Rozdział 2, część 2
Tak więc teraz z Romką przez większą część tygodnia mieszkaliśmy sami (nie licząc dni, kiedy ktoś u niego nocował) i całkiem nieźle się dogadywaliśmy.
Dziś brat był w domu. Gdy weszłam do przedpokoju, wychylił się przez uchylone drzwi swojego pokoju – taki sam blondyn jak ja, tylko w ciemniejszym odcieniu. Oczy ma jasnobrązowe po matce. Zapytał gderliwie niskim głosem młodego mężczyzny, który nagle stał się ode mnie większy i wyższy:
– Aliska, gdzie cię nosi? Widziałaś, która godzina? O tej porze na ulicach jest tyle maniaków, co pcheł na psie! Szukasz kłopotów?
Zdejmując plecak, postawiłam go u stóp i rozpięłam kurtkę. Odpowiedziałam spokojnie, zdejmując buty:
– Po pierwsze, nie byłam sama. A po drugie... może spróbujesz być milszy, Roma? Na mnie to twoje groźne spojrzenie nie działa.
– Alis, no serio. Martwiłem się. Na moje trzy wiadomości odpisałaś trzy razy „wszystko ok”. Nie dało się bardziej wylewnie? – przedrzeźniał mnie brat.
– Nie dało się – wzdycham zmęczona, chowając ubrania do szafy i zdejmując czapkę. – Byłam w kinie ze znajomymi, nie wypadało pisać.
Ale brat zbyt dobrze mnie zna, więc drąży:
– A po co tam poszłaś? Przecież nie zamierzałaś?
– Romka – oglądam się zdziwiona, biorąc plecak i idąc do swojego pokoju. – Co z tobą? Przerosłeś mnie o głowę i uznałeś, że masz prawo mnie pilnować? To ja jestem starszą siostrą, zapomniałeś?
– Ja tam pamiętam – burczy brat, drapiąc się po płaskim, umięśnionym brzuchu pod luźnym podkoszulkiem. – Ale ty zapomniałaś, że dzisiaj była twoja kolej na robienie kolacji!
Racja. Niemal się potykam, odwracając się. A więc o to chodzi!
– Oj, Romuś, przepraszam. Poprawię się, obiecuję! Po prostu Wład niespodziewanie spotkał mnie w metrze i wyciągnął do kina. Naprawdę nie planowałam tam iść po pracy.
– Twój facet ma atrofię móżdżku, brak empatii i logikę ryby. Przymuł! Wolno kontaktuje, a do tego jest egoistą. Alis, przestań mu ulegać i naucz się mówić „nie”. Nie masz pojęcia, jak to by ci ułatwiło życie.
– A ty niby nie jesteś egoistą?
– Ja jestem inteligentnym egoistą i do tego dumnym! Nienawidzę ustępstw. Założymy się, że twój paker kimał pół dnia, podczas gdy ty tyrałaś?
– Założymy się, że mogłeś sam zrobić kolację, mając gdzieś kolejkę? – paruję Romce, unosząc brew.
– I zrobiłem, tylko że wszystko pożarliśmy. Ale mam nadzieję, że twój chłopak chociaż wpadł na to, żeby cię nakarmić?
Hm.
Milczę, idąc do swojego pokoju, a Romka cicho przeklina.
– Skąpy debil! Nie rozumiem, co ty w nim widziałaś?!
– On na mnie nie naciska, jasne? I nie obraża mojego brata!
Otwieram drzwi do sypialni i zapalam światło. Słyszę za plecami:
– Ha! Niechby tylko spróbował ryzykować zdrowiem! Alis, tam na stole jest jabłko i jedno awokado – ja takich wynalazków nie jem! Ale kiełbasy i jajek nie ma! Za to jest chleb!
Aż chce mi się przewrócić oczami – nie pierwszy raz.
– No, dzięki, braciszku. Kto inny by tak o mnie dbał!
Ale kiedy Romka szczerzy zęby w uśmiechu, jestem gotowa wybaczyć mu wszystko.
– Wiedziałem, że to docenisz, siostrzyczko!
I choć mój brat to jednak egoista, gdy zamykam drzwi, mimowolnie się uśmiecham.
Jeśli mam jakiegoś przyjaciela, choćby i nieobliczalnego, to jest nim właśnie on!