Rozdział 7
- Oj, Tosiek, a tobie co, podoba się piercing? - małej od razu wrócił humor i oczy jej zabłysły. - Ojej, mnie też! A jeszcze tatuaże! - rozćwierkała się z entuzjazmem, machając rękami: - Czaszka tam, smok, różne celtyckie symbole - zwłaszcza u chłopaków! Anton, a zróbmy ci tatuaż, co? - złożyła dłonie na piersi i zajęczała: - Całkiem malutki! No proszę!
I to „proszę” trwało już drugi tydzień.
- Powiedziałem, nie.
- Ale to jest takie ekstra!
Popatrzyłem na nią surowo.
- A ktoś lata w kosmos i zjeżdża do kopalni, to dopiero jest ekstra. Uwierz, tam można się zesrać nawet z tatuażami.
- A gdybyś zakochał się w dziewczynie - zrobiłbyś? Dla miłości?!
- Kristina, odczep się.
- A gdyby bardzo? - mała ani myślała się odczepić. - Tak, że nie mógłbyś bez niej żyć! Zrobiłbyś? No, żeby udowodnić uczucie?
Za pięć minut musiałem wychodzić do pracy, przede mną była nocna zmiana, więc pospieszyłem się z dojedzeniem kanapki. Ale niebieskie oczy siostry nadal patrzyły z oczekiwaniem i musiałem odpowiedzieć:
- Dziwne macie z koleżankami wyobrażenia o związkach, Kris. Dlaczego ktoś koniecznie musi coś ze sobą robić „w imię”? Już ci powiedziałem - nie!
Siostra się obraziła - nawet usta jej skwaśniały. Wstawszy z krzesła, poczłapała za mną do zlewu, do którego podszedłem, żeby umyć kubek.
- Jesteś taki nudny, Anton, że aż zęby bolą! - zacisnęła piąstki przy biodrach.
- Niech będzie.
- I poprawny! A to, Tosiek, nie jest modne! Nikt cię takim nie pokocha! Jak ty zamierzasz znaleźć sobie dziewczynę?
- A ja nie zamierzam nikogo szukać.
- To znaczy, że tak przeżyjesz całe życie niecałowany?
Przypomniałem sobie ciemne oczy Korsak i jej usta na moich. Całować potrafiła, to fakt, tak samo jak dostawać to, czego chciała. Po naszej rozmowie nie widziałem dziewczyny przez kilka dni i szczerze miałem nadzieję, że nasze drogi się rozeszły.
- To znaczy.
- No to chociaż ulubione imię powiedz! Które bardziej ci się podoba - Marina czy Alina? A może Natasza?
Poszedłem do przedpokoju, włożyłem trampki i wiatrówkę. Wziąłem plecak.
Kristina kręciła się obok, zaglądając mi w twarz.
- A wysokie czy niskie? A oczy, Tosiek, jakie? Niebieskie czy zielone? A może granatowe?
Zanim otworzyłem drzwi i wyszedłem, pociągnąłem siostrę za kucyk:
- Jakiekolwiek, byle nie piwne! No, pa, Kris! I pilnuj mi się, żebyś odrobiła lekcje! Za wcześnie ci myśleć o miłości!
Już wyszedłszy z mieszkania, usłyszałem za plecami uparte:
- Mnie może i za wcześnie, ale komuś już dawno pora! Dobra, nie przejmuj się, sama wybiorę!
- Co?
Ale mała już zatrzasnęła drzwi i przekręciła klucz w zamku. Zbiegłem po schodach i nie zawracałem sobie głowy. Zbliżała się sesja, nadszedł czas laboratoriów i zaliczeń... I bez tych miłosnych głupot było o czym myśleć.
Właśnie ukończono czytanie ostatniej części utworu.
Jakie emocje on pozostawił?
Podziel się wrażeniami w komentarzach — to ważne dla autora i pomoże innym czytelnikom odkryć tę historię.
Historia trwa ✨
Autor nadal pracuje nad nowymi rozdziałami.
Zapisz utwór w swojej bibliotece i zasubskrybuj autora, aby jako pierwszy otrzymywać aktualizacje.