SOVABOO

Upolować Kujona!

Ch. 4: Rozdział 4

Rozdział 4

Chapter 4/7 · Page 3 of 352%

Niusza Cichutka: I ostatnie pytanie…

Anton Morozow: ?

Niusza Cichutka: Nie myślałeś o tym, żeby wykorzystać nocny czas z pożytkiem? Nie gadać tu ze mną, tylko na przykład się wyspać?

Anton Morozow: Jestem w pracy. Ale mam jeszcze całą godzinę, żeby pospać.

Niusza Cichutka: W takim razie dobranoc?

Anton Morozow: Dobranoc. I dziękuję za rozmowę.

Wyłączyłam telefon i położyłam na stoliku. Odwróciwszy się do okna, położyłam się i wsunęłam dłonie pod poduszkę.

Co jest nie tak? Co jest ze mną nie tak?

 Dlaczego ten chłopak mi nie wierzy?

 

Anton

To sen. Przyjemny sen. Jeden z tych snów, z których nie chce się budzić.

Oto co znaczy spędzić noc wolnego dnia we własnym łóżku.

Widzę dziewczynę pod prysznicem. Ma opuszczony podbródek, ręka leży na ścianie, a twarz zakrywają długie, wilgotne pasma włosów. Z mokrych ubrań spływa woda. Otoczenie jest mi nieznane, ale to nieważne. Teraz ważna jest dziewczyna i odczucia. Dokładniej piękne, nagie ramię nieznajomej, którego dotykają moje palce, i mój własny oddech. Albo wstrzymany, albo całkiem znikły…

- Znowu? Tylko nie to! No dlaczego, dlaczego ja zawsze go słyszę!

Bums! Obok mojej poduszki wylądował pluszowy miś siostry i zachrapałem, kiedy kudłata łapa zakryła mi nos.

- Tosiek, bądź człowiekiem! Wyłącz ten swój budzik, ja mam jeszcze pół godziny snu!

Ostatnio budziłem się z trudem, dlatego budzik dzwonił na cały regulator.

- A? Co? T-tak, już… - głowa uniosła się i znów opadła na poduszkę.

Parę minut. Przedłużę ten sen jeszcze o parę minut i wstanę.

Dziewczyna nie zdążyła jeszcze całkiem zniknąć, ramię było gładkie i delikatne, a ja próbowałem zatrzymać jej obraz, szybko odpływający w topniejącą mgiełkę snu.

- Anton, ty sobie żartujesz?!

Kristinka zeskoczyła z łóżka i wyłączyła sygnał w komórce. Odebrawszy mi misia, którego zdążyłem objąć, ściągnęła z moich pleców kołdrę i gniewnie burknęła:

- I dlaczego ja mam cię budzić? Kto z nas właściwie jest starszy?!

Pytanie zabrzmiało nie bez podtekstu, a odpowiedzieć należało bez cienia wątpliwości, inaczej mała bez trudu mogła wejść mi na głowę. Uchylając jedno oko, postarałem się nadać głosowi groźne brzmienie.

- Ja.

- Ha! Właśnie widać, śpiochu! – rozległ się chichot, a moje włosy znajomo zmierzwiła zwinna dłoń. - Budź się, Tosiek! Ja do szkoły mam dziesięć minut, a ty na pewno spóźnisz się na swój uniwerek!

Siostra wlazła z powrotem do swojego łóżka i nakryła się kołdrą.

Niektórym to się powodzi!

Powylegiwawszy się parę minut, zsunąłem się z łóżka i wciąż ziewając, zacząłem robić pompki. Nie był to najłatwiejszy, ale najpewniejszy sposób, żeby ostatecznie się obudzić i zapomnieć nieznajomą. Zresztą czasu na zbieranie się zostało bardzo mało. Chciałem zdążyć wziąć prysznic i zwolnić łazienkę dla siostry, bo ostatnio potrzebowała coraz więcej czasu, żeby zebrać się do szkoły.

Piętnaście… Osiemnaście… Dwadzieścia…

Wraz z przyspieszonym pulsem w głowie się rozjaśniło, oczy się otworzyły i po ziewaniu nie został ślad.

Błysnął flesz.

C-cholera! Zrobiłem jeszcze kilka pompek i wstałem. Mała zołza, zamiast słodko dosypiać sen, stała na łóżku w piżamie i sfotografowała mnie jeszcze raz.

- Wow! Tosiek, jesteś taki fajny, kiedy się złościsz! A zrób tak: r-r-r-r! I unieś brew! Słuchaj! Nie myślałeś o tym, żeby zrobić sobie tatuaż na szyi? Skrzydła! Nie, lepiej czaszkę! A jeszcze lepiej imię ukochanej dziewczyny, co? Tylko imię musi być piękne, jakaś Priscilla albo Taylor. To takie romantyczne!

- Zaraz ci kapciem na tyłku wytatuuję zasady zachowania! Żebyś nie zapomniała! Kris! Znowu zaczynasz?! Ja nie żartuję! Jeśli nie usuniesz zdjęcia, zabiorę ci smartfon do jasnej cholery i zepsuję kamerę!

Sięgnąłem do siostry, ale ona, cwaniara, usiadła pod ścianą i schowała komórkę pod siebie. Uśmiechnęła się, pokazując język.

- Tego nie zrobisz!

Przez ostatnie dni zmęczyło mnie przyłapywanie Kristiny na głupim zajęciu, polowaniu na mnie obiektywem aparatu w jej komórce, i porządnie miałem tego dość. Może i zamierzała zostać fotografką, ale ja z całą pewnością nie zamierzałem być przedmiotem jej ekspozycji ani obiektem doświadczalnym.

- Zrobię! Ostatni raz ostrzegam! A ty właściwie miałaś spać!

- A ja zmieniłam zdanie! Pamięć dla potomnych jest ważniejsza niż sen! Jak znajdziesz dziewczynę, wtedy przestanę! A teraz nawet mi się nie śni! I przy okazji, w naszej klasie to ja robię najlepsze fotki, zrozumiałeś? Inny brat byłby ze mnie dumny!

Czas płynął, więc odszedłem do szafy, żeby wziąć ubranie. Znalazłszy koszulkę, zarzuciłem ją na ramię i sięgnąłem do komody po bieliznę i ręcznik.

- To znajdź sobie innego brata. A ja cię, Kristina, ostatni raz proszę po dobroci!

Udało mi się powiedzieć to gniewnie i siostra ucichła.

- Anton? – zawołała ostrożnie.

- Co?

- A ty przypadkiem nie masz Instagrama? Teraz wszyscy tam siedzą.

- A co?

Zainteresowanie Kris wszystkim, co nowe, rosło z każdym dniem, dosłownie wszystkim, od nowych seriali po modne portale społecznościowe, więc nie było się czemu dziwić.

- No, tak po prostu ciekawi mnie. Chciałam spytać. To masz?

- Nie. W odróżnieniu od ciebie mnie to nie interesuje.

Siostra westchnęła i niespodziewanie z ulgą.

- To dobrze!

Odwróciłem się, a mała natychmiast machnęła ręką.

- No i słusznie! Dziewczyny mi powiedziały, że Instagram to taka nuda! Jakieś obrazki… fotki, filmiki. A ty masz sesję i poważny projekt! Zgoda, Anton? — szeroko rozciągnęła uśmiech.

Nie wiem, co wymyśliła, nie było czasu tego wyjaśniać, ale kłócić się i obrażać z małą zdecydowanie nie umieliśmy.

- Zgoda. Ale tylko jeśli zrobisz mi herbatę i kanapkę! Zostało mi dziesięć minut, pospiesz się!

- Hej! To nie fair!

Drzwi się zatrzasnęły, ale zdążyłem powiedzieć:

- A kto mówił, że życie jest sprawiedliwe?

Chapter 4 / 7 · Page 3 of 3