SOVABOO

Siedem fałszywych randek!

Ch. 5: Rozdział 3, część 1

Rozdział 3, część 1

Глава 5/19 · Страница 1 из 221%

Energetyk, siostra i nieskończenie twarde „nie!”

Denis

Ten sam wieczór i nawet ta sama dzielnica miasta...

Zawsze, kiedy zderzam się z Koszkiną, wszystko leci mi z rąk, jakby nie była blondynką z kucykiem, tylko czarną bestią z vibem „minus sto do szczęścia” i „klątwy można nie zdejmować”.

Co zresztą nie przeszkadza jej wyglądać tak, jakby zeszła z plakatu reklamy witamin na idealną cerę. Nawet kiedy krzywi się jak cytryna – tak jak dzisiaj na sali sportowej – wygląda całkiem apetycznie.

Koszkina to chodzący ból głowy. Nie fizyczny, tylko taki, jakbyś zapomniał, po co wszedłeś do cudzego pokoju... i dlaczego wciąż myślisz o człowieku, którego nie cierpisz. Mniej więcej od przedszkola. Mniej więcej od tego samego dnia, kiedy obciąłem włosy jej nowej lalce, a ona utopiła moje zabawki w toalecie.

Do dziś nie wiem, co mi wtedy strzeliło do głowy. Ale od tamtej pory mamy stabilną relację: ja działam jej na nerwy, a ona mnie. Czasem robimy to w milczeniu, czasem w formacie stand-upu na dwa mikrofony.

Koszkina jest mądra. Koszkina jest złośliwa. I niestety Koszkina zawsze odpowiada. Czasem nawet na coś, czego jeszcze nie zdążyłeś powiedzieć.

Stop! O czym ja właściwie myślałem?..

Odsunąłem myśli o blondynce na bok i znowu wlepiłem wzrok w laptop. Migał tam kursor nad ostatnim akapitem pracy semestralnej...

„Strategie motywacyjne w zarządzaniu zespołami konfliktowymi”.

Ciekawy temat, zwłaszcza jeśli rozwinąć go w poważny projekt. Sam go wybrałem i nawet byłem na zajęciach, kiedy go ogłaszano. Bo po pierwsze, zamierzam odnieść w życiu sukces, a po drugie, mimo reputacji człowieka żyjącego od flirtu do drążka naprawdę się uczę. I miejscami nawet z zainteresowaniem. Tylko niewielu o tym wie: ja, moi wykładowcy i starsza pani sprzątająca park, która kiedyś zajrzała do mojego podręcznika od zarządzania i zmieszana przeżegnała się.

Pociągnąłem łyk energetyka, który obiecywał „naładować na dwanaście godzin”, i skrzywiłem się. Napój w praktyce okazał się wyjątkowym paskudztwem, a krople spadły na starą koszulkę z plamą po pomidorze, która pojawiła się tam przez jedną wredną kocicę.

Odstawiwszy puszkę na bok, wytarłem krople dłonią i... Cholera! Z kuchni dobiegł sygnał mikrofalówki, w której podgrzała się jedyna parówka w domu. Nic więcej na kolację nie było.

Wyciągnąwszy rękę, żeby zapisać dokument, już miałem iść do kuchni, kiedy nagle usłyszałem na korytarzu szybkie kroki, a potem trzasnęły drzwiczki mikrofalówki.

O nie...

– Aliska, ani mi się waż! – Natychmiast zerwałem się z miejsca. – Ona jest moja! Ty jesteś na diecie!..

Wypadłem z sypialni i rzuciłem się do kuchni... ale za późno. Moja starsza siostra już stała tam w piżamie w jelenie i z apetytem wpychała parówkę do ust. Moją, swoją drogą, parówkę!

– Juś nie ma. Nie mam... żadnej... siły woli.

– To była ostatnia, nawet się nie podzieliłaś! – spojrzałem z wyrzutem na siostrę, z którą dokładnie w tej chwili nie chciałem mieć nic wspólnego!

Siostra szeroko otworzyła niebieskie oczy i z poczuciem winy przycisnęła rękę do piersi. Po czym odgryzła z parówki kolejny kawałek.

– Będziesz gruba i nie zmieścisz się za konsolą reżyserską – wypaliłem ponuro. – Jedyne, co pozwolą ci kręcić, to historię twojej otyłości!

– Za to najedzona! – Aliska oblizała widelec i wyrzuciła puste opakowanie do kosza. – I nie patrz na mnie, Den, jak kot ze Shreka. Nie jest mi wstyd! Uczciwie próbowałam się powstrzymać, przysięgam! Ale parówka wybrała jasną stronę mocy. Popatrz, jaki jesteś zły! Nawet parówce mnie żal, bo cały wieczór ignorujesz siostrę!

– Jestem mężczyzną, potrzebuję kalorii! A do tego muszę napisać plan pracy semestralnej, najlepiej przed weekendem!

– A ja jestem kobietą, której kariera wisi na włosku! Potrzebuję wsparcia i uwagi, moi rodzice są w rejsie, a ty nawet nie chciałeś mnie wysłuchać! I teraz się zastanawiam: mam urządzić histerię od razu czy najpierw zjeść muffinkę, którą kupiłam dla ukochanego brata, i dopiero potem się rozpłakać?

Aliska urażona wydęła usta i z ważną miną złożyła ręce na piersi, czekając ode mnie skruchy i próśb o podzielenie się muffinką.

Westchnąłem. I bardziej z beznadziei niż z perspektywy głodnej nocy.

Siostra ma już dwadzieścia sześć lat, a sensownych odruchów dorosłego życia – zero. Jeśli facet, to koniecznie jakiś dureń doprowadzający do łez. Jeśli owsianka, to koniecznie się przypali. Jeśli praca, to taka, gdzie tyrasz od rana do północy, a laury z jakiegoś powodu zgarnia ktoś inny. Jak choćby ze scenariuszem do reklamy czekolady, który wymyśliła, zamęczając mnie pytaniami i domową sesją, i który nawet zatwierdzili... ale w końcu zapomnieli podać autorstwo i oddali realizację innemu reżyserowi.

A wszystko dlatego, że ktoś liczy na parówkę szczęścia i brata, który za czekoladową muffinkę sprzeda duszę. Ale nie dzisiaj!

– Alis, lepiej było kupić mięso – odpowiedziałem zmęczony. – No serio. Dzisiaj była twoja kolej iść do sklepu i zrobić kolację, przecież się umówiliśmy. Nie mamy domowych elfów ani kuchennych poltergeistów, które zrobią wszystko za nas. Jeśli przypadkiem nie zauważyłaś, to ostatnio ja jestem tutaj dostawcą jedzenia, zmywaczem naczyń i kucharzem. Naprawdę miałem nadzieję, że chociaż dzisiaj ktoś poza mną weźmie do ręki patelnię, a ja napiszę ten cholerny plan. Chociaż raz!

Wziąłem ze stołu ostatnie ciastko, wsadziłem je do ust i ruszyłem do swojego pokoju. Drzwi nie zamknąłem – bez sensu. Jeśli siostra zechce wejść, znajdzie sposób. Nawet jeśli będzie musiała wrzeszczeć „pożar!” albo odegrać „zatrzymanie akcji serca i złowieszcze skrobanie Drakuli do drzwi” – zrobi to. Nie bez powodu w kółku teatralnym powierzano jej role Julii i wrednej wampirzycy. Tak naturalnie umierać i pić krew – do tego trzeba mieć talent. Nie rozumiem, po co poszła uczyć się na reżyserkę. Z wyglądem femme fatale, z ciemnymi włosami i ostrym bobem, mogłaby zostać gwiazdą kinowych hitów...

Zamiast tego siostra pisała scenariusze do seriali i projektów telewizyjnych, pracowała jako asystentka reżysera i marzyła o stworzeniu własnego show. Najlepiej z wysoką oglądalnością i wielomilionową widownią.

Jak myślałem, Alisa wkrótce przyszła sama – z kubkiem gorącej kawy w rękach i muffinką. Postawiwszy kawę na stole, przysiadła na jego krawędzi i przysunęła do mnie muffinkę.

– Przestań się boczyć, Dennis. To dla ciebie. Przecież pamiętasz, jak przynosiłam diabełkowi czekoladki ze swoich randek. Czy mogłam ją zjeść?

– Nie boczę się. Dzięki. Próbuję ogarnąć temat pracy semestralnej.

– No przepraszam! – siostra rozłożyła ręce. – Miałam dzisiaj obłędny dzień, zapomniałam o sklepie! Mieliśmy finałowy casting nowego reality show i musiałam pilnować timingu, a producent nagle zażądał „emocji i słońca” w pomieszczeniu bez okien. I musiałam, jak małpa, łazić po kratownicach i ustawiać światło! A jeszcze zgubiłam pendrive z finalną prezentacją, znalazłam go w ekspresie do kawy, a w tym momencie drukarka spaliła projekt plakatu! I to wszystko, kiedy w studiu pojawił się ON...

Rzuciłem siostrze krótkie spojrzenie. Siostra i chaos? Nic dziwnego!

– Kto – on?

Глава 5 / 19 · Страница 1 из 2