Prolog
Chapter 1/550%
Kap. Kap. Kap.
Ciężkie krople październikowego deszczu zabębniły o parapet, pokryły wielkimi plamami asfaltową ścieżkę usłaną żółtymi liśćmi, aż w końcu, wraz z pierwszym porywem wiatru, uderzyły w szybę. Ześlizgiwały się po niej krętymi liniami, zimne i zdystansowane, pędząc coraz szybciej i szybciej…
Już minutę później postać za oknem stała się niewyraźna, pozostała po niej jedynie czarna sylwetka, ale ja wiedziałam, że to on.
Moje serce, mój wróg i moja miłość.
Dzisiaj wszystko było inaczej. Dzisiaj oboje wiedzieliśmy – przypomniałam sobie wszystko.
The story continues...
The next chapter is already waiting for you.
Chapter 1 / 55