Rozdział 3
Wszystko jasne. Postanowili mnie spławić. A teraz pewnie czekają na początek show „No weźcie mnie!”. Cóż, każdy bawi się po swojemu. Widać właśnie dla podbudowania ego inżynierów „GBG-projekt” nas wszystkich tutaj zaprosił. Jesteśmy dla nich śmieszni.
A właśnie że figę z makiem! Poprawiłam włosy i uniosłam podbródek.
— A ja stanę się najlepsza. Niedługo! Potrzebuję tylko czasu — odpowiedziałam i nerwowo poprawiłam prostą sukienczynę na biodrach.
— Słyszałeś, Dima? — mężczyzna stuknął o stół skuwką drogiego długopisu. — Nie tylko za granicą są pewni siebie inżynierowie. Jak widzisz, u nas też ich nie brakuje. H-ha — parsknął — niedługo, znaczy. Powiedziałbym, Malinkina, że przy takim tempie wydobywania tajnych informacji niedługo zostanie pani hakerem, a nie inżynierem!
Najpewniej wyszłabym stamtąd od razu. No przecież jasne, że to już koniec przedstawienia. Gdybym nie usłyszała z boku głośnego prychnięcia. Takiego pogardliwego i przykrego.
Co to znowu za ważna szycha?
Zmarszczyłam brwi i odwróciłam się, gotowa przyjąć cios… Ale zamiast tego wykrzyknęłam zdumiona, zobaczywszy przy stole dawnego kolegę z klasy:
— Dimka Gordiejew?! To ty?!
Nie widziałam chłopaka prawie sześć lat, od czasu, kiedy po skończeniu pierwszego roku uniwersytetu wyjechał uczyć się za granicę, i z jakiegoś powodu się ucieszyłam.
— Dimka, no proszę. Nieźle, jak zmężniałeś! — zdziwiłam się. — I zapuściłeś włosy. Przecież zawsze miałeś jeża!
Obok niezadowolona sekretarka generalnego odchrząknęła, a ja oprzytomniałam. Wyjaśniłam:
— Przepraszam. Po prostu nie spodziewałam się spotkać tutaj, w głównym biurze „Garanta”, swojego kolegi z klasy.
— Dmitriju, czy naprawdę zna pan tę dziewczynę? — zapytała jedna z ważnych pań, z uśmieszkiem patrząc na mój głupi uśmiech.
My? No oczywiście, że się znamy! Czy to nie widać po mojej zadowolonej fizjonomii?! I to jeszcze jak! Uff! Nawet kamień spadł mi z serca. Pomarańcze zniknęły, a przed oczami znów zamajaczyła szczęśliwa przyszłość, w której siedzimy my — ja i moje malinki — przed szerokim jak lotnisko telewizorem i wcinamy góry słodyczy!
Teraz Dimka powie, że tak, i mnie… oni mnie…
Oj, a jeśli oni mnie teraz naprawdę wezmą do pracy?!
Gordiejew niewzruszenie odwrócił się i spojrzał na technicznego oraz panią.
Uśmiechałam się. Za plecami trzepotały skrzydełka…
— Nie. Pierwszy raz widzę.