Rozdział 1
Wątpię, żeby domyśliła się, jak bardzo mi się to spodobało, ale odpowiedziała. Odpowiedziała bardzo kobiecym i odważnym tańcem, nieustraszenie przyjmując wyzwanie, choć wszyscy na nas patrzyli.
Ciekawe, czy kiedykolwiek odważę się nazwać ją tym imieniem, którym nazwałem ją w myślach podczas naszego pierwszego spotkania?.. Kiedy teraz o tym myślę, wydaje mi się, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Ashley Wilson. Jeszcze niedawno sądziłem, że ty i ja nigdy nawet ze sobą nie porozmawiamy. A dzisiaj nie mogłem oderwać się od twoich ust, całując cię przy wszystkich.
Kiedy wychodzę z łazienki i idę do siebie, widzę na korytarzu Lucasa. Nie stoi sam, tylko przyciska Gabrielle do ściany, a na mój widok nawet nie zamierza podciągnąć zsuniętych dżinsów na tyłek, obejmując dłonią nagie udo dziewczyny.
Zresztą oboje się mną nie krępują — w pokoju Lucasa jest jeszcze para jego znajomych i słychać cichy śmiech.
Za bardzo zapadłem się we własne myśli, inaczej bym ich usłyszał, a teraz pozostaje mi tylko przejść obok do swojego pokoju.
— O, proszę… Matt! — szczerzy się Lucas, odwracając do mnie głowę i ciężko dysząc. — Trochę nie w porę, bracie.
— Cześć — rzucam mu obojętnie, odwracając wzrok od parki. — No, wybacz. Mogliście znaleźć sobie inne miejsce.
— Nie mogliśmy. Gabi właściwie szukała ciebie. Prawda, maleńka? — śmieje się Lucas. — Gadaliśmy z nią i trochę, hm, nas poniosło.
Zdecydowanie coś pili, bawiąc się marihuaną, i dziewczyna pijacko chichocze, całując mojego brata. Zauważywszy, że mam na biodrach tylko ręcznik, opiera potylicę o ścianę i wymownie unosi brew.
— Lucas, obiecałeś, że dziś będzie gorąco. Twój młodszy braciszek nie chce do nas dołączyć? Do rana jeszcze daleko.
— Co, Gabi? Nakręciłaś się?
— Od dawna chcę spróbować we troje, ale tylko jeśli nikomu nie powiecie.
Wątpię, żeby podobna propozycja mogła speszyć Lucasa. Dorastając przy braciach, musiałem widzieć różne rzeczy, a on znów szczerzy się z zadowoleniem, kierując na mnie zamglone spojrzenie.
— Słyszałeś, Matthew? Co powiesz? Czy dzisiejsza nocka nie jest idealna, żeby zostać kolejnym niemoralnym Palmerem? Spójrz, nawet nie będziesz musiał jej rozgrzewać — już się postarałem.
Mijając parkę, otwieram drzwi do swojego pokoju i zapalam światło. Ale zanim zatrzasnę je za sobą, nie zapominam pokazać bratu środkowego palca.
— Pierdol się, Lou… Idźcie do diabła beze mnie, cholerne zboczeńce!
Ashley
Za oknem samochodu migają pasy na szosie, z radia leci utwór „In The Shadows” zespołu The Rasmus, Amber siedzi za kierownicą swojego forda i dzielnie milczy całe trzy minuty, aż nagle nie wytrzymuje:
— Nie, ja nie mogę milczeć! Zaraz mnie rozerwie, dziewczyny! To było lepsze niż drugi sezon „The Umbrella Academy”! Lepsze niż wczorajsze zwycięstwo „Złotych Orłów” nad „Nosorożcami”, a nawet lepsze niż mój pocałunek z Brodym! Chociaż ten chuderlak Bruce nieźle zawrócił mi w głowie. Przecież nie zasnę, jeśli nie poznam wszystkich szczegółów! Ashley, błagam, powiedz — co jest między tobą a Palmerem?!
Wracamy z imprezy we trzy, tylko tym razem zamiast Trishy, która została z Jake’em, jedzie z nami Phoebe. I obie dziewczyny z ciekawością odwracają głowy w moją stronę.
— Ambi, zwariowałaś?! — łapię za kierownicę. — Rozbijemy się!
Ale Amber tak nie uważa i prycha z godnością:
— Guzik prawda! Droga jest pusta, a ja jestem gotowa usłyszeć wszystkie tajemnice! No, A-a-ash! — prosi żałośnie, a ja speszona wzruszam ramionami.
— Przecież widziałaś. Tańczyliśmy z Matthew.
— Tańczyliście?! Teraz tak się to nazywa?
— No dobrze. Jeszcze się całowaliśmy. Ale i tak wygrali Trisha i Jake!
Amber przewraca oczami i się uśmiecha, ja też. Dobrze jest nadawać z przyjaciółką na tych samych falach. Jednak ona wcale nie zamierza milknąć.
— Jenkins z Finleyem też świetnie tańczyli, ale na nich nie patrzyłam. Czego ja tam nie widziałam? Jake podniósł Trishę na ręce i wszystko skończyło się pocałunkiem w ramię! Dobrze, że chociaż nie malinką na szyi, jak u Kate. Dobrze jej tak, Renton to taki kretyn! Zupełnie jak jego kumpel Hugh, zero fantazji! A u was — zupełnie inna sprawa. Kiedy Palmer dobrał się do twojej nogi — o Boże, Ash! Myślałam, że wszyscy poukręcają sobie szyje z ciekawości, a powietrze zacznie wrzeć! To było takie ciekawe, na czym wy dwoje w końcu poprzestaniecie! Mała, byłaś taka seksowna w swoich czarnych pończochach!
Amber wesoło wybucha śmiechem, a ja żartobliwie zasłaniam oczy dłońmi.
— Błagam, przestań! Inaczej spalę się ze wstydu!
— Nie mogę. Gdybyś widziała, jak Palmer na ciebie patrzył. Nigdy bym nie pomyślała, że on tak świetnie tańczy. Wyobrażasz sobie, ile będzie gadania w poniedziałek w szkole?.. Co? Jak? Dlaczego? — Ambi szeroko otwiera oczy. — Czyżby coś między nimi było, a my nic nie wiemy?!
— To prawda? Że coś między wami jest? Przecież to niebezpieczny typ, Ashley! — z tyłu wtyka ciekawski nosek Phoebe, pokazując buzię między siedzeniami, a Couch natychmiast celuje w dziewczynę palcem.
— Widzisz! Zaczęło się!
— Nawet nie chcę o tym myśleć!
— A będziesz musiała, Ash. Dlatego pytam, co się między wami dzieje? Jako twoja przyjaciółka muszę poznać wszystkie sekrety pierwsza!
Nie wiem, co się między nami dzieje, i nie wiem, co będzie jutro. Wiem tylko, że na parkiecie oboje byliśmy prawdziwi i że czas z Matthew minął jak jedna sekunda, którą zgodziłabym się powtórzyć tysiąc razy!
A poza tym nie jestem jeszcze gotowa zdradzać komukolwiek jego sekretów.
Odwracam się do dziewczyn i z uśmiechem pokazuję, że zasuwam sobie usta na suwak.
— No dobra! Nie to nie! — Ambi wcale nie obraża się na mój gest. — I tak widzimy, kto jedzie za naszym samochodem jak przywiązany!.. Możesz się tajemniczyć, Wilson, choćby do Bożego Narodzenia! Ale wydaje mi się, że ktoś dzisiaj dorobił się chłopaka!
The story continues...
The next chapter is already waiting for you.