Rozdział 6, część 1
***
Rusłan
Dzisiaj u Witka Artiemiewa [1]zebrało się sporo ludzi i wieczór zapowiada się ciekawie. Kiedy zapraszałem tu kumpli, wiedziałem, że „Bumper” zorganizuje wszystko jak trzeba, a i tak niedoceniłem rozmachu imprezy. Ludzie wciąż napływają i już nie dziwi mnie widok znajomych twarzy z uniwersytetu.
Maks ciągle nawija, jak zajebisty jest widok z balkonu i dlaczego nie poznałem go z Rudym wcześniej. Artem[2], z rękami w kieszeniach spodni, jak zwykle zlewa kolejną koleżankę, a Malwin wyskakuje ze swoimi durnymi dowcipami, próbując zgrywać swojaka i wszystkim się przypodobać.
Lepiej, żeby przypodobał się Żance, bo już mnie skręca od udawania, że jej paplanina interesuje mnie bardziej niż jej ręka na moim brzuchu. I choć nie mam nic przeciwko temu, by ją tam czuć, to Żanka szczerze mnie irytuje, uwieszając się na mnie co minutę. Akurat ją najmniej obchodzi, że jestem od niej o dwa lata młodszy i ewidentnie ją spławiam po tym wszystkim, co było.
Śmieje się głośno z kolejnego żartu Malwina: „Patrzcie, wywoływaliście Śnieżynkę? Zakład, że ta dziewczyna ma spore szanse wygrać główną nagrodę wieczoru – uwagę Rudego?”, gdy nagle, odwracając się, dławię się własnym śmiechem na widok Alicji Śnieżnej w holu.
Jest tu duszno, ciemno i pełno ludzi, ale to na pewno ona. Wypiliśmy już po mocnym drinku, ale nie jestem jeszcze tak pijany, żeby się pomylić. Rozpoznałbym tę dziewczynę wszędzie.
Ona też mnie zauważa i kiwa głową, a ja, jak idiota, gapię się na nią. Nie po raz pierwszy. Z nieroztopionym śniegiem na długich włosach, który lśni jak brokat, naprawdę przypomina bohaterkę zimowych bajek.
Tylko co ona tu robi? Znam Śnieżną od szkoły, ale nigdy nie widziałem jej na takich spędach… w przeciwieństwie do jej napakowanego chłopaka. Ale ten palant potrafi rzucać piaskiem w oczy.
Nagle dociera do mnie, że Alicja raczej nie wie, że Rybacki też tu jest, inaczej przyszliby razem. A Śnieżna nigdy nie wyglądała na dość silną, by znieść taką niespodziankę.
– Szlag – przeklinam pod nosem, zrzucając rękę Żanki z szyi. – Tylko Śniegu tu brakowało!
– Jakiego śniegu, Rusik? – Żanka wciąż się uśmiecha, rozglądając się zdezorientowana. – Przecież chyba nie palisz żadnego świństwa, Rusłan? – próbuje mnie objąć, ale straciłem już dla niej resztki zainteresowania. Kiedy Śnieg jest blisko, nie potrafię myśleć o nikim innym.
– Sewa? – zwracam się do Malwina, odchodząc od grupy. – Zabaw ją chwilę, muszę iść. Pilne!
– Rusłan? – Żanka uparcie chwyta mnie za łokieć, ale strząsnąć jej rękę z łokcia jest jeszcze łatwiej niż z szyi. Rzuca za mną obrażona, nie mogąc mnie zatrzymać: – No to nie podchodź do mnie więcej!
Znajduję Alicję z przyjaciółką na balkonie. Tańczą. Wiem, że Śnieżna nie będzie zachwycona, jeśli podejdę, więc zostaję z boku. Ma dziś na sobie krótką spódniczkę i błękitny sweter. Jasne włosy poruszają się na plecach piękną falą w takt muzyki, a zgrabne biodra kołyszą się miarowo. Uwielbiam na nią patrzeć i nic, kurwa, nie mogę z tym zrobić.
Zmuszam się jednak, by rozejrzeć się wokół.
Wiedziałem. Jej koks obściskuje się w najlepsze z jakąś brunetką po przeciwnej stronie balkonu, najwyraźniej nie podejrzewając, że jego dziewczyna tu jest. Tępy idiota! Jeśli sprawi Śniegowi ból, sam go zabiję!
Zapominam jednak o wszystkim, gdy widzę Alicję i jej koleżankę w towarzystwie popularnych gości. Rozmawiają, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem. Znam tych typów i doskonale wiem, na co ich stać. Czuję, jak zalewa mnie zazdrość.
Nigdy nie wątpiłem, że Śnieg w końcu rzuci Rybę. Ale nie mogę patrzeć, jak trafia do kogoś innego.
[1] Wiktor Artiemiew, znany pod pseudonimem „Bumper”, to główny bohater powieści „Kolumbina dla Rudego”. Postać ta pojawia się również w innych utworach autorki.
[2] Artem Sokolski („Sokół”) i Sewa Martynow („Malwin”) to bohaterowie powieści „Sokół i Czyż”