chłopca, ale nie mogli go znaleźć. Przeszukali całą okolicę w górę i w dół. Trzeciego dnia dołączyli ratownicy, którzy bezskutecznie przeszukiwali wszystkie wąwozy, bagna i obrzeża lasu. Mężczyzna tam był i zniknął. Rodzice zdążyli pożegnać się z synem i zebrać rodzinę, gdy ten nagle się pojawił. Był zielony, chudy, jakby wyssano z niego wszystkie siły i oczywiście miał historię utraty pamięci. Powiedział tylko, że w nocy usłyszał pieśń i podążył za głosem. Piękny głos, dziewczęcy, jak u ptaka. A potem przyznał, że nic więcej nie pamięta... Aha, jeszcze jedno!" - wspominał przyjaciel. "W kieszeni chłopca znaleźli dziwny kamień, bardzo podobny do samorodka złota.

- Co o tym wszystkim myślisz, Dasha?

Opowiadanie jest ciekawe, ale zbyt młodzieżowe. Rzeczywiście, jest z kategorii opowiadań studenckich.

- "Nie ma się nad czym zastanawiać" - wzrusza ramionami Dashka - "Po raz pierwszy w życiu był z dala od rodziców, upił się, a potem postradał zmysły w jakimś wąwozie i spędził tam cały dzień leżąc. Łatwo zrobić się zielonym od leżenia na trawie! Obudził się, nic nie pamiętał, a wokół niego był ciemny las. Wiesz, dla chorego nawet świerszcz wydaje się ptakiem! Strach przed samotnością sprawia również, że słyszymy głosy, co jest prawdą znaną od dawna. Ludzka wyobraźnia to potężna rzecz! Dlatego osoba zagubiona zaczyna się bać i traci na wadze. Czy wiesz, jak przerażenie zjada kalorie? W paczkach!

- A co z samorodkiem?

- Cóż, facet miał szczęście, to się zdarza. Nie musimy cały czas przeżywać przypływu adrenaliny, w naszym życiu jest miejsce na cuda. Niektórzy ludzie również znajdują diamenty w nieoszlifowanym podłożu. Od tego czasu tradycja ta jest żywa na naszym uniwersytecie od dwudziestu lat. Gdy tylko studenci wyjeżdżają na wieś we wrześniu, kilka wydziałów składa się na fundusz akademika i chowa pieniądze w kieszeniach słomianego modelu Zaginionego Studenta. Sam student również zostaje pochowany, niedaleko kempingu, ale w bezpiecznym miejscu, które nie jest łatwe do znalezienia. Ten, kto znajdzie go pierwszy, jest szczęściarzem. Otrzyma całą nagrodę. Tak więc polowanie na studenta to poważna sprawa. I chociaż jest to zabawa na łonie natury, ludzie nie mają czasu na picie. Ogólnie rzecz biorąc, nauczyciele są szczęśliwi.

Przejeżdżamy przez most nad rzeką, a las zaraz zamieni się w ścianę. Dashka wskazuje znak drogowy i podążając za dwoma innymi samochodami studentów, nasza Skoda zjeżdża z autostrady na polną drogę. Wije się ona najpierw przez rzadki las liściasty, potem przez młody las świerkowy, aż w końcu docieramy do szerokiego brzegu rzeki. Zaparkowanych jest tam już sporo samochodów, a wśród sosen, które zbliżyły się do wody i klonów, widać kolorowe plamy pierwszych namiotów. Wokół krzątają się ludzie.

- Wow!" Nie mogę powstrzymać mojego zaskoczenia.

- A nie mówiłam?" Dashka wyszła za mną z samochodu. Zauważa: "Czyż skala tego wydarzenia nie jest imponująca?

- Jak najbardziej.

- I to wszystko przez jeden weekend! A co będzie wieczorem! Kiedy zapłonie ognisko!

Zamykamy samochód, bierzemy torby i schodzimy na brzeg. Zebrało się tu dziś sporo młodych ludzi, wszędzie słychać śmiechy i wesoły gwar. Plusk wody. Nie znam prawie nikogo, ale mój przyjaciel wymienia pozdrowienia z hałaśliwymi grupami i obiecuje, że zobaczymy się później.

- "To nasi chłopcy, ze szkoły prawniczej", wyjaśnia Dasha, zatrzymując się. "Matveeva, zostawmy torby przy dziewczynach - są ich - i chodźmy znaleźć miejsce na rozbicie namiotu. Bo za godzinę będzie tu tyle ludzi, że ci, którzy się spóźnią, będą musieli rozbić obóz daleko w lesie! A taki już los świeżaków - spać na obrzeżach imprezy, ale nie naszej. Uwierz mi, tutaj będzie o wiele spokojniej!