Rozdział 4
Tutaj uśmiech przebije się przez łzy, a pod koniec zrobi się mdło i duszno. Ale wszystko zdecydowanie się ułoży, kiedy zobaczycie słowo „Koniec”)
Okrutna i bezlitosna rzeczywistość. Ironia przeszyta poczuciem nieuchronności i świadomością głębi ludzkiej głupoty.
Łatwo nie będzie. Będzie śmiesznie, gorzko i boleśnie, ale niezmiennie prawdziwie, oto istota talentu autora!
Dla wojny nie ma różnicy, czy jesteś sojusznikiem, czy wrogiem, wierzącym czy ateistą. W końcu zostanie tylko popiół z młodych i zdrowych ciał. Chłopaków, którzy po prostu chcieli żyć…
A więc, jak wam obiecałem, dziś spotkanie z kultową powieścią XX wieku, dziełem Josepha Hellera „Paragraf 22”. (Powieść ukazywała się też pod tytułem „Catch-22”)…
A więc… Absurd albo Opowiastki amerykańskiej eskadry z czasów drugiej wojny.
No to jedziemy!
Loczek zdecydowanie miał talent opowiadacza. Z przyjemnością czytałam jego posty na blogu i rozumiałam, dlaczego ma tylu obserwujących: sam w sobie budził zainteresowanie. Swoimi żartami, erudycją i trafnymi charakterystykami. Umiejętnością rozmawiania z ludźmi i gotowością, by odpowiedzieć.
Lubiłam odkrywać osobowość Antona z różnych stron i jeszcze nie zdarzyła się żadna, która odebrałaby mi chęć poznania go lepiej.
Przeczytałam opinię i zostawiłam pod nią swój komentarz. Nie pierwszy raz. Ostatni miesiąc normalnie rozmawiać udawało nam się tylko tak.
Niusza Cichutka: Cześć, Antonie! Wojna i sarkazm? Och, nie, nie będę czytać tej powieści. Bliżsi są mi bohaterowie Remarque'a. Wojna i miłość, gorzko-słodki posmak. Z niektórych rzeczy trudno się śmiać. Dzięki za recenzję!
Mój awatar przedstawiał pulchną dziewczynę w okularach, ze stosem książek w rękach, taką romantyczną kujonkę.
Morozow wciąż nie dodał „Agnii Korsak” do znajomych, więc musiałam pójść okrężną drogą, stworzyć drugi profil i pożyczyć wizerunek uniwersyteckiej przyjaciółki Mrozika, Katii Ufimcewej, tylko w rozmiarze plus size. Z wizerunku podobnego do cienkowargiej wydry Elli Klukwiny zrezygnowałam od razu.
Podrzucało mnie do góry jak pokrywkę na wrzącym czajniku, kiedy widziałam zdjęcie Klukwiny i rzadkie dopiski w profilu Antona pod postami: „To zachwycające!” „Antonie, jestem pod wrażeniem! Kiedy ty znajdujesz czas, żeby tyle czytać?!”, „Jesteś taki mądry!”
I emotki… emotki z serduszkami w oczach… Tfuu! Zabiłabym!
Czy on naprawdę nie zauważa, jakie są fałszywe? Od razu zrozumiałam, gdy tylko zwróciłam uwagę na przebiegłą Żurawinę, że od Mrozika potrzebne są jej wyłącznie jego wiadomości, i najlepiej ze wszystkich przedmiotów, a nie sam chłopak.
Nie, on nie jest mądry. Kiedy chodzi o sprawy sercowe, Morozow jest prawdziwym głupkiem!
Anton Morozow: Cześć, Niusza! Dopóki ludzie żyją, nigdy nie oduczą się śmiać, nawet ze smutnych rzeczy. Przypomnij sobie dzielnego wojaka Szwejka.
Niusza Cichutka: Ale kochać też nie przestaną. Wojny wystarczyło mi u Tolkiena i Martina (wolę czytać fantasy i romantyczne historie). Dlaczego nie piszesz recenzji książek o miłości? Twój blog czytają przecież także dziewczyny.
Anton Morozow: Na przykład?
Niusza Cichutka: Na przykład „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” Maria Vargasa Llosy albo „Miłość w czasach zarazy” Marqueza. Jak myślisz, czy w życiu zdarza się taka miłość jak Florentina do Ferminy? Taka, która żyje pół wieku i wybacza wszystko? Czy ty sam choć raz czułeś silne uczucie do drugiego człowieka?
Anton Morozow: Trudno mi uwierzyć w takie uczucia, ale Marquez jest przekonujący, z tym nie sposób się spierać. Nie, nie czułem. Wydaje mi się, że w miłości Florentina jest coś fanatycznego i niezdrowego. Nie chciałbym doświadczyć takiego przywiązania. To bliskie bólowi, a w bólu człowiek nie może być szczęśliwy. (Llosy nie czytałem.)
Niusza Cichutka: Potępiasz? Uważasz, że uczucia można kontrolować? Zabronić sobie kochać, stanowczo mówiąc „Nie”? (I nie czytaj! „Niegrzeczna dziewczynka” mi się nie podobała. Chociaż jest o miłości. Bohater przez całe życie kocha kłamliwą kobietę, a na końcu ona umiera mu na rękach. Miałam ochotę wyć z irytacji!)
Anton Morozow: Raczej nie rozumiem. Czy miłość nie jest uczuciem wzajemnym? Nie zabronić, ale spróbować wyzdrowieć.
Przeszłam na prywatne wiadomości. Mam nadzieję, że odpowie.
Niusza Cichutka: Nie zawsze. Podoba mi się chłopak, ale moje uczucie do niego też jest nieodwzajemnione, a rozmowy z wewnętrznym „ja” nie pomagają. Tego po prostu nie da się kontrolować, rozumiesz? (Cholerna chemia!) On mnie nie zauważa i chyba trochę nienawidzi.
Odpowiedział.
Anton Morozow: Było mi żal Florentina. Nie powtarzaj jego wyczynu) W końcu są też powieści afirmujące życie. Może lepiej wziąć przykład z nich? Spróbuj zmienić jeśli nie samą sytuację, to swój stosunek do niej. Człowiek nie może być szczęśliwy bez wzajemności.
Niusza Cichutka: Na przykład?
Anton Morozow: Na przykład znaleźć w obiekcie swojej sympatii wady i zapisać je w notesie. Jeśli znajdować po jednej wadzie dziennie, po tygodniu może ich być tak dużo, że twoje wewnętrzne „ja” wyzdrowieje.
Niusza Cichutka: To niemożliwe! On jest idealny!
Anton Morozow: Śmieszne) Tak się nie zdarza. Na pewno śpi z otwartymi ustami.
Niusza Cichutka: To nie wada, tylko coś bardzo uroczego)
Anton Morozow: W takim razie zapomina odłożyć szczoteczkę do zębów na miejsce. Słyszałem, że takie rzeczy irytują dziewczyny.
Niusza Cichutka. Schematyczne. (Nie wiem, nie spałam z nim. Ale to urocza wada numer 2)
Anton Morozow: Egoizm? Samolubstwo?
Niusza Cichutka: Wykluczone. Po prostu dobry chłopak.
Anton Morozow: Wygląda na to, że jednak zgadzasz się na wyczyn Florentina)
Niusza Cichutka: Hej! Nie zamierzam czekać pół wieku, aż mnie pokocha! Nie zgadzam się!
Anton Morozow: Już lepiej)
Niusza Cichutka: Rozumiesz, jemu podobają się chudziny, a ja zamierzam udowodnić, że pełniejsze dziewczyny też są urocze) Ale chyba rozmawialiśmy o książkach… Jest więc nadzieja, że na twoim blogu pojawi się recenzja powieści o miłości? Tylko bez kombinowania! Mówię o miłości jako pierwszym planie powieści.
Anton Morozow: na najbliższy miesiąc mam zaplanowaną listę książek i recenzji, ale… dobrze, pomyślę. Co teraz czytasz?
Odwróciłam wzrok od telefonu i spojrzałam w stronę, gdzie na nocnym stoliku leżała książka, dość sfatygowana z wyglądu.
Niusza Cichutka: Szczerze? Wstyd mi się przyznać.
Anton Morozow: Tylko szczerze! To przecież książka!
Niusza Cichutka: „Muminki” Tove Jansson. Uwielbiam jej stworzenia, są takie żywe i prawdziwe. Przy nich odpoczywam.
Anton Morozow: Haha) Świetny wybór! Udało ci się mnie zaskoczyć. Nie spodziewałem się)
Niusza Cichutka: Uważasz się za wystarczająco dorosłego na takie książki?
Anton Morozow: Przeciwnie. Raczej za niewystarczająco dorosłego, żeby znów je przeczytać. Ale może kiedyś przeczytam je swoim dzieciom.
Palce zawisły nad dotykową klawiaturą iPhone'a. Dzieci? On tak swobodnie o nich mówi?
Hm. A dlaczego nie?
Niusza Cichutka: To będzie cudowne. Jestem prawie pewna, że twoim dzieciom spodobają się Muminki. (Mam nadzieję, że stanie się to w najbliższej dekadzie? Wasze wspólne czytanie?)
Anton Morozow: Haha)) Nie jestem pewien. Nie mam zbyt wiele szczęścia w miłości. Dziewczyny wolą idealnych chłopaków. Takich jak ty)
Co?! Aż podniosłam się w łóżku.
Zachciało mi się ugryźć iPhone'a! I Morozowa też! Co za gamoń!