Rozdział 2
Szkoda, że wtedy nie pomyśleliśmy o jakimś jedzeniu, ale jeszcze nieraz odwiedzimy tę ulicę z przyjaciółmi Aleksa, z którymi mnie zapozna. Z Gregiem Butlerem, Chuckiem Forcy, Pilar Mendez i innymi dzieciakami mieszkającymi w Sandfield Rock. Tamtego dnia Alex znów żartował, a uraza do głupich chłopców szybko poszła w niepamięć — po prostu przestaliśmy się nimi przejmować.
A jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju — Carter, ilekroć go widziałam. Nigdy nie zdołałam się do niego przyzwyczaić.
Mijał czas, a dla mnie wciąż, tak jak za pierwszym razem, dziwne było widzieć lustrzane odbicie Alexa w innym człowieku. Szczególnie gdy obaj bracia rano wychodzili z domu i wsiadali do szkolnego autobusu razem z siostrą. W tych krótkich chwilach, gdy szli razem lub stali obok siebie, gdy uśmiechali się do siebie, wymieniając żarty, z oczu Cartera znikał mrok… Kiedy unosił rękę i odgarniał grzywkę z twarzy, byli z Alexem identyczni.
Być może, gdyby mieli też tak samo podobne charaktery, wszystko trafiłoby na swoje miejsce.
Ale Carter Wright okazał się dokładnie taki, jak o sobie mówił. Ciemną stroną księżyca, na którą lepiej nie zaglądać.