Rozdział 5
Zachary oczywiście z wyglądu jest słodziakiem, ale jeśli chodzi o gazetę, potrafi chwycić za gardło i zajść za skórę; niespokojna dziewczyna dopiero ma się o tym przekonać.
Z Amber wymieniamy spojrzenia, przypominając sobie, jakie same byłyśmy, kiedy po raz pierwszy trafiłyśmy do redakcji. Właśnie takie! Pełne zapału, by przenosić góry i dokonywać niemożliwego.
Na tę myśl prycham, a przyjaciółka wzdycha i przewraca oczami.
— Ashley, nie mam do ciebie pytań — tymczasem kończy Zack. — Wiesz, co robić. Naprzód, zespole!
Wstaje od stołu i spogląda na zegarek, dając do zrozumienia, że odprawa się skończyła. My też się podnosimy i każda bierze swoje narzędzie: Phoebe elektroniczny notatnik, Amber dyktafon, a ja szkolny aparat fotograficzny. Świetną lustrzankę, o jakiej można tylko marzyć. Jak zwykle oglądam ją i sprawdzam poziom baterii.
Kiedy fotografuję, zapominam o całym świecie i potrafię przybierać najdziwniejsze pozy. Dlatego muszę zatrzymać się na kilka minut przy swojej szafce na korytarzu, żeby upiąć gęste, długie włosy w wysoki kok. Odkąd kiedyś własna czupryna zepsuła mi świetne ujęcie, stało się to koniecznym rytuałem. Amber i Phoebe doganiam już na stadionie, gdzie trenują sekcje sportowe.
Rok szkolny się zaczął, a wraz z nim do szkoły przyszli nowi licealiści. Życie sportowe to temat, który najbardziej interesuje szkolną społeczność, dlatego właśnie nim postanawiamy zająć się najpierw.