SOVABOO

Niespodzianka dla profesora

Ch. 3: 3. Profesor

3. Profesor

Kapitel 3/38 · Seite 2 von 27%

— Stój, Jaskółko! — cichym warknięciem zatrzymałem ją w miejscu. — Teraz mówisz mi, co się stało, albo gdy tylko odejdziesz, uznaj się za wyrzuconą z uczelni. A mnie — uwierz słowom złego i strasznego uzurpatora — naprawdę nie chciałbym stracić tak utalentowanej studentki.

Rośniesz, Platonie! Tyle komplementów w jednym zdaniu. I to komu? Zasmarkanej dziewczynce, która uważa, że wszystkie problemy świata można rozwiązać samemu. Można, oczywiście, ale to długa i ciernista droga. I zdecydowanie ponad jej siły. Choćby nie wiem jak silna była.

Jaskółka odwróciła się.

— Zaginęło mi dziecko — wyrzuciła z siebie na jednym oddechu, dumnie unosząc podbródek, jakby rzucała mi wyzwanie.

No tak, panie profesorze, to nie liczby Gaussa ani nawet wstęga Möbiusa, tylko przeklęte twierdzenie Fermata, z oczami w kolorze wiosennej zieleni i puszką Pandory w środku.

Dziecko, proszę bardzo. A w jej aktach osobowych żadnego dziecka nie odnotowano. Ciekawe.

— No dobrze, Jaskółko, skoro i tak spóźniliśmy się na wykład — powiedziałem, kątem oka dostrzegając znajomą kawiarnię sto metrów dalej — teraz idziemy do kawiarni, a ty opowiesz mi wszystko ze szczegółami. Wszystko, Jaskółko — przerwałem oburzenie, które zaczęło kiełkować gdzieś na dnie jej spojrzenia — i tak zmarzłem przez ciebie jak pies. Więc darujmy sobie popisy feminizmu w całej jego krasie. Nie podoba mi się to, ale nie zamierzam z tobą walczyć, tylko ci pomóc. A będę mógł pomóc, jeśli będę miał informacje. W tym przypadku informacją jesteś ty. I do jasnej cholery, Jaskółko, dlaczego ja w ogóle muszę ci to wszystko tłumaczyć?! Chodź.

I poszła.

Kapitel 3 / 38 · Seite 2 von 2