SOVABOO

Tylko ty

Ch. 43: Rozdział 43

Rozdział 43

Rozdział 43

Ale oczywiście nie wstaję o świcie. Ani nawet wcześnie rano. Budzę się znacznie później, gdy deszcz już dawno ustał, a przez okno widać cienkie promienie słońca.

Jak długo spałem? Przypominając sobie poprzednią noc, pospiesznie wstaję z łóżka i rozglądam się.

Stas stoi przy oknie, ubrany w T-shirt i dżinsy, patrząc na ulicę. W pokoju unosi się przyjemny kwiatowy zapach, a ja zauważam bukiet białych róż na stoliku, gdzie wczoraj stały samotnie storczyki. A dokładniej garść białych róż.

- Witaj z powrotem, Elfie. Jak ci się spało?" Szare oczy odnajdują mnie i patrzą na mnie wyczekująco. Boją się, że czegoś żałuję? Nie, nie boją się.

- Świetnie - uśmiecham się, przyciągając koc do klatki piersiowej. "Chyba nigdy nie spało mi się lepiej. To pewnie przez ten różany zapach, jest cudowny. Nigdy wcześniej nie zauważyłam, Frolov, że lubisz kwiaty.

Nie jest zakłopotany. Prawdopodobnie nie musi być.

- Uwielbiam je - przyznaje po prostu, patrząc mi w oczy - jeśli są dla ciebie. "Wiele zawdzięczam mojej dziewczynie przez tyle lat, a kwiaty są tylko małą częścią tego. Poza tym nigdy wcześniej nie musiałem się kimś opiekować. Czas się tego nauczyć.

- Czyżby?

- "Dokładnie tak, Elf. Właśnie zastanawiałem się, co ci kupić. Czego chcesz?

Jest piękny poranek, Stas jest poważnie zdezorientowany i poważny, a ja śmieję się, opadając na poduszkę.

- Ciebie! Pragnę cię!" Wyznaję, wyciągając do niego ręce. "Chodź do mnie! Tęskniłam za tobą...

Teraz uśmiecha się radośnie i bardzo mu to odpowiada. Przechodzi przez sypialnię w dwóch krokach, ściąga koszulkę i z łatwością wchodzi pod kołdrę. Przyciąga mnie do piersi i całuje.

- Mmm... Taki gorący i czuły, a ja jestem głodny jak wilk! Elf, ale z ciebie śpioch! Nasze śniadanie stygnie już z dziesięć razy, a ty się nie obudziłeś. Tylko spałeś i spałeś. Zmęczyłem cię...

Nie, wcale nie. Jestem przyzwyczajona do wczesnego wstawania, ale patrząc w jego zadowolone szare oczy, zgadzam się. O tak.

- Stas, już raz dla mnie gotowałeś i obiecałeś, że to będzie ostatni raz. Czy obietnica została złamana?

Pochyla się nade mną i głaszcze mnie kciukiem po policzku.

- Skłamałem. Jeśli chodzi o ciebie, jestem okropnym kłamcą. Jestem gotowa okłamać nawet samą siebie. Ale tamtym razem, Elfie, pamiętam na pewno, że trzymałam kciuki. Naprawdę chciałam cię zadowolić. A także nakarmić cię - byłeś taki chudy i blady, a ja nie umiałam gotować. I nawet teraz, szczerze mówiąc, nie jestem mistrzem kuchni, chociaż bardzo się starałem. W każdym razie nie mogłem spać. Musiałem albo związać sobie ręce, żeby zostawić cię w spokoju, albo zająć je czymś innym.

Patrzy na mnie, nie odwracając wzroku. Nie czesałam wczoraj włosów i teraz są dość długie, pewnie leżą na poduszce i na ramionach w niesfornej fali - miękkie i zmierzwione. Próbuję je przygładzić, podczas gdy Stas patrzy i cicho pyta: "Zostaw to, Elf. Proszę. Chcę pamiętać ten poranek i ciebie". Dotyka palcami moich włosów, przeczesuje je i pochyla się nade mną. Całuje mnie głęboko i długo, sprawiając, że moje serce zaczyna bić szybciej.

Moja sukienka i bielizna są nadal mokre w łazience i mówię Stasowi, że muszę wrócić do pokoju, aby się ubrać. Nie możemy zostać w łóżku cały dzień. Ale on natychmiast uparcie się marszczy.

- Stas, przestań!" Śmieję się, czując wokół siebie silne ramiona. "Nawet nie zauważysz mojej nieobecności! Zaraz wrócę!

- Nie, Elf - potrząsnął uparcie głową - nigdy więcej. Prysznic jest twój, półki zostaną wyczyszczone... Nastya, nie rozumiesz, że nie pozwolę ci pójść nawet o krok dalej? Jesteś moja! - mówi poważnie, patrząc mi w oczy, a ja nie mam absolutnie nic do powiedzenia.

- Frolov, jesteś okropnym właścicielem!

- Tak - mruknął w moje ramię - straszne, przerażające i podstępne. Załóż moją koszulę, Elf, proszę. Mm - pociera nosem o moją szyję, podnosząc mnie - i tak nikogo nie ma w domu. I tak bardzo chcę na ciebie popatrzeć. Jeśli poproszę cię o zdjęcie ubrań, zgodzisz się? Jestem nie tylko szefem, moja dziewczyno, ale także strasznym lubieżnikiem.

- A co z rodzicami?

- Chodźmy. Wcześnie rano.

- Widziałeś je?

- Moje usta natrafiają na jego klatkę piersiową, a ja mimowolnie przysuwam się do niego. Przyszedł się z tobą zobaczyć.

- "Co?" sapię, ale Stas wyczuwa moje zmieszanie i pospiesznie mnie uspokaja: "Ciii, dlaczego jesteś spięta? "Przychodzi każdego ranka, to normalna rzecz.

To wielka wiadomość! Nie wiedziałem, a mama Galia też nic nie powiedziała.

- Dla mnie? Dlaczego?

- Cóż, jesteś jego córką - to najłatwiejszy powód. I nie zapominaj, Elf, że masz zmartwionego sąsiada mieszkającego naprzeciwko ciebie. To chyba normalne, że ojciec się martwi. Nie wiedziałaś?

- Nie - przyznałam szczerze - moje drzwi są zamknięte, a tata nigdy mnie nie odwiedził.

- Ale moje są otwarte. Były. To wystarczy.

Nie wiem, co powiedzieć i w odpowiedzi na uśmiech Stasa bełkoczę:

- A ty... Co z... Co z nim...

- Oczywiście, że tak. Nie małego. Nadszedł czas, by jego córka żyła własnym życiem.

- А ...

- Co powinienem mu wyjaśnić? Wyjaśnił mi to w trzech słowach. Wszystko w prosty sposób, tak jak ojciec powinien - jasno i zwięźle. "Chociaż szeptem, żeby cię nie obudzić", śmieje się Stas, "Wiesz, zacząłem szanować ojca jeszcze bardziej. On cię kocha, Elfie. A ja kocham ciebie. Nie mamy się czym z nim dzielić.

- Więc, mamo Galia...

Ręce Stasa żyją własnym życiem i docierają do miejsc, w których do niedawna wszystko błagało o jego uwagę.

- Nie uwierzysz w to. Zostali zdmuchnięci! Nie zdziwiłbym się, gdyby nie wrócili na noc. Wymyślą coś pilnego i niezwykle ważnego, znam moją matkę. Jest cudotwórczynią. A Batya jest jej pierwszą asystentką we wszystkim, więc ty i ja jesteśmy jedynymi w domu, moja niebieskooka dziewczynko.

- O mój Boże! - Przytulam się do szyi Stasa i opieram czoło o jego czoło. Śmieję się, lekko dotykając ust ukochanego: - Co oni sobie pomyślą? Że ich dzieci oszalały?

Znów całujemy się przez długi czas, aż nagle odpowiada poważnie:

- Pomyślą to, co zawsze o nas wiedzieli. Kochamy się. Zawsze tak było. I wreszcie możemy przestać to ukrywać.

- "Więc co powiesz na śniadanie, Elf?" Stas pyta nieco później, gryząc moje kolano na swoim ramieniu, "To był długi dzień i będziemy potrzebować siły. Nie będę jadł bez ciebie.

- Szczerze mówiąc, mam ochotę na kawę.

- Czy to wszystko?

- Cóż, ja też nie miałbym nic przeciwko czekoladzie.

Potrafi wcielić się w rolę mężczyzny w cudowny i czysto męski sposób.

- Dziewczyny, gotuję dla was mięso. Cała ta praca na nic!

Nie było. Kurczak Stasia wyszedł świetnie - ukradł ten przepis mojemu ojcu, a ja słusznie zauważyłem, odcinając nożem rumianą skórkę, że wszystko wyszło dobrze! Sam poczęstowałem go kawą, drażniłem się z nim czekoladą, karmiąc go z moich ust, i wróciliśmy do naszej sypialni.

Później prosi mnie, żebym się ubrała - w dżinsy i kurtkę, nie puszcza mnie ani na krok i wyprowadza na podwórko, obiecując mi spacer.

- Chcę ci pokazać pewne miejsce, Elf. Jest bardzo piękne. Od kilku lat przyjeżdżam tam, żeby pobyć sama. Proszę, Nastya, zaufaj mi - trzyma mnie mocno za rękę, prowadząc do sportowego motocykla - Wolałbym ukręcić sobie łeb, niż narazić cię na niebezpieczeństwo. Obiecuję, że będę ostrożny.

Zakłada i zapina kask motocyklowy, wsiada na motor i z uśmiechem obserwuje, jak niezdarnie wspinam się na jego żelaznego konia. Obejmuje mnie w pasie, prosi, bym trzymała się mocno, sam zakłada kask i, odpalając silnik, wyjeżdża z podwórka. Prowadzi motocykl przez ulice Cherokhyno i wiejską drogę spokojnie i pewnie, tak jak obiecał, a kiedy w końcu zatrzymujemy się w pobliżu lasu, zdaję sobie sprawę, że naprawdę zaparło mi dech w piersiach.

- Stas prowadzi mnie w głąb sosnowego i liściastego gąszczu, długo wijąc się ścieżką między świerkami i osikami, aż doprowadza mnie do niskiego, oświetlonego słońcem brzegu szerokiej rzeki.

Zapach rzecznego mułu, lekkie falowanie wody, łąkowa trawa, trzciny... Dzień Zaginionego Studenta nie został jeszcze zapomniany, ale niewinne piękno przyrody nie pozostawi nikogo obojętnym, a ja wykrzykuję z zachwytu:

- Jak pięknie!

Spoglądam na przeciwległy pagórkowaty brzeg, na dziką wierzbę pochylającą się ku wodzie, na ramię rzeki, które gubi się gdzieś w sosnowym poszyciu, uciekając w dal, i czuję ciepłe ramiona obejmujące mnie. Przyciskają mnie do swojej silnej klatki piersiowej, a ich podbródki spoczywają na czubku mojej głowy.

- Moja matka przyprowadzała mnie tu jako dziecko. Wtedy nie mieliśmy nic poza zepsutym Zhiguli. Byliśmy jedynymi, którzy mieli siebie nawzajem. Spędzaliśmy tu mnóstwo czasu, ona z wędką, a ja u jej boku. Nie uwierzysz, Elfie, ale wciąż pamiętam ten czas jako najszczęśliwszy moment mojego dzieciństwa. Później rzadko widywałem matkę. Poświęciła się pracy i na wiele lat zapomnieliśmy o drodze tutaj. Byłem bardzo zaskoczony, kiedy twoja matka pokazała to miejsce twojemu ojcu. Spotykali się wtedy od kilku miesięcy, ale od razu było dla mnie jasne, że ich związek jest dla niej poważny. W rzeczywistości przed tym miejscem Galina Frolova nie miała nic własnego.

- A ty? "Miała ciebie", nie mógłbym się bardziej zgodzić.

- Chyba tak - uśmiechnął się Stas - ale jest trochę inaczej. Byłem tam, a ona chciała wracać nad tę rzekę raz za razem.

- Gdzie więc ona i jej tata chodzą na ryby?

Jest zaskoczony:

- Czy wiesz, że?

- Tak, mama Galya niedawno się przyznała. Myśli jednak, że już dawno zapomniałeś o tym miejscu.

- Nie, nie zapomniałam. Po prostu starałam się nie przeszkadzać im w rozmowie z tatą, dlaczego? Przyjechałam tu sama. To tutaj szczególnie lubiłem myśleć o tobie. Matka zawsze wie, na punkcie kogo jej syn ma obsesję. Kiedy odszedłeś, załamałem się. Chciałem umrzeć, tak bardzo bolały mnie moje własne uczucia i poczucie winy. Chciałem umrzeć, bo cię straciłem. Gdyby nie ona i Red, poleciałbym gdzieś. Zawsze byłem na krawędzi, testując swój los. Torturowałem siebie i ją. A potem zrezygnowałem z próby zapomnienia. Zdecydowałem, że nadal będę kochał tylko ciebie i pamiętał o tobie. Nie było innego wyjścia. Byłem pewien, że mnie nienawidzisz.

- Ale wróciłem.

- Tak, wróciłeś i wybaczyłeś mi - Stas pociera swój policzek o mój, rozpalając płomień przyjemności i czułości w mojej duszy - i nie rozumiem, na co zasłużyłem. Ale jestem szalenie, szalenie szczęśliwy, że jesteś ze mną! Kocham cię, Nastya. To uczucie jest większe ode mnie i jeśli ktoś kiedykolwiek powie, że to nieprawda, nie wierz mu! Bez względu na to, jakie błędy popełniłem w przeszłości, poszedłem tylko do ciebie i żyłem dla ciebie. Udowodnię, że możesz mi zaufać.

- Stas ...

- Proszę, Elf, obiecaj mi, że jeszcze tu wrócimy. Tak bardzo tego chcę!

I spotykam moje ukochane usta.

- Obiecuję ...

A wieczorem słyszę to ponownie:

- Nastia ... Nastia ... Nastia...

Szepczę nie mniej żarliwie i szczerze: "Tylko Ty". Oddycham głęboko, żyję i wierzę, że od teraz każda nasza wspólna noc będzie pełna czułości i miłości. Bo Stas Frolov mnie kocha. Kiedyś był złym i przystojnym chłopcem, ale teraz wyrósł na mojego.

Moi rodzice wrócili dopiero wieczorem. Oczywiście mieli pilną podróż służbową do regionu, zepsuł im się samochód, a przyjaciele zaprosili ich do siebie na rocznicę. "Nie martwcie się, dzieci, to świetny hotel, przynajmniej odpoczniemy od was!".

Znowu nie śpimy pół nocy, rozmawiamy i rozmawiamy, a rano pędzimy na uniwersytet i rozpraszamy się po budynkach. Stas ma praktykę przeddyplomową, spotkanie z promotorem i kuratorem grupy, ale obiecuje mi, że nie zostanie długo.

Wyłączyłam telefon w deszczu. Moje szczęście było kompletne i przytłaczające, tak bardzo, że zupełnie zapomniałam o Jegorze. To wstyd, to boli, ale dokonałam wyboru dla nas obojga i niczego nie żałuję.