SOVABOO

W stronę świtu

Ch. 4: Rozdział 4

Rozdział 4

Rozdział 4/5 · Strona 3 z 373%

— Co… do kurwy… nędzy, Palmer?! Znowu się prosisz?! — natychmiast zrywa się na nogi, czerwieniejąc na policzkach ze złości i irytacji, i zaciska dłonie w pięści. — Doigrasz się, śmieciu, że wywalę cię z ataku i wypieprzę z drużyny!

Dobre sobie! Groźbami jestem najedzony po dziurki w nosie!

Podejść do Rentona okazuje się łatwo, za to powstrzymać się o wiele trudniej. Mocno obejmuję palcami jego kij i siłą zmuszam go, żeby go opuścił. Patrząc mu w oczy, obiecuję chłodno, szczerze mając nadzieję, że kiedyś dopadnę go naprawdę:

— Na twoim miejscu, Renton, ugryzłbym się w ten parszywy język, póki jeszcze masz czym! Jesteś pewien, że dasz radę? Czy zapomniałeś, że przyszedłeś tu nie drapać się po dupie, k-kapitanie?

Nie zapomniał i bardzo dobrze to pamięta. Tak samo jak naszą bójkę. Wiem, nie cieszy się z mojego powrotu, ale to akurat na pewno przeżyję.

Po bokach od chłopaków dolatują śmiechy i wszyscy słyszą donośny głos trenera Hurleya, który dociera z krańca boiska:

— Renton! Palmer! Obaj do mnie! Dla reszty stop gra!

Przy trenerze stoją dziewczyny — Ashley i Amber, jedna z aparatem, druga z dyktafonem, i to towarzystwo absolutnie mi odpowiada.

Z Rentonem podchodzimy do trenera i obaj zdejmujemy kaski. Oczywiście patrzę na Ash — reszta mnie nie interesuje. Nawet powód, dla którego nas zawołał.

— Sprawa wygląda tak, chłopcy — oznajmia mężczyzna, drapiąc się po brwi — mamy nowy wywiad do gazety. Powiedzcie dziewczynom parę słów o piątkowym meczu i nastrojach w drużynie. I nie zapominajcie, że będą to czytać nasi sponsorzy i konkurenci. Wszystko jest śmiertelnie poważne, jasne?!

— Dziękujemy, trenerze Hurley! Mamy tylko parę pytań! — Amber energicznie kiwa głową i jako pierwszemu podstawia dyktafon Rentonowi.

Dawno zauważyłem, że Ashley ma wspaniałych przyjaciół. To zdecydowanie coś, czego można jej zdrowo pozazdrościć, i co byłoby niemożliwe, gdyby miss Uśmiech była inna. I oczywiście dziewczyna ze setką różowych warkoczyków doskonale pamięta, jak chłopak potraktował jej przyjaciółkę. Inaczej zadając mu pytanie, nie zacisnęłaby ust tak, jakby patrzyła na zgniłą rybę:

— Szanowny kapitanie, powiedz, jak to się dzieje, że wszystkie ostatnie mecze drużyny opierają się na atakach Matthew Palmera? Kto jest autorem tak genialnej dla naszej szkoły strategii? Czyżbyś ty? W takim razie pozostaje pogratulować takiego kapitana „Złotym Orłom”. Dziękuję, Sean, odkąd Matthew wrócił do drużyny, znów widzimy świetny wynik!

Co? Chce mi się roześmiać, tak przejrzyście dziewczyna trolluje Rentona i zagania go w kąt. Pytania są niewątpliwie bolesne, ale moim zdaniem zasłużył na nie. Dlatego kiedy Renton zaczyna coś mamrotać Amber w odpowiedzi, zapominam o nim i patrzę na Ashley.

Związała swoje niesamowite włosy w kucyk, ale falujące kosmyki i tak spadły pod wpływem wiatru na policzki. Dzień jest dziś jesiennie ciepły i przyszła na boisko bez kurteczki, w lekkim swetrze i niezbyt długiej rozkloszowanej spódnicy nad kolano.

Niedaleko ćwiczy trzydzieści dziewczyn w spódniczkach o wiele krótszych, ale wydaje mi się, że nigdy nie widziałem dziewczyny smuklejszej i bardziej pociągającej niż rudowłosa Simba. „Czerwone Lisice” dużo straciły, nie zdobywszy jej do swoich szeregów.

Ashley też nie widzi Rentona, uśmiecha się do mnie, a moje usta same rozciągają się w odpowiedzi. Nie potrafię ukryć uśmiechu nawet wtedy, kiedy podnosi swój aparat i natychmiast to wykorzystuje. Raz sfotografowawszy ponurą gębę kapitana, zabiera się za zdjęcia ze mną.

Amber zadała już Rentonowi swoje dwa pytania i też przełącza się na mnie.

— Powiedz, Matthew, jak udaje ci się łączyć naukę z codziennymi treningami i w każdym kolejnym meczu pokazywać coraz lepszy wynik? Czy to prawda, że w drużynie szykują się zmiany? Sean przed chwilą powiedział nam, że liczy się z twoim zdaniem. Jak sądzisz, czy rywalizacja chłopaków wewnątrz drużyny pomogła „Złotym Orłom” wejść do miejskiej ligi rozgrywek lacrosse?

Z tej pulchnej dziewczyny o przenikliwym spojrzeniu mądrych oczu kiedyś wyrośnie dobra dziennikarka, i Hurley to rozumie, inaczej nie dopuściłby jej do nas tak blisko.

— Matthew?

Odwracam się do Amber i łapię jeszcze jeden przyjazny uśmiech. I chyba wcale nie mam nic przeciwko pojawieniu się kolejnego przyjaciela w swoim życiu.

— Zwycięstwo to zawsze wspólny wynik drużyny i wielogodzinna praca, włącznie z nauką. Myślę, że wszyscy staramy się grać lepiej, każdy z nas, i to cały sekret zdrowej rywalizacji.

— O, nie wątp, świetnie ci to wychodzi! Prawda, Ashley?

— Prawda!

— Trenerze Hurley — energicznie oświadcza dziewczyna, podsuwając mężczyźnie dyktafon — muszę powiedzieć w imieniu całej szkoły, że powrót Matthew do drużyny to pańskie najlepsze osiągnięcie w tym roku! Jestem pewna, że przed „Złotymi Orłami” jeszcze niejedno zwycięstwo!

— Chyba się z wami zgodzę, dziewczyny. I wystarczy na dziś. Hej, chłopaki! — trener przywołuje wszystkich gwizdkiem, stawiając kropkę po wywiadzie. — Koniec treningu! Wszyscy do domu!

Hurley to poważny człowiek i sytuacja pewnie nie jest najlepsza, żeby demonstrować przy nim swoje nastawienie do Wilson. Poza tym tutaj wszyscy pamiętają, z kim spotykała się jeszcze wiosną. Ale mam to gdzieś. Tęsknię i gówno mnie obchodzi, kto i co o mnie myśli.

— Cześć, Ash! — W końcu podchodzę do swojej dziewczyny i miękko całuję ją w usta. Pamiętając, że jestem spocony i brudny jak cholera, i tak ryzykuję i obejmuję ją w talii. Zauważam coś, co nas oboje rozśmiesza:

— Tym razem mocno trzymałaś aparat. No i jak? Mam nadzieję, że jestem dość potargany, żeby żadne zdjęcie nie trafiło na pierwszą stronę gazety?

— Cześć, Matthew — wyciąga się do mnie i odpowiada na pocałunek, nie bojąc się pobrudzić swetra. — Nawet na to nie licz!

— Postoisz ze mną chwilę?

— Oczywiście!

Moje wieczory od dawna zajmuje praca z ojcem w garażu, więc tylko na krótko zostaję z Ashley na boisku. Ale kiedy wracam do męskiej szatni, rozumiem, że chłopaki nie tracili czasu. A także, że się pomyliłem.

Naprawdę mam gdzieś, kto i co myśli o mnie.

Ale nigdy nie będzie mi obojętne, kto i co myśli o Ashley.

Rozdział 4 / 5 · Strona 3 z 3