SOVABOO

Tylko ty

Ch. 5: Rozdział 5

Rozdział 5

Bölüm 5/46 · Sayfa 2/39%

Oczy nowej znajomej znacząco się zaokrągliły.

– Tylko ci się wydaje, uwierz! Jak normalnemu naczelnemu może się podobać ktoś, kto tłucze go od piątej klasy?!

Zabrzmiało to zabawnie i cicho się roześmiałyśmy. Szkoła była duża, przytulna, w zatłoczonej stołówce życie wrzało pełną parą, i nie od razu zwróciłam uwagę na trójkę starszaków, którzy pojawili się w progu. Bystrooka Daszka od razu szturchnęła mnie łokciem w bok.

– Patrz, Nastia! A oto jelenie z jedenastej się pojawiły! Typ „Popularny parzystokopytny”! – dziewczyna wzięła swoje słowa w cudzysłów, pokazując palcami znak w powietrzu. – Szkoda, że bez rogów, ale w naszym życiu wszystko jest względne. Jak dla mnie te egzemplarze są jeszcze gorsze od naczelnych. Z tamtymi przynajmniej można się dogadać na migi, jeśli zajdzie potrzeba. A ci prawie niczym nie różnią się od swoich najbliższych krewnych. Tak samo lubią sprawdzać łeb w łeb, kto silniejszy, i biegać w zaprzęgu u pawia.

Odwróciłam się, z ciekawością oglądając dorosłych chłopaków, którzy rzeczywiście trzymali się ostentacyjnie pewnie. Z hałasem i śmiechem weszli do stołówki i zajęli centralny stolik przy ścianie, przerzucając sobie z rąk do rąk jakiś przedmiot. Zobaczywszy wśród nich znajomą twarz, spytałam przyjaciółkę o tego chłopaka.

– A to Sierioża Woropajew, starszy brat naszej Marinki. Taki sam snob jak jego siostrzyczka. Co prawda nie aż tak wybredny, ale przecież nie jest dziewczyną. W zeszłym miesiącu jednocześnie spotykał się ze swoją koleżanką z klasy, Nadką Kowalewą, i z Dinką Gubenko z naszej klasy. Więc te dwie głuptaski, kiedy dowiedziały się prawdy o sobie nawzajem, urządziły z jego powodu prawdziwą bójkę, i to pod pokojem nauczycielskim. Dobrze, że zdążyliśmy z Pietką je rozdzielić, inaczej na pewno wyrzuciliby je ze szkoły! Zbrujew potem powiedział mi w sekrecie, że ten drań Woropajew, jak się okazało, specjalnie urządził cyrk, żeby zerwać z obiema naraz. Mówię przecież: jeleń!

Chłopak był jasnowłosy, wysoki i sympatyczny, wcale nie wyglądał na drania. I jeśli jego siostra, zobaczywszy mnie, udała, że się nie znamy, to brat przeciwnie - zauważywszy znajomą twarz, zdziwiony uniósł brwi i przyjaźnie machnął mi ręką.

– Hej, Matwiejewa – usłyszałam przy uchu groźny głos Daszki. – Nie waż się w nim zakochać! Chętnych i bez ciebie tu wystarcza! Taką drobnicę jak ty rozsmarują po ścianie i nawet nie zauważą! Już lepszy kujon Borka Bragin. Nudny, ale za to pewny. Słyszysz, co mówię? Przy okazji, już trzecią lekcję nie spuszcza z ciebie oczu, ja wszystko widzę.

Zakochanie zdecydowanie nie wchodziło w moje plany, zwłaszcza w popularnego chłopaka. Nie wiedziałam jeszcze nic o miłości, o intrygach i męskiej zdradzie - chyba że z książek - i wszystko, czego teraz chciałam, to uniknąć niepotrzebnej rozmowy, pamiętając o ostrzeżeniu Stasa.

I dlaczego miałam nadzieję, że ten Siergiej Woropajew zachowa się tak samo jak jego siostra? Po co w ogóle patrzyłam w jego stronę? Ale nie. Odsunął puste krzesło stojące obok i chyba zamierzał wstać, żeby podejść do mnie…

– Nastia, stój! Dokąd idziesz? A herbata? – Kuzniecowa złapała mnie za rękę, ale za późno: już zerwałam się na nogi i pociągnęłam za sobą torbę.

– Przepraszam, Dasz. Przypomniałam sobie, że nie zadzwoniłam do taty. Spotkamy się przy sali…

– Przy której? – zabrzmiało za moimi plecami zdezorientowane pytanie. – Przecież ty tu nic nie znasz!

Nie znam, to prawda, ale jeśli chcę poznać, muszę uciekać. Niech lepiej oboje uznają mnie za dziwną ekscentryczkę.

Zdążyłam nawet odstawić tacę z talerzem na specjalną półkę przy zmywaku i wrócić w przejście między stolikami. Musiałam tylko przebiec obok chłopaków, którzy wciąż głośno się śmiali i przerzucali między sobą niezrozumiały przedmiot. Po prostu udawać, że nie widzę starszaka, który zdziwiony ruszył ku mnie, ani jego ręki, unoszącej się na powitanie…

– Hej ty, stój!

Nie w każdej chwili życia byłam roztargniona, i na pewno udałoby mi się uciec, gdyby nie rzecz, która wpadła mi pod nogi. Przypadkiem albo celowo upuszczona na podłogę przez któregoś z chłopaków. Potknąwszy się o nią, wyrzuciłam ręce do przodu i upadłam, lądując na drżących kolanach. Czując, jak z wstydu policzki płoną rumieńcem, a na dłoniach pali skóra zdarta o szorstkie płytki.

Rzeczą winną mojego upadku okazał się dziewczęcy biustonosz - zbyt piękny i drogi jak na uczennicę. Chociaż wtedy niewiele się na tym znałam. W każdym razie ja takiego na pewno nie miałam. Klęczałam i oglądałam go - czarny, z bujnymi miseczkami, koronkowy - bo nie mogłam podnieść oczu, wiedząc, kto góruje nade mną. W kogo dokładnie omal nie wpadłam.

Tak, cała stołówka zamarła w oczekiwaniu, kiedy klęczałam przed przybranym bratem, pragnąc zapaść się pod ziemię, a on nie zamierzał pomóc mi wstać. Zresztą jego blond przyjaciel też nie.

Moja torba leżała na modnym bucie syna mojej macochy, więc cichutko pociągnęłam ją do siebie.

 – Jak malowniczo, obraz olejny jak żywy. Biedna Nastieńka i prawowite trofeum jej…

– Zamknij pysk, Siwy – przerwał przyjacielowi Stas. – Najlepiej na poważnie i na długo. Nie żartuję.

– Jasne – chłopak się nie obraził. – To chociaż oddaj Lence stanik, Frol, skoro nie chcesz tu niczego wyjaśniać. Wygrałeś.

Podniosła mnie Daszka, oczywiście. A pomógł jeszcze Pietka Zbrujew. Nie bez powodu od razu wydał mi się fajnym chłopakiem. Prawie wybiegłam ze stołówki, ale powstrzymałam łzy. Jak dobrze, że nie rozpłakałam się na oczach wszystkich. Na oczach jasnowłosej Marinki i jej koleżanek, które odprowadzały mnie wzrokiem ze śmiechem.

– Co za paw! Rozkraczył się w przejściu, nie da się obejść! Nie cierpię tego Frolowa! A jego kumple-jelenie wcale nie są lepsi! No i musiałaś akurat tak upaść, Nastia!

Stałyśmy z przyjaciółką w niepozornej wnęce na końcu wspólnego korytarza, przy tablicy z rysunkiem wyjścia ewakuacyjnego, a ja wciąż nie mogłam oderwać rąk od twarzy. Gdzieś za rogiem kręcił się Zbrujew z naszymi torbami, i Kuzniecowa groźnie rozkazała chłopakowi maszerować stąd prosto do klasy.

– Dalej, dalej, Zbrujew! Torby w ręce i prosto na angielski! Nie masz tu czego podsłuchiwać dziewczyńskich rozmów! Jak ty się czujesz, Matwiejewa, wszystko w porządku? Nie potłukłaś się? Może zaprowadzić cię do pielęgniarki?

Pokręciłam głową, czując ciepłą rękę na swoim ramieniu.

– Nie trzeba, Dasz. Naprawdę wszystko ze mną dobrze. Ale, Boże, jaki wstyd! Pierwszy dzień w nowej szkole i trzeba było tak upaść!

– Daj spokój, Nastia – oburzyła się dziewczyna. – Też znalazłaś powód do przejmowania się. Wielkie rzeczy! Każdemu mogło się zdarzyć! Ja w ogóle uważam, że to nie tobie powinno być wstyd, tylko im! Tym, którzy się śmiali! Co innego jest złe.

– Co? – no tak, w końcu odjęłam ręce od policzków i ze strachem spojrzałam na dziewczynę, która zamyślona tarmosiła niebieskie pasemko włosów przy skroni. Smutno zacisnęła usta.

Bölüm 5 / 46 · Sayfa 2/3