SOVABOO

Tylko ty

Ch. 45: Epilog

Rozdział 45

Epilog

POV Stas

Martwi się. Jest bardzo zdenerwowana. Widać to w sposobie, w jaki prostuje napięte ramiona, marszczy brwi i prostuje włosy. Wzdycha, spoglądając na drzwi audytorium, przyciskając do piersi folder z prezentacją swojego projektu Expocenter. Patrzę na nią z boku i nie mogę przestać podziwiać mojego Elfa.

Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze widzi, jak żywe i niezwykle wyraziste są jej oczy? Jak elastyczna jest jej talia i wysokie piersi? Jak delikatna i piękna jest w swojej nowej sukience i szpilkach.

Tak, wiem, jestem zakochanym głupcem, ale nie mogę powstrzymać się od obserwowania mojej dziewczyny, gdy jest ze swoimi koleżankami.

- Nastya - objąłem elfkę w pasie, delikatnie przytulając ją do siebie - przestań się martwić. Ciężko pracowałaś, uda ci się. Zrób wydech, słyszysz mnie? - Pocałowałam ją w czoło - i weź się w garść! Nie pozwól, by konkurencja pokonała cię z powodu braku pewności siebie.

- "Tak myślisz?" podnosi twarz i wzdycha z powątpiewaniem, "Och, Stas, gdybym mogła podróżować w czasie, zamknęłabym oczy i otworzyła je, gdy wszystko się skończy. Mówią, że dziekan zaprosił wszystkich czołowych architektów miasta. Nawet Braginsky tam będzie. Nie mówię nawet o Dmitriju Jasminowie.

- Wyobraź sobie, że on po prostu nie istnieje. Dla ciebie nigdy go nie było i nigdy nie będzie. Pokaż wszystkim, jaką jesteś mądrą dziewczyną i obiecującą specjalistką. "Wytrzyj im nosy, Elf - nachyliłem się do jej ucha - a podziękuję ci i zrelaksuję cię. Obiecuję. Zrobię wszystko, co zechcesz. Mmm, mój pyszny...

Na jej policzkach pojawia się rumieniec zażenowania, a na ustach uśmiech. Tak wygląda jeszcze bardziej atrakcyjnie, a mnie boli serce, nie chcąc pozwolić jej pójść nawet o krok dalej. To dobrze, byłem rozkojarzony. Czas wejść do klasy z innymi uczniami i życzę Elfowi powodzenia. Siadam na parapecie z zamiarem przeczekania. Obrona projektu potrwa pewnie ponad godzinę, bo uczestników jest sporo, ale i tak nie mogę wyjść z sali. Od jakiegoś czasu moje życie ma niewiele priorytetów, a Elf jest na pierwszym miejscu.

- Stas? Witam.

Marina Voropaeva. Zatrzymała się przede mną, uśmiechając się z zaskoczenia. Ładna blondynka, wobec której na zawsze pozostanę obojętny.

- Co za niespodzianka cię tu spotkać, Frolov. Trochę czasu minęło. Jesteś na ostatnim roku, prawda?

- Tak. Rzeczywiście, minęło sporo czasu. Cześć, Marina. Jak się masz?" Pytam bardziej z grzeczności niż prawdziwej ciekawości.

- Nie bardzo - wzrusza ramionami - Nie radzę sobie w szkole, Pietia rzucił szkołę, a teraz się ożenił. Ale pewnie sam to słyszałeś.

- "Słyszałam o tym", zgadzam się. "Byłam nawet na ślubie. Ale od liceum zawsze wiedziałaś, o kogo chodzi, prawda? Tylko leniwi o tym nie wiedzieli. Tak samo jak zakład, że Zbrujew będzie z tobą przez rok. Naprawdę byliście razem przez dłuższy czas, więc wygrałeś zakład.

Marynka nie jest zakłopotana. Nie przede mną.

- Pietia nie wiedział i nigdy się nie dowiedział. Przyzwyczaiłam się do niego, było mi z nim bardzo wygodnie. A potem, to nie moja wina, że Dashka wyszła z tym facetem, kiedy dziewczyny i ja się nudziliśmy. Ja tylko poprosiłam tego Bohdana o pomoc. Szczerze mówiąc, byłem raczej pewien, że nic z tego nie wyjdzie, ale sam widzisz, jak wyszło... Możesz mnie oceniać, Frolov, ale chciałam być szczęśliwa. Chciałam, żeby ktoś kochał mnie tak mocno, jak ja kocham jego. Nie wyszło i teraz płacę za to cenę.

Znamy się z Voropaevą na tyle długo, że jesteśmy ze sobą bardzo szczerzy.

- To dziwne, Marino, że w ogóle rozważałaś możliwość takiej wymiany i tak długo się oszukiwałaś.

- Mylisz się, Stasiu - uśmiechnęła się. Mamy wiele do zapamiętania, a jej uśmiech nie jest dobry. "Nigdy się nie oszukiwałam, nie myśl tak. To inne rzeczy są dziwne. Ktoś kogoś pożądał w szkole, a ktoś kogoś nienawidził. Wciąż pamiętam, jak bardzo nienawidziłeś swojej przyrodniej siostry, a teraz wszyscy mówią o tym, że wkrótce otrzymasz gratulacje.

- Ale kiedyś tak było. Życie w ogóle jest dziwne. Ale chyba nie myślisz, że będę ci się zwierzać?

- Oczywiście, że nie. Nie jestem na tyle naiwny, by wierzyć, że się zmieniłeś, Stas. Po prostu wyjeżdżamy, jeśli słyszałeś. Zobaczyłem cię i nagle zapragnąłem być trochę bardziej szczery. Nadal wierzę, że gdyby twój ojczym nie przyprowadził swojej córki do twojego domu tamtej zimy, wszystko w moim życiu potoczyłoby się inaczej.

Nie mówi tego, milczy, patrząc na mnie z niejasną nadzieją, ale rozumiem ją bez słów.

Nie, i tak nigdy bym z nią nie był, ale boję się pomyśleć, jak bym żył, gdyby pewnego dnia w moim życiu nie pojawiła się szczupła, niebieskooka dziewczyna.

Jestem kiepskim aktorem, ale muszę udawać zaskoczonego:

- Marina, jesteś pewna, że o tym chcesz ze mną rozmawiać? Nic by się nie zmieniło i dobrze o tym wiesz.

- Powiedz mi, Stas, żałujesz czegoś o nas?

Cóż, nie jest to trudne i jestem szczery:

- Tak, Marino. A ty?" Patrzę na nią uważnie, przypominając sobie ranę Elfa, przypominając sobie Zbrujewa, a ona rozumie. Ale zamiast odpowiedzieć, odwraca się i idzie korytarzem, powoli odrywając wzrok od mojej twarzy, zmuszając mnie do patrzenia za nią. Dziewczyna, która może jeszcze być szczęśliwa.

Mój Elf jest jednym z ostatnich uczniów wychodzących z klasy - zawstydzony, podekscytowany i zarumieniony. Podchodzi do mnie, nie patrząc na nikogo, cicho zbliża się do mnie, zwalnia kroku i nagle oblewa się rumieńcem, obejmując mnie mocno za szyję.

- Stas, mój projekt wygrał. Wygrałem, możesz w to uwierzyć! Jestem taki szczęśliwy! Wszyscy są zadowoleni z mojej pracy, a ten Dmitriy nie miał nic do powiedzenia. Nic! A teraz sam Braginsky zaproponował mi staż w swojej firmie architektonicznej. Jest sławny nawet za granicą! Stas, to cud! Wciąż nie mogę w to uwierzyć!

Sięga do moich ust, a ja podnoszę ją - radosną i szczęśliwą - by ją pocałować.

- Wygrałaś, Nastya! Jesteś cudem! Nie wątpiłem w ciebie ani przez chwilę! Zostaniesz moim najsłynniejszym architektem i będę z ciebie dumna! Zadzwonimy do mamy Gali? Ona i tata też czekają na wiadomości.

Elf uśmiecha się i kiwa głową:

- Zadzwoń do nas!

- "Stas," woła później, gdy pomagam jej się ubrać, "była tam, w klasie.

- Kto?

- Emma Leonidovna.

- "Rozpieszczona megalomanka?" zastanawiam się, czując, że ta wiadomość zmusza mnie do myślenia. Czego ona do cholery chce?

Elf westchnął smutno, spoglądając w stronę drzwi.

- Nie zauważyłem jej od razu, nie miałem czasu przyjrzeć się wszystkim obecnym. A kiedy to zrobiłem... Na początku siedziała tam jak królowa. Bałem się nawet, że będzie się wtrącać.

- A potem?

- A potem myślałem, że płakała. Ale nie jestem pewien, bo musiałem bronić projektu i starałem się to wszystko wyabstrahować - nie było to zbyt przyjemne. Zwłaszcza po jej wizycie u nas.

- To dziwne, że przyszła zobaczyć swoją wnuczkę, która według niej zmarła, a nawet po tym, jak przeklęła swoją rodzinę.

- Wiesz, było mi nawet żal Emmy. Siedziała tam sama. Nic o niej nie wiemy. Może jej syn ma rację i naprawdę nie jest takim potworem?

- W każdym razie ma wredny temperament. Ale zgrzyta zębami na Frolovów, nawet swoimi sztucznymi zębami, więc nie powinieneś się jej obawiać. Jeśli chcesz, możemy do niej podejść.

- Nie wiem, Stas - Elf spojrzał na mnie swoimi niesamowicie niebieskimi oczami - Nie jestem pewien, czy tego chcę. Nie jestem jeszcze pewien, ale zależy mi, wiesz?

Rozumiem. Myślę, że czuję tę dziewczynę lepiej niż siebie.

Mehera sama woła swoją wnuczkę, podchodząc za nią i zatrzymując się kilka kroków dalej.

- Nastya ...

Spogląda na Elfa z taką tęsknotą w oczach, że nawet ja czuję ból w jej spojrzeniu, które wygląda bardziej jak cicha skrucha. Kobieta, która kiedyś przyszła do naszego domu, nie jest już taka sama. Ta druga Emma jest załamana, naprawdę żałosna.

Niepewnie poprawiła szalik na szyi, zgniotła torebkę na piersi, wyciągając luźną kopertę wraz z rękawiczkami.

- "Wreszcie, dziewczyno, weź to", podchodzi bliżej, wyciągając kopertę, "Wiem, że ty i Stas wkrótce się pobieracie. Proszę, nie odmawiaj, to z głębi serca! Jestem z ciebie bardzo dumny, wnuczko.

- Nie - mówię, przyciągając Elfa do siebie, a ręka kobiety nagle drga, upuszczając kopertę. Natychmiast ją jednak podnosi i ponownie wyciąga.

- Nie chodzi o pieniądze. To nie tylko pieniądze. Stasiu, proszę, to prezent ślubny ode mnie i Mikołaja dla ciebie. Prezent ślubny Nastii. Łańcuszek z wisiorkiem i kolczyki. Kupiłam go kiedyś dla Ani, ale córka nigdy go nie założyła. Proszę, dzieci, przyjmijcie i wybaczcie mi...

Wkłada kopertę do ręki wnuczki, która stoi zupełnie zdezorientowana słowami, które usłyszała, i wychodzi. Ale Nastia nie byłaby sobą, gdyby nie zadzwoniła do staruszki.

- Emma Leonidovna! Pobieramy się w przyszłą sobotę! Jeśli wyślemy ci zaproszenie, przyjdziesz? Razem z synem? Wciąż nie wiem, czy Mikołaj ma rodzinę, którą mógłby zaprosić...

- Nie ma nikogo.

- Najpierw zapytam ojca.

Twarz kobiety odzwierciedla gamę uczuć i nie mogę pomylić jednego z nich z niczym innym. Sama czuję głęboką miłość do Elfa.

- Sama zadzwonię do Grigorija, wnuczko. Uwierz mi, tak będzie najlepiej.

 

- Nastia.

- Hmm?

- Co robisz?

- Idę na śniadanie... Jestem tak głodny, że cię zjem!

Podchodzi od tyłu i owija ramiona wokół mojej talii. Dotykając mojej nagiej klatki piersiowej, figlarnie gryzie moją łopatkę. Stoję w łazience przed lustrem i z maszynką do golenia w dłoni zamieram, gdy napotykam jej palce na moim brzuchu.

- Ależ ten facet ma twarde kości. Więc tym jesteś, Panie Idealny? Raz, dwa, trzy... "Śniadanie dla Elfa, obiad, kolacja... deser..." całuje mnie w szyję, dotyka ustami mojego ramienia. Głaszcząc mnie po brzuchu, wsuwa palce pod gumkę moich bokserek, a mój oddech znów przyspiesza.

- "Nastia, bądź ostrożna", szczerze ostrzegam moją dziewczynę, uśmiechając się: "Zaspałyśmy. Jeśli spóźnisz się na uczelnię...

- I co się stanie?" Elf unosi się na palcach, by ugryźć mnie w ucho.

- Przegapisz ważny wykład lub cholerne kolokwium.

- Pozwól mu.

- Jeśli nie zdasz, wyrosną ci ogony.

- W porządku, poradzę sobie.

- Będziesz wkuwać i nie spać w nocy.

- To nie ma znaczenia", przyciska policzek do moich pleców. "Wygląda na to, że nie spanie w nocy staje się naszym nawykiem". "Nie widziałam cię od czterech godzin, Stas, i strasznie za tobą tęskniłam.

Jej wyznanie sprawiło, że zmarszczyłem brwi.

- Ze mną się nie wyśpisz. Nie mogę pomóc moim dłoniom, nie są obojętne na niebieskookiego Elfa. Powinienem je związać?

- To nie ma sensu, Frolov. To ja mam do ciebie słabość, zwłaszcza po prysznicu. Pachniesz lasem, zimną mgłą i oczekiwaniem... Teraz rozumiem, jak Szary Wilk zwabił Czerwonego Kapturka w swoje sidła. Bajki się mylą, wilk był przerażający. Był tak silny i piękny jak ty...

Niegrzeczne palce przesuwają się po mnie, lekko drapiąc moją skórę, usta całują, a ja czuję, jak wypełnia mnie pożądanie z powodu tej gry słów i dotyków. Z tego, co widzę w odbiciu lustra - oczy pokryte długimi rzęsami i miękkie włosy rozrzucone wokół moich ramion.

Moja Elfka okazała się odważna i zmysłowa w miłości, zachłanna na pieszczoty, a ja z przyjemnością jej dogadzam. Na policzkach i brodzie mam piankę do golenia, ale to niczego nie zmienia. Pragnę jej i wiem, że zawsze będę jej pragnął.

- "Masz dość, kochanie!" Odwracam się, by podnieść moją ukochaną i zabrać ją do sypialni ze śmiechem i pocałunkiem. "Do diabła z uniwersytetem! Uczmy się!

 

To niezwykłe widzieć siebie w garniturze. Zazwyczaj jestem zwolenniczką T-shirtów, dżinsów i skórzanych kurtek. Grzywka opada mi na oczy i zaczesuję ją do tyłu. Chwytam za klapy marynarki i dopasowuję ją na ramionach. Uśmiecham się, wyobrażając sobie, jak Elf szykuje się teraz w naszej sypialni. Od samego rana aż do teraz Batya pilnuje, żebym nie wtykał nosa w sprawy córki, a ja nie mogę się doczekać, kiedy ją zobaczę. Tak bardzo, że prawie nie myślę teraz o sobie.

- Wracaj do ludzi, Stas! Masz całe życie przed sobą, jeśli będziesz latał z Elfem w chmurach! Chodź, Witia, zrób mi zdjęcie z Frolem na pamiątkę, bo jutro nikt nie uwierzy, że się znamy.

Liukov obejmuje mnie za ramiona, odwraca twarzą do Reda i natychmiast robi zdjęcie swoim iPhonem.

- "Dobra, Ilyusha, przytrzymaj pana młodego, aż dojdzie do siebie. A teraz ja!" Vitka Rudyi przekazuje telefon swojemu przyjacielowi, podnosi mnie i warczy do obiektywu jak tyranozaur.

- Co jest kurwa? "Przestańcie się śmiać, idioci!" Oprzytomniałem. "Cofnijcie się!

Ale za bardzo kocham moich przyjaciół, więc pozwolę im się dzisiaj ze mnie nabijać.

- "Bądź cierpliwy, Frol!" śmieje się Luke, "Pozwól swoim przyjaciołom z młodości zapewnić sobie wygodną starość. To nie twoja wina, że jesteś teraz celebrytą. To nie portrety moje i Reda zostały wystawione w galerii Gruno Lisowskiego, i to w widocznym miejscu. One są twoje! Więc bądź cierpliwy.

W końcu rozumiem znaczenie tych słów, ale Red i Ilyukha nie dają się uspokoić.

- Włóczęga!" - podczas kręcenia teledysku Witia marszczy brwi do obiektywu. "Mężczyzna jest surowy i twardy, jak samo życie! Oddał swoje serce elfiej królowej pięć lat temu, przeszedł przez siedem kręgów piekła, a dziś w końcu upadnie u stóp swojej ukochanej, na zawsze podbity przez żywioł miłości! Niech spojrzenie polarnika i magia wielkiego uczucia będą z nim na wieki wieków!

To Red, więc nie ma sensu dziwić się jego żałosnej postawie. Po prostu zaciskam zęby i zabieram telefon:

- Witia, dawno nie dostałeś w szyję? Dostaniesz! ... Cholera, to Megera to zrobiła! Nastia i ja dowiedzieliśmy się dopiero wczoraj. Myślałyśmy, że ten Gruno potrzebuje rysunku do analizy na masterclass. Kto by pomyślał, że to się tak potoczy?

- "Nie martw się o to, Frol!" Bumper uśmiecha się, "Nie masz pojęcia, jak zachwycona jest Karlivka. Nie mogła się uspokoić, kiedy cię rozpoznała. Cóż, Ilya, Ilya i ja oraz nasze dziewczyny pobiegliśmy zobaczyć. "Jesteś cholernie przystojny!" Vitka potargał mi włosy jak starszy przyjaciel.

Rzeczywiście, dlaczego? I to w taki dzień. Poddaję się wszystkiemu i uśmiecham się radośnie do moich przyjaciół.

- Więc to nie ja. To była moja Nastya!

- Przy okazji, Stas - zauważył Red, przestając się śmiać i chowając iPhone'a do kieszeni - Lom wpadł niedawno do klubu i pytał o ciebie.

- "Sanya?" Jestem zaskoczony, zdążyłem już zapomnieć o moim niedawnym rywalu w wyścigach ulicznych.

- Chce się zemścić. Kupił nowy motocykl sportowy i obiecuje, że pokona cię na naszym torze. Poprosił mnie o pomoc. Od jakiegoś czasu jesteś niedostępny dla swoich starych kolegów.

Wiem, że Red jest przebiegłym lisem, ale nie potrzebuję innych przyjaciół. I nie potrzebuję życia na krawędzi.

- Nie, Vitya. Pieprzyć Loma. Powiedz mu, że Frol już zrobił swoje i dostał nagrodę. To wszystko, czego potrzebuje.

On i Luke patrzą na siebie, a ja zdaję sobie sprawę, że zdałem test.

- Cóż, Stas, to jest, jak rozumiem, męska rozmowa - Iljuchow wyciąga do mnie rękę, klepiąc mnie z aprobatą po ramieniu. Będziemy mieli wesele, a potem przyjdzie czas na poważne interesy.

Zastaję matkę w kuchni. Galina Frolova stoi przy oknie i pali papierosa. Patrzy zamyślona na podwórze. Podchodzę do niej, obejmuję ją za ramiona, a ona natychmiast przykrywa moją dłoń swoją ciepłą dłonią.

Odkąd pamiętam, te dłonie zawsze były ciepłe. Czasami twarde dla niegrzecznego chłopca, ale zawsze delikatne i sprawiedliwe.

- Obiecałeś Bati, że rzucisz palenie zeszłej zimy. I oto znowu jesteśmy.

- Poddałam się, synu - zgasiła papierosa w popielniczce - czasami jestem po prostu podekscytowana. Nie mów Griszy, bo cię zbeszta. Nie chcę go denerwować.

- Nie powiem ci.

- Dokładnie pięć lat temu Nastya weszła do tego domu. Wydaje mi się, że pogoda tego dnia była taka jak dzisiaj. Pamiętasz? Mieliśmy gości i nie wiedzieliśmy, czy Grisza przyjdzie, czy nie.

- Tak, pamiętam - odpowiadam, obserwując wraz z mamą śnieg cicho trzepoczący za oknem - Znowu byłam niegrzeczna dla Very, a ty wygoniłaś mnie od stołu.

- Tak. Pamiętam ten dzień tak dobrze, jak dzień, w którym cię urodziłam i po raz pierwszy pokazano mi twoje pomarszczone, krzyczące zawiniątko. Wtedy po raz pierwszy poczułam, jak to jest zobaczyć dziecko i zdać sobie sprawę, że jest twoje i nie można go nie kochać. Rozumiesz, o czym mówię?

- Rozumiem, mamo.

- Wciąż nie mogę uwierzyć, że prawie do tego doszło. Że oboje dorośliście i przyszliście do siebie. Tak się bałem, że się wtrącałem, że was rozdzieliłem. Byliście jak tornado. Wydawało mi się, że moje ramiona nie wystarczą, by cię objąć. Ale miałem nadzieję na czas i twoje uczucia. Oboje zakochaliśmy się w naszej dziewczynie - od pierwszego wejrzenia. A dziś jestem szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa, jak tylko matka może być.

Odwraca się i patrzy na mnie, delikatnie dotyka mojej twarzy dłonią.

- Stas, zawsze byłeś tylko moim synem. Wiem, że w twojej piersi bije lojalne serce. Dbaj o swoje szczęście, synu. Jeśli ty i Nastia będziecie szczęśliwi, to Hryc i ja też będziemy szczęśliwi z tobą.

Przyciągam matkę do siebie i całuję ją w policzek, ocierając kciukiem łzę. Zawsze szanowałem tę kobietę za wiele rzeczy.

- Mamo, kocham cię. Naprawdę jestem twoim synem. Wszystko będzie dobrze, dobrze? To dopiero początek, a wkrótce ty i tata będziecie jeszcze szczęśliwsi niż teraz. Przynajmniej Nastia i ja jesteśmy tego absolutnie pewni.

Wygląda na to, że dezorientuję matkę, a ona patrzy na mnie z niepokojem, opierając ręce na ramionach.

- Co?!

A ja się śmieję:

- Spokojnie, pani dyrektor! Wszystko jest w planach! "Cóż, teraz przyjmij kwiaty od swojego Staska, zasługujesz na nie - delikatnie włożyłam bukiet w jej dłonie, po czym wyszłam na podwórko, aby poczekać na moją narzeczoną.

- Musimy iść!

Samochody są udekorowane wstążkami i kwiatami, a podwórko jest pełne gości. Nawet Lyukov przywiózł na wesele swojego pięknego ptaka, zostawiając córkę Maszę Wielkiemu Szefowi i jego żonie. Później będziemy się śmiać z tego, jak ten potężny szef miasta będzie przychodził do dzieci z telefonami w sprawie zmiany pieluch i karmienia. A teraz widzę Ilyę z Wróblem, Czerwonego ze swoją Koluchką, Zbrujewa z Daszą - wszyscy szczęśliwi i radośni - i odwracam się do drzwi domu, aby w końcu spotkać się z moim Elfem.

Nastia wychodzi w białej sukni - ciemnowłosa, z delikatnymi orchideami w miękkich lokach, tak piękna w swojej sukni ślubnej, że moje serce tonie, gdy na nią patrzę. Jej zaokrąglone ramiona i niebieskie oczy zapierają dech w piersiach, a ona właśnie znalazła mnie wśród innych. Idzie po schodach ganku, ręka w rękę ze swoim ojcem, patrząc prosto przed siebie, a moi przyjaciele śmieją się, gdy jestem tak zawstydzony jej widokiem, że nie od razu wkraczam do mojej własnej bajki.

Lekka, bujna koronka, delikatna skóra i usta, kwiaty we włosach - Elf wygląda jak śnieżna nimfa pełna życia i obietnic, a ja powtarzam jej, że jest moją bajkową dziewczyną. Szeptałem jej to przez całą noc, ale gdy tylko nasze dłonie się zetknęły, słowa wyszły na jaw:

- Kocham cię, Nastya. Kocham cię...

Okazuje się, że są one łatwe do wymówienia w szczęściu.

Powtarzam swoje wyznanie setki razy, aż Elf, najpiękniejsza panna młoda na świecie, zostaje moją żoną, a ja jestem gotów powtarzać je do końca życia.

Ktoś krzyczy "gorzko", ktoś życzy nam szczęścia, ktoś cieszy się naszym szczęściem, a my całujemy się i całujemy, odnalazłszy się i otrzymawszy siebie nawzajem, a to już jest ponad nasze siły, by puścić się nawzajem.

 

POV Nastia

Arnaud nie przybył na ślub. Wiedząc, jak bardzo był zdesperowany, dyrektor teatru zagroził Bonnetowi rozwiązaniem umowy w ostatniej chwili, a bilet musiał zostać zwrócony. Ale kiedy Francuz zadzwonił do Stasia i do mnie i zaczął składać szczere gratulacje, powiedział, że zaprasza mnie i mojego męża do Paryża na cały sezon świąteczny.

- Gwarantuję, Stacey-Belle, że będzie to niezapomniane przeżycie! Montmartre nocą jest bajecznie piękny! Do tego teatry, hipodromy i noworoczny Disneyland. Chodź ze Stacey, będę czekać!

- "Powiedz mu, że przyjedziemy, Nastya", odpowiada Stas, "Weźmiemy Vitkę i przyjedziemy! Jeśli nie wyrwiemy mu nóg, to na tę okazję namydlimy mu szyję, żeby nie wrzucał na Instagrama zdjęć kompromitujących nasze męskie libido!

Kiedy Tanya i ja zobaczyliśmy zdjęcia naszych chłopców w nocnym klubie w Bonn, śmialiśmy się do rozpuku. Nie wiem, czym i jak Arno ich odurzył, ale zrobił im zdjęcia w objęciach. Na jednym z nich udało mu się nawet pocałować Reda w policzek.

- Cholera, mała Belle, chyba mnie poniosło.

Mój przyjaciel wydaje się zrozpaczony, a ja natychmiast skupiam swoją uwagę na jego problemach.

- O co ci chodzi? Arna, przerażasz mnie. Czy coś jest nie tak?

Stas siedzi obok niego.

- Ale jak mogę ci powiedzieć...

- "Bonn, nie owijaj w bawełnę", powiedziałem. "Mów jak jest!

- Wygląda na to, że zostanę tatą.

- "Co?" - To wiadomość. - Co masz na myśli?

- Pamiętasz blondynkę Suzette, o której ci mówiłem?

- Oczywiście.

- Tak więc, moim zdaniem, ona i ja poważnie gramy w grę "Zabij nudę swoim najlepszym przyjacielem". Przynajmniej wczoraj w końcu wysłałem Leona do diabła i cały dzień chodziłem jak głupi.

- Wow! Jaką decyzję podjęliście z Suzette?

- Spróbujmy żyć razem - czemu nie? Lubię ją, a ona lubi mnie. Wiesz, Stacey, nie jestem osobą, która stałaby z boku.

- O co chodzi, Nastya? - Stas i Viktor patrzą na mnie, a ja wzruszam ramionami ze zdumieniem:

- Ale teraz ... Wygląda na to, że Arnaud wkrótce zostanie tatą.

Uśmiecham się, słuchając wesołego ćwierkania mojej przyjaciółki, aż chłopcy patrzą na siebie, zabierają mi telefon i krzyczą zgodnie:

- Gratulacje, stary! Nasz człowiek!

Pierwszą noc ze Stasiem w naszym nowym statusie zaczynamy od rozmowy. Dzień się udał, życzono nam tylu dobrych rzeczy, przekazano pożegnalne słowa na niezależne i długie wspólne życie, że nadal jesteśmy w świątecznej atmosferze

- Stas, chcę cię o coś zapytać.

- Tak, Elf.

Leżę na klatce piersiowej mojego męża, a on delikatnie przeczesuje dłońmi moje włosy.

- Przestańmy się gdzieś wybierać. Rozumiem, że moi rodzice chcą dla mnie jak najlepiej, a mieszkanie w nowym budynku to wspaniały prezent, ale... Od tak dawna nie miałam rodziny. Mama Galya, ty, tata - wszyscy byliście z dala ode mnie przez tyle lat. Zostańmy tu na chwilę, dobrze? Uwielbiam ten dom. Proszę - połaskotała go czubkiem nosa i pocałowała w usta - co?

Nawet w ciemności czuję, jak się uśmiecha.

- Kiedy tak mnie prosisz, nie mogę odmówić. Dobrze. Ale pewnego dnia i tak będziemy mieć własny dom...

- Oczywiście. Niech to się stanie trochę później.

- Ja też mam pewną przypadłość, Elf.

- Wiedziałam! - śmieję się - Ale z ciebie przebiegły robak, Frolov! Ale niech tak będzie, panie Perfekcyjny - przytknęłam usta do jego silnego ramienia - zgadzam się.

Rzuca mnie na poduszkę i unosi się nade mną. Długo i czule całuje moje usta, szyję, klatkę piersiową...

- "Nastya, to też", szepcze mi do ucha, "ale ja mówię o czymś innym.

- O czym? - pytam równie cicho, głaszcząc go po plecach.

- Kiedyś zostawiłeś wiersz na moim parapecie. Pamiętasz go? O tym, że do mnie nie wrócisz. Wciąż go mam.

- Tak, - wspomnienie natychmiast mnie odnajduje i sprawia, że mój uśmiech blednie, - pamiętam.

- Pamiętam go z bólem i tęsknotą za tobą. Ale nie chcę tego pamiętać. Chcę, żebyś napisał kolejny wiersz. Proszę, Elfie, zrób to dla mnie.

I nie mogę mu odmówić. Tego też nie chcę pamiętać. Jego oczy, jego uśmiech, jego usta, jego delikatne dłonie i jego słowa: "Kocham Cię".

I obiecuję:

- Dobra, Stas, napiszę. Zdecydowanie napiszę!

 

Jak wiele obcych twarzy spotkałam,

Jak często słuchałam obcych rozmów,

Nie o mnie toczyły się burzliwe spory,

I nie o ludziach sercu mi drogich.

 

Puste ulice, drogi, całe miasta…

Jak wiele przeszłam, błądząc w oddali,

Gdy od szalonego uczucia uciekałam –

Ciebie zapomnieć, myśląc, na zawsze.

 

Bezczas to błąd, pisany losowi.

Puste są pieczęcie, bilety i kody.

Uciekałam, lecz okazało się, że lata,

Mój szlak nie od ciebie biegł… Lecz do!

 

Dziś przeszłości kroków głośny dźwięk,

W pamięci żywe – twe oczy i ręce.

Wróciłam, i rozstania nie było!

I już nie ma miłości niespłaconych długów.

 

Jedyny, porywczy, mój najdroższy,

Mój szalony, tylko z tobą oddycham ja.

Wiem, że na wieki chroniona jestem tobą.

Kocham cię! Uwierz mi, ja kocham!