Chapter 32
Rozdział 32
Ale najlepsze miejsca są już w większości zajęte, więc i tak lądujemy w drugim lub nawet trzecim rzędzie namiotów. Tuptamy dookoła, gniotąc trawę i usuwając gałęzie. Śmiejemy się i rozmawiamy z naszymi sąsiadami, hałaśliwym trio dziewczyn, a ja nie zauważam, jak ładuję się atmosferą studenckiej imprezy. W lesie, na łonie natury, zapominając o rozmowie z Dmitrijem Iwanowiczem i jego nieprzyjemnych słowach - czemu nie?
Razem z Dashką zaznaczamy dogodne miejsce kołkami i rozbijamy namiot. Nagle moja przyjaciółka przestaje mówić, gdy zauważa kogoś za mną. Pozostawiając moje pytanie bez odpowiedzi, opuszcza głowę i odwraca się, pochylając się do swojej torby.
To Zbruiev. Rozglądam się i widzę Pietię. Przechodzi obok nas w towarzystwie chłopaków, ale kiedy zauważa mój wzrok, zostawia kolegów i podchodzi bliżej.
- "Cześć, Nastya", mówi, a ja szczerze się cieszę, że go widzę:
- Witaj, Petya. Jesteśmy!
Ma na sobie koszulkę i spodnie dresowe, a ja znów jestem zaskoczona tym, jak wysoki i przystojny się stał. Na jego poważnej twarzy pojawia się cień uśmiechu i żałuję, że mój przyjaciel tego nie widzi.
- Więc jednak przyjechałeś?
- Oczywiście. Nie mogliśmy przegapić tak interesującego wydarzenia. Ale szczerze mówiąc, Pietia, - ośmielę się wyznać mojemu byłemu koledze z klasy, - to była wyłącznie zasługa Daszy. Nie miałem pojęcia, jak dobrze tu było.
Teraz uśmiecha się odważniej.
- Tu jest po prostu cudownie, Nastya. Będziesz miała czas, żeby się przekonać, nic dziwnego, że co roku przyjeżdża tu tyle osób. Przy okazji, właśnie widziałam Borkę Bragina. Pamiętasz go? Jest głównym tropicielem wydziału i od lat nie może się uspokoić. Jest tu wielu naszych szkolnych przyjaciół...
Spogląda w kierunku swojego przyjaciela.
- Witaj, Dasha.
Kuznetsova tak mocno grzebie w swojej torbie, że zdaje się mnie nie słyszeć. Następuje niezręczna przerwa i postanawiam ją czymś napełnić. Gdybym tylko mogła zaoferować Zbrujewowi trochę wody! Ale Dashka wciąż odpowiada cicho:
- Witaj, Petya.
Nie wiem, czy to dla nich dużo, czy mało, ale żal mi ich obu.
- "Jesteście tu same czy co?" Pietia znów na mnie patrzy, a ja wzruszam ramionami:
- Tylko my dwoje. A ty?
zapytałem bez zastanowienia i natychmiast się skopałem. Łatwo było zgadnąć, z kim przyszedł. Po co więc pytać? W ogóle nie chcę słyszeć o Marinie i nie chcę widzieć tej blondynki. Ale Pietia nagle uspokoił mnie odpowiedzią:
- Jestem tu z przyjaciółmi. Marina nie przyjechała. Komary, trawa, noc w namiocie... nie podoba jej się to.
- Rozumiem.
I dlaczego nie jest mi go z tego powodu trochę żal?
- Może powinienem wam pomóc, dziewczyny - zaproponował Pietia - W najbliższym czasie nie będziecie w stanie zrobić tego same, a wieczór jest tuż za rogiem. Widzę, że nawet namiot nie został odpowiednio naciągnięty, narożne rozstępy zwisają luźno. A kliny... kto wbija takie paliki?
- Nie ma potrzeby - mówi uparcie Dashka, ale Pietia już pochyla się nad namiotem i zabiera się do pracy.
Ignorując chwilowe otępienie Kuznetsovej, kieruje nami, zmuszając nas do pracy i po pół godzinie przyjacielskiej pracy nasz tymczasowy dom jest prawie gotowy do użytku. Facet chrząka z satysfakcją, a gdy kończymy, prosi Dashę o przytrzymanie słupa podporowego i mocuje wiązania na bocznych skrzydłach namiotu.
Nasz namiot jest stary, wykonany z brezentu, nie tak piękny jak jego kolorowi sąsiedzi i nie tak wytrzymały. Kiedy Zbruyev pyta, czy zabraliśmy ze sobą kawałek plastikowej folii, aby przykryć konia i płaszczkę na wypadek deszczu, Dasha i ja patrzymy na siebie i wzruszamy ramionami w milczeniu.
- "Nie jesteście turystami!" śmieje się Pietia, "Nie powinniście wychodzić z domu sami, bez męskich rąk! Pierwszej nocy zwiędniecie jak stokrotki na śniegu! Mam nadzieję, że wzięliście ze sobą śpiwory, bo wrześniowe noce są zimne.
Noce są zimne i oczywiście zabraliśmy śpiwory, ale Dashka wciąż marudzi:
- Nic. Spędzimy noc w samochodzie, nic wielkiego! I nawet nie stokrotki.
W międzyczasie spoglądam na grupkę chłopaków nieopodal nas, którym przewodzi wysoki blondyn. Atrakcyjny młodzieniec, jeśli nie pamiętać naszych spotkań z nim i nie znać jednego ciemnowłosego chłopaka, na którego tle atrakcyjność tego pierwszego blednie, rozmywając się do zera.
- Siergiej Woropajew podchodzi bliżej i przyciąga wzrok Pietii: "Widzę, że nie tęsknisz za Mariną. Gdziekolwiek są najpiękniejsze dziewczyny, tam jesteś i ty. Nie wiedziałem, że przyłapię cię na gorącym uczynku. Czy to nie za dużo jak na jednego człowieka, Zbrujew?
Po naszym krótkim spotkaniu na uniwersytecie zakładałam, że dziś znów zobaczę Serhija, ale i tak było nieprzyjemnie. Zamiast tego nasi sąsiedzi stali się bardziej ożywieni, przyciągając uwagę przystojnego i gustownie ubranego faceta swoim śmiechem.
- Tak, dokładnie - Pietia ani myśli się krępować, siadając. Potem wstaje, otrzepuje ręce, ledwie zerkając na brata swojej dziewczyny: - Zapomniałem cię zapytać, Woropajew, co powinienem zrobić.
Brzmi to niespodziewanie szorstko dla ludzi, którzy są częścią tej samej rodziny, a Dasha i ja patrzymy na siebie.
- "Zapomniałem", mówi Serhii, który podszedł do nas nie sam, ale ze swoimi przyjaciółmi, którzy z zainteresowaniem przyglądają się rozmowie. "Jedna z tych dziewczyn bardzo mnie interesuje. Zawsze byłem nią zainteresowany. Prawda, Nastia, więc postanowiłem pomóc.
Mam na sobie koszulkę, szorty i trampki, moje włosy są spięte w niski kucyk, a blondyn wpatruje się w moje nagie nogi. Gwiżdże z aprobatą.
- Dobrze wyglądasz, kochanie. Chciałbym zobaczyć cię w stroju kąpielowym. Myślisz, że dziś mi się poszczęści?
- Serhii, przestań - mówię, czując się nieswojo i rumieniąc się, mimo że moje ubranie całkiem dobrze wszystko zakrywa. Jeśli to żart, to bardzo kiepski.
W ten ciepły dzień na brzegu rzeki jest wiele na wpół ubranych dziewczyn. Niektóre z nich już pluskają się i krzyczą w wodzie lub po prostu wystawiają ramiona do zachodzącego słońca... Nawet jeśli zdecyduję się wyjść w stroju kąpielowym, obiecuję sobie, że nie będę się już wstydzić przed Woropajewem. Nie teraz, gdy cień szkoły jest już przeszłością, a my dorośliśmy. Mam nadzieję, że tak.
- Przepraszam, Nastya. Chciałem cię rozśmieszyć. Zawsze jesteś taka poważna.
- Nie jest. Nie zawsze i nie z każdym.
- Chłopaki, dziękujemy za przybycie na ratunek, ale jak widać, poradziliśmy sobie już sami!
Moja wierna Dashka. Podeszła do mnie z rękami po bokach i spojrzała na mnie z uśmiechem. Jakby nie szła przed chwilą, jakby właśnie napiła się wody do ust.
- "Dziewczyny!" - macha do sąsiadek, które z zaciekawieniem przyglądają się towarzystwu Woropajewa - "Potrzebujecie pomocy? Mamy trochę siły roboczej - chodźcie!" A my, chłopcy, musimy porozmawiać z Nastią. Musimy się przebrać, odłożyć bagaże. "No to pa, do zobaczenia!", wciąga mnie do namiotu i podciąga plandekę przed nos blondyna, "Co za banda niekompletnych pawianów! Dlaczego mi przeszkadzacie!
- A Petya?
Dashka milczy. Siada na podłodze i odwraca się. Ze smutkiem patrzy przez okno na oddalające się plecy Zbrujewa.
- I Petya", wzdycha tak ciężko, że nie mogę się powstrzymać od sprzeciwu:
- Z jakiegoś powodu myślę, że to nie jest to, co naprawdę myślisz.
Rozkładamy śpiwory, sortujemy rzeczy i jedzenie. Voropaev i jego przyjaciele odjeżdżają, a my ponownie wychodzimy z namiotu. Rozmawiamy z naszymi sąsiadami, poznajemy chłopaków z Wydziału Inżynierii Fizycznej, którzy obozują w pobliżu - cała grupa trzech namiotów - i obiecujemy, że wieczorem spotkamy się na grillu.
- Proszę bardzo, chłopcy, oto napoje, mięso, chleb - nasza część, a my idziemy zbierać gałęzie na wielkie ognisko!
Wkrótce na brzegu rozpocznie się impreza młodzieżowa z konkursami i piosenkami gitarowymi, słońce powoli skrada się ku horyzontowi, przybywają ludzie z miasta, a działacze uniwersyteccy wzywają przez głośnik wszystkich, którym zależy na rozciągnięciu gałęzi w szczytnym celu.
To interesujące i wcale nie nudne. Pół godziny później Kuzniecowa i ja, zapominając o wszystkich osobistych kłopotach, śmiejemy się z anegdoty opowiedzianej przez nieznajomego. Rzucamy długie, sękate gałęzie na brzeg i wracamy do lasu, razem z hałaśliwym tłumem...
- Dalej, Dasha, dalej! Wierzę w ciebie!
Rozpoczął się czas imprez i konkursów. Na brzegu jest głośno z powodu liczby studentów i nie ma znaczenia, że jesteśmy z różnych wydziałów, ale pożądane jest kibicowanie swoim. Kuznetsova tańczy lambadę w dużym kole z dziewczynami, potem zaczyna tańczyć salsę, a ja kibicuję mojej przyjaciółce z całego serca.
- Yay!" krzyczę wraz z innymi uczniami, podnosząc ręce, gdy wygrywa nagrodę - czerwone jabłko - i śmiejąc się, rzucając je w tłum.
- Boże, chciałabym móc oddychać! Mam dość wstydu na cały rok! I po co Bragin mnie wyciągnął? Zabiję Borkę! Jak go złapię na uczelni, to wszystko sobie przypomnę!
- "Daj spokój, Dasza, to było niezapomniane" i mówię prawdę. Pietia uśmiecha się z drugiej strony kręgu, patrząc na zarumienioną dziewczynę.
Następnie odbywa się konkurs na najbardziej czułe dłonie. Zawodnicy mają zawiązane oczy, ale najpierw pokazuje im się piękną dziewczynę i prosi, aby na zmianę ostrożnie zakładali pończochę i podwiązkę na jej nogę. W ostatniej chwili chudy facet wskakuje do kręgu zamiast pięknej dziewczyny, a my śmiejemy się do bólu brzucha, patrząc, jak uczniowie z zawiązanymi oczami starają się zadowolić "damę", flirtując z nią i uśmiechając się.
Wieczór jest pełen pomysłów i zabawy, a gospodarz, który zamienił się w reżysera, wyjaśnia trzem studentom, że kręci film i prosi ich, aby pokazali im, jak samolot odrzutowy startuje z dźwiękami i gestami. Po podziękowaniu uczestnikom spowalnia "strzelanie" i prosi ich, aby pokazali start wolniej. Jeszcze wolniej. Więcej ...
- Dziękujemy za uwagę! Oglądałeś program Rusty Robots! Na wysypisko, wszyscy! Na wysypisko!" krzyczy głos Zhirinovsky'ego, gdy jeden z chłopaków, z dźwiękiem podobnym do mamrotania, wpada nosem w piasek i kontynuuje "lądowanie".
Zdobywam też punkty dla mojego wydziału, niespodziewanie wygrywając zawody dziewczyn w rzutki. Dashka krzyczy i skacze, obejmuje mnie za szyję, obiecując, że do końca życia będzie dumna ze swojej przyjaciółki, a Borka jest szczerze zaskoczona strzałem w dziesiątkę i pięćdziesięcioma punktami.
- Też chcę to zrobić, Matveyeva! Czy we Francji uczą wszystkich tak celnie rzucać lotkami?
- Nie. Tylko ci, którzy mieszkają w mieszkaniu z sąsiadem, który ma wiele hobby, a rzutki są jednym z nich.
Dawno się tak dobrze nie bawiłem. Idę nad rzekę z moim przyjacielem, aby brodzić w wodzie. Rozmawiamy o swoich sprawach, podczas gdy inni pływają, pomimo chłodu wieczoru. Gdzieś za namiotami słyszymy ryk motocykli - przybywają spóźnieni goście. Ogniska sięgają nieba, a zapach dymu drzewnego i kebabów jest wyczuwalny. Tropiciele wracają z lasu z niczym. Dowiadują się o stanie rzeczy i z nowym zapałem biegną w poszukiwaniu zaginionego studenta, a Borka Bragin jest z nimi. Dashka jest nagle zakłopotana, gdy jej dłoń znajduje się w dłoni Petyi, który cicho do nas podszedł.
- Chodź, Kuznetsova, idziemy do szkoły.
Robi się już ciemno, a na brzegu rozpalane jest pierwsze z dwóch dużych ognisk. Zbrujew nie bez powodu zaprasza Daszkę do kręgu. Kilka par weźmie udział w konkursie Ostatniego Tańca i rozłoży swoje chusteczki na piasku. Każda para ma zatańczyć sama, ale z każdym kolejnym tańcem chusta jest składana na pół, potem na cztery, co utrudnia tancerzom zadanie, aż w końcu chusta jest wielkości kartki z zeszytu i dwie osoby nie są w stanie na niej stanąć...
- Ty głupcze - mruknęła po powrocie czerwona jak pomidor Daszka - myślałam, że Zbrujew mnie wpuści, jestem ciężka, nie tak jak jego blada słabość. Ale on mnie trzymał... Nastia - szlocha nagle - gdybyś tylko wiedziała, jak źle się czuję. I po co ja tu przyszłam?
- Czy chcesz wrócić? Właśnie teraz!
- Nie, nie mam. Teraz i tak jest już za późno. Za późno na wszystko. Zostań tu, niedługo wrócę. Jestem tak spragniony, że mógłbym płakać jak wilk! Sam, przepraszam, będę płakać.
- Dashko ...
Ale Petya podąża za nim, a ja zdaję sobie sprawę, że zdecydowanie nie są teraz dla mnie.
- Znalazłem! Teraz już nie odpuszczę!
Ktoś obejmuje mnie w pasie, śmiało popycha w stronę chłopaka i nagle znajduję się w centrum kręgu. A potem muszę wziąć udział w konkursie, który wcale mi się nie podoba. Ponieważ Woropajew wybiera mnie na swoją partnerkę i ponieważ nie da się uciec przed wścibskimi spojrzeniami studentów, nie psując im wakacji.
Próbuję protestować, ale nikt mnie nie słyszy. Pośród całej zabawy nikogo nie obchodzi, czy jestem dziewczyną Siergieja, czy nie, ani czego osobiście chcę.
- Nastya, dlaczego jesteś taka spięta? To tylko gra, wiesz? Nie proszę cię, żebyś chowała się ze mną w namiocie. Weźmy udział, to świetna zabawa!
Dzięki Bogu, nie ma potrzeby tańczyć z Voropaevem. Tutaj, z zawiązanymi oczami i opierając się na wrażeniach dotykowych, musisz odgadnąć swoją randkę spośród kilkunastu facetów. Albo i nie. Nie wiem, czy Siergiej zamierza szukać mnie w ten sposób, ale na pewno go nie znajdę.
- "Nagrodą będzie pocałunek!" nieznajoma, która poprosiła mnie o zawiązanie oczu, ogłasza ze śmiechem i w oczekiwaniu na spektakl, a ja obiecuję sobie, że ją rozczaruję.
Zdecydowanie nie mam zamiaru całować się z Woropajewem. Lepiej przeprosić za zepsutą rywalizację i płonne nadzieje. Blondynka na próżno się uśmiecha.
- Jak masz na imię? - pyta dziewczyna, zaciskając węzeł jedwabnej chusty z tyłu głowy.
- Nastya.
- Więc, Nastia - wyjaśnia zasady ze śmiechem - spróbuj odgadnąć swojego chłopaka! Możesz dotknąć jego uszu lub nosa! W przeciwnym razie będziesz musiała pocałować kogoś innego - kogokolwiek wybierzesz!
Ludzie hałasują i są podekscytowani. Śmieją się. Żartują, by dodać mi otuchy. Chłodna bryza wieje od rzeki, muskając nagą skórę moich ramion i ud, bawiąc się moimi włosami. Wkrótce nadejdzie czas na tańce i śpiewy przy gitarze. I grilla. Małe i duże firmy. Rozmowy przy ognisku i samotność par. Myślę o wszystkim - o tym, że moje buty zostały przy wodzie, że moje stopy są gołe, a moje stopy są w rzecznym piasku, że nieznajomy może po prostu pocałować mnie w policzek, a ja skrzętnie wymazuję z pamięci pojawienie się Siergieja.
Nigdy go nie znajdę, nie ma mowy. Nie pamiętam nawet, co miał na sobie.
Prowadzący zawody proszą dziewięciu chłopców, by wyszli z tłumu i ustawiają ich obok siebie. Przy wiwatach publiczności klękają, abym nie miał przewagi przy zgadywaniu ich wzrostu. Chłopcy są poinstruowani, aby zdjąć wszystko powyżej pasa i nie zdradzać swojego głosu.
Ze sposobu, w jaki dziewczyny krzyczą i klaszczą w dłonie, mogę się domyślić, że chłopcy odsłonili swoje torsy. Prezenterka odsuwa mnie kilka kroków od miejsca, w którym stoję i szepcze mi do ucha: "Śmiało!", a ja nagle uświadamiam sobie, że boję się popełnić błąd. Okazuje się, że świat, w którym człowiek zostaje sam na sam ze swoimi uczuciami, jest zupełnie inaczej postrzegany. A jeśli jesteś pionierem, istnieje duża szansa, że się zgubisz.