SOVABOO

Tylko ty

Ch. 25: Rozdział 25

Bölüm 25

Rozdział 25

POV Nastia

Poranek przychodzi późno. Znacznie później niż wtedy, gdy budziłem się w mieszkaniu mojej babci lub w kamienicy w Wersalu. Wyciągam się na poduszce z przyjemnością po dobrze przespanej nocy i ze zdziwieniem odkrywam, że jestem z powrotem w domu macochy i ojca. Siadam na łóżku i pocieram twarz, zdając sobie sprawę, że bezwstydnie zaspałam na śniadanie, a może nawet obiad. Co za śpioch!

Dzisiaj jest dzień wolny, ale nawet w ten dzień mam wiele rzeczy do zrobienia. Muszę uporządkować swój pokój, odłożyć rzeczy i przygotować miejsce do nauki i pracy. Muszę kupić sztalugę, ołówki, farby, papier i wiele innych przydatnych i niezbędnych rzeczy na zajęcia z rysunku, które zamierzam kontynuować w znanej szkole artystycznej.

Nowa sypialnia jest wystarczająco jasna i przestronna, z lekką bryzą wpadającą przez otwarte okno i marszczącą tiul, ale nie ma łazienki, więc muszę założyć szlafrok, wziąć szczoteczkę do zębów i bieliznę i zejść na dół boso, aby wziąć prysznic w części domu moich rodziców. To zabawne, ale kiedy mijam zamknięte drzwi pokoju, w którym mieszkał i mieszka Stas, zatrzymuję się, czując niespodziewaną tęsknotę.

Ma rację, kiedyś to była też moja sypialnia.

Boże, jak to było dawno temu! A jednak wydaje się, jakby to było wczoraj.

Nie ma śladu mieszkańców domu, chociaż dźwięk telewizora dochodzi z centralnego salonu, a mnie udaje się zsunąć na parter bez niczyjej uwagi. Biorę prysznic, obficie spieniając żel, zmywam francuską opaleniznę, suszę długie włosy, które wyraźnie urosły przez lato i teraz dotykają mojej talii miękkimi falami, i czuję się zaskakująco spokojnie. Po raz kolejny przypominam sobie, że najtrudniejsza część mojego powrotu wydarzyła się już zeszłej nocy i próbuję przekonać się o tym raz za razem.

To jest moja rodzina, to się po prostu stało. Jestem dorosłą dziewczyną, Stas ma burzliwe życie osobiste - oboje jesteśmy gotowi zacząć od nowa. Czas młodzieńczej zazdrości i urazy minął i na pewno uda nam się ułatwić sobie życie pod jednym dachem. Jestem wdzięczna mojej macosze, że w pełni pozwoliła mi uświadomić sobie, że nie jestem już oderwanym kawałkiem czyjejś przeszłości. Mogę to zrobić. Inaczej będę musiała wyprowadzić się stąd dużo wcześniej, niż życzy sobie tego właścicielka. Nie ucieknę od niej do Dalny Bur po raz drugi.

Uwaga Stasa i nasza rozmowa były wynikiem mojego niespodziewanego powrotu. Pięć minut z moją dawno zaginioną przyrodnią siostrą, to dużo? Cały wieczór spędził z dziewczyną, której i tak nie znałam.

- "Stasiu, jesteś tam?" woła moja macocha z kuchni.

- Ja, mama Galya.

- "Chodź do nas, córko!" - zaprasza - "Wszyscy późno wstaliśmy, wszyscy byliśmy późno w nocy, więc zjemy razem śniadanie...

- "O mój Boże, Nastia!" Ściskam się za serce, gdy pojawiam się w drzwiach kuchni i wita mnie uśmiech mojej przybranej matki: wydaje się to trochę dziwne, ale naprawdę miło jest znów z nią być. Tutaj. Nie na cudzym terytorium, ale tam, gdzie moja macocha jest gospodynią i cieszy się, że mnie widzi. "Cóż, nie możesz szokować swojej rodziny wiadomością, że nie widzieli cię od dawna!

- Jej słowa sprawiły, że zatrzymałem się zdezorientowany.

Ale moja macocha śmieje się i zaprasza mnie do stołu, przy którym siedzą już mój ojciec i jej syn.

- "Moja dziewczynko, mówię ci, jaka stałaś się piękna!" odwraca wzrok od okna, podziwiając mnie szczerze - "Nie widziałam cię całe lato i przekonałam się o własnej słuszności dopiero wtedy, gdy zaproponowałam Griszy kupno broni. Zawsze wiedziałam, że masz rasę, a teraz nie możesz tego przed nikim ukryć. Co, Stas? Zobacz, jaka Nastia jest piękna! Ona przyciąga wzrok!

Mam na sobie mleczny pluszowy szlafrok, sięgający nieco powyżej kolan, z paskiem w talii i owinięty wokół klatki piersiowej. Nic nie jest odkryte, z wyjątkiem moich bosych stóp. Nie mam makijażu, a moje włosy są jeszcze trochę wilgotne po prysznicu i tylko dotykają moich ramion i pleców. Dzięki Arnaudowi i imprezom wiem, jaka mogę być, ale to nie jest mój moment triumfu i jestem zawstydzona. Nie tyle przez wyraz twarzy macochy i zdziwione oczy ojca, ale przez te szare, które przyglądają mi się uważnie.

- Przestań, mamo Galio. Przestań - odpowiadam kobiecie łagodnie, podchodzę i całuję ją w policzek. Nie chcę być piękna dla nikogo, nie teraz. Dziś rano chcę być sobą bardziej niż kiedykolwiek, w przeciwnym razie próbowałabym stać się bardziej atrakcyjna, ale moja macocha jest wyjątkiem od reguły w tym przypadku. Wie o tym, więc zawiera umowę:

- I nie ma w tym nic złego, moja dziewczyno! "Martwię się", przyznaje po prostu, sadzając mnie przy stole i siadając obok mnie. "Twój ojciec i ja jesteśmy w pracy i w pracy przez cały dzień. Nie mamy czasu podnieść głowy, nie mówiąc już o opiece nad własnymi dziećmi, mimo że jesteś już dorosła. Lepiej uważaj, kiedy nas nie ma. Stas wciąż ma przyjaciół, którzy odwiedzają go codziennie, a jego byki są zdrowe. "Zadzwoń do mnie natychmiast, jeśli będziesz czegoś potrzebować. Sam wybiję im zęby, jeśli spróbują z tobą zadzierać! A ty, Stas, nie wpuszczaj nikogo do domu. Nie mieszkasz tu już sam, więc bądź grzeczny, synu, i weź pod uwagę obecność siostry. Wiesz, o czym mówię.

On wie. I ja to wiem. Czuję to. Podnoszę twarz i nasze spojrzenia się spotykają. Po raz pierwszy w nowym dniu, nie po raz pierwszy w nowym życiu, ale to wciąż próba sił. Zawsze potrafił patrzeć na mnie w szczególny sposób, przez lód w oczach. I tak byłoby lepiej, niż prosto w moją duszę, jak to się kiedyś zdarzyło. Nie chciałam wracać do przeszłości. Wciąż pamiętałam, że w zasadach Stasia nie leżało ograniczanie sobie swobody działania cudzą wolą. Raczej nie zmienił się pod tym względem, gdy dorósł, a uwaga mojej macochy sprawiła, że poczułam się nieswojo. W rzeczywistości jest to pierwsza niedogodność dla Stasia związana z moim przyjazdem i nie wiem, jakiej reakcji się spodziewać. Naprawdę nie chcę wywoływać nowej fali niechęci wobec mnie.

Odwraca się. Jakby nic się nie stało, podnosi nóż i powoli rozprowadza cienką warstwę masła na chlebie. Na wierzch kładzie liście sałaty i ser. Mimowolnie wpatruję się w pewne ruchy jego męskich dłoni. Na wyraźnie ukształtowane mięśnie jego klatki piersiowej i ramion, zarysowane pod cienką bawełną koszulki. Na jego opaloną szyję, która musiała być tak często dotykana przez palce innych ludzi.

- Masz, siostrzyczko - nagle wyciągnęła przed siebie kanapkę - słyszałaś, co powiedział nasz dyrektor? Muszę się teraz tobą zająć.

Ma uśmiech na twarzy, nigdy wcześniej się do mnie nie uśmiechał, a ja staram się wyglądać swobodnie, kiedy odpowiadam.

- Daj spokój, Stas. Mama Galya nie miała tego na myśli, wiesz o tym.

- "Naprawdę?" jest zaskoczony, ale nie opuszcza ręki. Masz, Nastya, wciąż jesteś taka chuda, chcę cię utuczyć.

I dlaczego nagle czuję się nieswojo - z powodu wspomnienia, które ugodziło mnie w serce?

Nie, nie taki sam. Jego piersi już dawno uformowały się i wypełniły w dziewczęcy sposób, biodra zaokrągliły, ale wczorajszemu Szkieletowi daleko do anatomicznych wdzięków blondynki, która tamtego dnia przyszła do kuchni, to prawda. Czy warto więc po raz kolejny powtarzać sobie, że nie obchodzi mnie, jakie dziewczyny mu się podobają i z kim sypia?

- Przy okazji, mamo - pozostawiam uwagę Stasia bez odpowiedzi, a on zwraca się do macochy, która bacznie obserwuje naszą rozmowę, podczas gdy jej syn podaje mi kanapkę, niemal dokładnie powtarzając ruchy ojca - mogłaś mnie o wszystkim uprzedzić. To była wielka niespodzianka zobaczyć go z powrotem. I to jeszcze z takim imieniem. Teraz wiem, że nie jestem dla ciebie jedyna, Stasiu.

- Mówiłem ci o tym wczoraj, synu. W porządku, przejdzie ci. Nie jesteś facetem, którego pozbawiono miłości, zrobisz miejsce. A co do Kaszy i mnie, to od dawna Stasia czy Staska - to wszystko jedno, z miłości i z potrzeby serca. Co do twoich koleżanek i przyjaciółek, to nie żartowałem, jak cię ostrzegałem. Z dziewczynami poradzisz sobie sam, nie jesteś małym chłopcem, ale nie chcę widzieć twoich idiotyzmów przy Nastii. Znam twoje gierki.

- "Mamo Galio, przestań!" Nie wytrzymuję i śmieję się, patrząc, jak kobieta marszczy czoło: "Jestem już dorosła!". "Stasiu, proszę, nie zwracaj na mnie uwagi - mówię do mojego przyrodniego brata - obiecuję nie przeszkadzać tobie i twoim przyjaciołom swoją obecnością. Zwykle maluję wieczorami, więc mnie nie usłyszycie ani nie zobaczycie" i znowu do macochy: "Poza tym wiesz, mamo, jak to jest z moim życiem osobistym.

- "I jak?" pyta Stas, na tyle obojętnie, że nie jest mi trudno odpowiedzieć. Jak zawsze, z inną frazą:

- Dziękuję, wszystko jest w porządku.

Ta odpowiedź, zgodnie z oczekiwaniami, w pełni zaspokaja jego ciekawość i odwraca się. Kontynuuje jedzenie śniadania, wpatrując się uważnie w telewizor na ścianie.

- Więc, Staska, nawet nie zapytasz Nastii, jak żyła przez te wszystkie lata? Czyż to nie interesujące? Oto ona, przed tobą, zapytaj ją.

Twarz Stasa nagle stała się nieprzenikniona.

- Zabroniłeś mi. Pamiętasz?

Wciąż patrzy na swoją matkę, a ja rozpoznaję w tym poważnym młodym człowieku o zdecydowanej linii ust i ostrym spojrzeniu wczorajszego Stasia Frołowa. Prawdziwego Stasia Frołowa, takiego, jakim go pamiętam i jakim był pięć lat temu. Potrafił nie oszczędzać ludzi ani słowami, ani siłą rąk.

- Galina Frolova nie byłaby sobą, gdyby się tego przestraszyła. "Dobra, dzieciaki, nie mieszajmy przeszłości, zacznijmy od początku, ponieważ oboje dorośliście i staliście się mądrzejsi. Co zaplanowałeś na dzisiaj, Stasiu? Czy coś się zmieniło?

- Nie, mamo Galya. Ubiorę się i pójdę do miasta. Jutro mam spotkanie z Gruno Lisovskim w jego pracowni, obiecał obejrzeć moje prace i doradzić mi w sprawie kursu rysunku, więc chcę się dobrze przygotować do spotkania. Wpadnę też na uczelnię, żeby sprawdzić plan zajęć. Mam nadzieję, że lokalizacja budynków mnie nie zmyli.

Stas słuchał i słyszał to wszystko, ponieważ odpowiedział:

- W końcu uniwersytet?

- Tak.

- Kim jesteś? Co studiujesz? Przepraszam, ale jestem naprawdę ciekawa. Jeśli już zauważyłeś, nasza dyrektorka nie jest zbyt rozmowna.

Ale mój ojciec jest za mnie odpowiedzialny i słyszę dumę w jego słowach. Wciąż cichą i ostrożną, ale dumę.

- Nastya studiuje, aby zostać architektem. Studiuje urbanistykę, architekturę krajobrazu i nie tylko. Próbuje swoich sił w różnych dziedzinach nauki i świetnie jej to wychodzi.

Szare oczy Stasa nie wydają się zaskoczone.

- To wszystko, Elf. Dobrze się spisałeś. Myślałem, że zostaniesz nauczycielem.

Powtarza przezwisko, które mi nadał, tym razem przy swoich rodzicach, a ja nie mam innego wyjścia, jak tylko wzruszyć ramionami. Nikt zdaje się tego nie zauważać.

- Szczerze mówiąc, nie mam się jeszcze czym chwalić. I... nie, nigdy nie marzyłem o byciu nauczycielem. A ty? Słyszałem, że niedługo kończysz studia inżynierskie?

- Tak zrobię", zgadza się. Jestem na piątym roku studiów i niedługo je kończę. Nie jestem jednak pewna, czy będę pracować w swojej specjalizacji.

Te słowa sprawiają, że macocha podnosi wzrok znad filiżanki herbaty i interweniuje.

- Cóż, czas pokaże, Stas, czy będziesz, czy nie. W życiu nie trzeba nosić ze sobą wiedzy, a mądry człowiek to połowa sukcesu w każdym przedsięwzięciu. Gdybyś tylko nie przegapił całej nocy na wyścigach...

- Mamo, nie zaczynaj. To jest biznes, komu lepiej o tym powiedzieć niż tobie.

- Cóż, nie zaglądasz mi do kieszeni, ale bardzo mnie denerwujesz!

Nagle poczułem się strasznie zakłopotany.

- Mamo Galio, tato, obiecuję, że postaram się znaleźć pracę. Jeśli nie na weekend, to podejmę się jakiegoś prostego projektu. Remont, przebudowa, cokolwiek. Wiesz, że sobie poradzę. Widziałem ogłoszenie na stronie wydziału o nowym konkursie dla studentów architektury z przyzwoitą nagrodą. Piszą, że każdy może się zgłosić...

- O mój Boże, moja dziewczynko - śmieje się macocha - tylko nie znowu! Stas to jedno, a ty to zupełnie co innego. Mój syn ma być żywicielem rodziny ze względu na płeć. Czy ja go na darmo na mężczyznę wychowałam? Nie bierz z niego przykładu. Ty musisz się uczyć, a on musi płacić za swoje imprezy i zabawki. Czujesz różnicę? A tak przy okazji, synu, dlaczego nie zabierzesz Nastii do miasta? Jeśli nie jesteś zajęty, oczywiście. Możesz dotrzymać towarzystwa siostrze...

- Może tak.

- ...aby się nie zgubił.

Ostatnie słowa mojej macochy spadają między nas jak ciężka butelka z wodą, rozpryskując się niewidzialnymi bryzgami. Sprawiają, że patrzymy na siebie i przypominamy sobie coś, co wydarzyło się wcześniej. Dopiero dziś, w zatłoczonym paryskim metrze, nie jestem już tą bezradną dziewczyną wołającą o pomoc, zaciskającą z całej siły pięści na widok przyrodniego brata, nie mającą odwagi go przytulić, gdy w końcu ją znajduje.

- "Galio, ja wezmę Nastię", odpowiada ojciec, "Nie zawracaj głowy Stasowi, po co? I tak ma wolne.

Ale ja już protestuję.

- Nie trzeba, tato, mamo Galya. Mam kierowcę i towarzystwo, dziękuję.

- Moja macocha unosi brwi ze zdziwienia, a ja pospiesznie ją uspokajam.

- Zgadza się.

Potem dziękuję im za śniadanie, zmywam naczynia i uciekam.

Pierwszy poranek po moim powrocie był dość spokojny i cichy.

- Aah! Matveeva! Nie mogę uwierzyć własnym oczom! Czy to naprawdę ty!" Dashka krzyczy, ledwo zauważając mnie przy bramie domu, wyskakuje z samochodu i bez zbędnych ceregieli zawiesza mi się na szyi. "Tak się cieszę, że cię widzę, to szaleństwo!" wyznaje, całując mnie mocno w policzek.

Urosła i przybrała trochę na wadze, ale wciąż jest tą samą uroczą i uśmiechniętą dziewczyną. Jedynie niebieski kosmyk przy skroni zniknął, a jej fryzura zmieniła się z długiej na kwadratową. Ale jej brązowe oczy wciąż błyszczą szczerą radością. Z przyjemnością przytulam ją do siebie.

- Cześć, Dasha! Ja też bardzo się cieszę, że cię widzę!

- "Napisałeś przedwczoraj - to było tak zaskakujące, przysięgam! Prawie oszalałem z zaskoczenia! Biegałam po suficie jak szalona! Nie sądziłam, że jeszcze kiedykolwiek cię zobaczę! Nastia, - znowu mnie przytula, - czy to naprawdę ty?

Odpowiadam, śmiejąc się:

- Я.

- Chodźmy, Matveyeva! Po drodze opowiesz mi wszystko o sobie! Czy na darmo przywłaszczyłem sobie samochód mojej matki? Jestem teraz bez kół, jak bez rąk! Feministki mają rację: świat jest dla silnych kobiet, które wiedzą, jak brać to, czego chcą. Więc biorę bez pozwolenia. "Moja matka jest oczywiście oburzona", śmieje się Dashka, "ale jest do tego przyzwyczajona. Tak wychowała swoją córkę, więc nie może narzekać!

Ale kiedy wsiadamy do ciemnoczerwonego samochodu i wyjeżdżamy z Cherokhyno, wszystko w Dashce staje się tak interesujące, że nie może czekać. To ja dręczę moją przyjaciółkę pytaniami, wykorzystując fakt, że nie odrywa wzroku od drogi. Jej posty w mediach społecznościowych, pełne wesołych, a potem smutnych emotikonów, wciąż utrzymują mnie w niewiedzy na temat życia osobistego Dashy Kuznetsovej.

- Dasha, co z twoim statusem "wszystko jest skomplikowane"? Nie jesteś z Pietią? Byłam pewna, że jesteście razem. Nie szukałem strony Zbruyeva celowo, chciałem usłyszeć od ciebie.

- Później. Wszystko przyjdzie później, Nastia, już do ciebie pisałem. Ty pierwsza! Powiedz mi wszystko! Chcę usłyszeć wiadomości o tobie w najdrobniejszych szczegółach! Gdzie byłaś przez cały ten czas? Dlaczego nie przyszłaś? Jezu, kim jest ten przystojny blondyn na zdjęciu z tobą w ramionach? Jest taki kurewsko słodki!

- Mój przyjaciel jest Francuzem.

Dashka uśmiechnęła się z niedowierzaniem, chytrze mrużąc oczy.

- Tylko przyjaciel?

- "Tylko," przytakuję, "spędziliśmy razem dwa lata we Francji. Studiowaliśmy na tym samym uniwersytecie i mieliśmy wspólny projekt. "Arnaud to świetny facet - westchnęłam szczerze, uśmiechając się, gdy przypomniałam sobie blondyna Bonneta - i bardzo wyluzowana osoba, z którą fajnie było przebywać.

Dziewczyna mruga ze zrozumieniem:

- Przyjaciel? Oczywiście, oczywiście!" śmieje się. "Tak to się teraz nazywa w Europie, prawda, Matveeva? Przyjaciel, z którym jest fajnie?

- "Czekaj! Wszystko ci się pomyliło!" Pośpiesznie argumentuję, ale przekonanie Dashy nigdy wcześniej nie było łatwe, a teraz, gdy oboje jesteśmy przytłoczeni radością ze spotkania, jest to jeszcze bardziej niemożliwe. "Dobra, myśl co chcesz!" Śmieję się, decydując, że skoro i tak mnie nie słyszy, powinienem zostawić historię Arno i naszego wspólnego życia na przyszłość.

- Paryż! Wersal! Cóż, mamo, jesteś garstką! Kto by pomyślał? Jakie jeszcze niespodzianki nas czekają?

- To nie ja je daję, Dasza, tylko moja macocha. Wiele dla mnie zrobiła, nie masz pojęcia ile!

- Kuzniecowa porusza ramieniem i w tym krótkim ruchu z radością rozpoznaję dziewczynę z wczorajszych zajęć. "Widzę cię i wierzę ci! Nastia, jesteś taka fajna!" Chwyta mnie za ręce, gdy podjeżdżamy pod centrum handlowe i wysiadamy z samochodu, zostawiając go na parkingu. Co za figura! Marinka umrze z zazdrości!

Marszczę brwi i nagle Dashka też się marszczy. Wygląda na to, że żadna z nas nie chce kontynuować rozmowy. Zadaję pytania, a ona odpowiada.

- "Później, później!" macha ponownie, chwytając mnie za łokieć i ciągnąc w stronę głównego wejścia do sklepu, a ja się zgadzam:

- Dobra, Kuznetsova, cokolwiek powiesz.

Dashka ma pełne piersi, szczupłą talię i pyszny tyłek. Przez całą godzinę cierpliwie wędrowała ze mną po dziale Artist's World, oglądając pędzle, sztalugi i tubki farb, z poważną miną drapiąc paznokciem po płótnie. Tak więc teraz, z czystym sumieniem, w przymierzalni sklepu z bielizną, przez ponad pół godziny kręci się wokół lustra, przymierzając stroje kąpielowe. Robi odważnie erotyczny wyraz twarzy, a kiedy się śmieję, mówi, że wkrótce na uniwersytecie będzie Dzień Zagubionego Studenta, a wtedy ją zrozumiem i zaśpiewam inaczej!

- Oczywiście, jeśli nie masz w bagażu pięknego stroju kąpielowego! Ponieważ dziewczyny tutaj są ogniste, zobaczysz, a winowajcą imprezy jest wydział techniczny, gdzie jest mnóstwo uroczych facetów! Więc my, samotni i wolni, musimy być na szczycie naszej gry! Nie, to prawda, że noce są zimne, ale co jeśli zdarzy się cud i będziemy musiały się rozebrać?

- Dasha, jesteś najlepsza, nawet w to nie wątp!

Dziewczyna natychmiast przewraca oczami, przygryza wargi, przybierając pozę doświadczonej uwodzicielki.

- Inaczej!

Potem śmiejemy się razem. Tak bardzo za nią tęskniłam!

Po trzech godzinach chodzenia po korytarzach i piętrach centrum handlowego byliśmy dość zmęczeni. Mamy dużo toreb w rękach. Włoska restauracja z napisem "la pizza Paolo" jest prawie pełna o tej porze, ale Dashy i mnie udaje się znaleźć wolny stolik przy oknie, wyrzucić nasze zakupy pod ścianą i zamówić upragnioną kawę i specjalną pizzę, aby ukoić nasze głodne żołądki.

- "Śmiało, Matveyeva, pytaj!" moja przyjaciółka wspaniałomyślnie pozwala mi pytać, gdy jej filiżanka kawy jest już gotowa, jej specjalne danie jest zjedzone, a ja muszę wziąć kilka łyków już schłodzonego espresso.

Ja wiem. Nic o nikim nie wiem. Nie chciałem wiedzieć, dopóki nie wrócę. Kiedy znalazłem Dashkę, postanowiłem pozwolić jej powiedzieć mi wszystko.

- Nie mogę się doczekać, by dowiedzieć się, co u Pietii? Dlaczego jesteś sama, Kuzniecowa? Wydawało mi się, że ty i Zbrujew na pewno będziecie razem. Pamiętasz, jak za tobą chodził?

Dashka znów marszczy brwi, a mnie nachodzi straszne przeczucie.

- Pietia ... Czy on... jest z nim...

- Nie - odparła moja przyjaciółka, ale nie pozbyła się smutku z twarzy - Pietia ma się dobrze, Nastia, żyje i ma się dobrze. Stał się takim bykiem, że wyrósł nawet z pawiana! Teraz wszyscy faceci mają bzika na punkcie bicepsów, więc on też dołączył do kulturystów. Studiuje na wydziale wychowania fizycznego, coś związanego z budową samolotów. Umawia się na randki. Myślę, że jest nawet gotów się ożenić.

- Co? Daj spokój!

- "Tak," przytakuje Dashka, "i wiesz kto?

- Z kim?

- Z Mariną Voropaevą. To zabawny sposób, w jaki życie miesza karty, prawda?

To nie jest właściwe słowo. To jest taka wiadomość. Dosłownie oszałamia mnie i czuję się okropnie źle. To niewiarygodne. Kiedy to słyszysz, chcesz powiedzieć: "To nieprawda! To po prostu nie może być prawda!". Sam widziałem, jak Pietia patrzył na Daszę. To było tak, jakby nie było dla niego innych dziewczyn! Chociaż mieliśmy tylko piętnaście czy szesnaście lat. Wszystko naprawdę mogło się zmienić.

- "Sam jestem zszokowany", uśmiecha się mój przyjaciel, "Voropaeva opublikowała swój status "zaręczonej" i wygląda na to, że Pietia też jest szczęśliwy. Chodzi z nią jak owieczka. Fuj! Nie chcę o nich rozmawiać.

- Nic nie rozumiem. A ty?

- Nastya, nie róbmy tego. "A jeśli to zrobimy, to następnym razem, dobrze?" - pyta Dashka. "Znam siebie. Znów będę się denerwować i płakać jak głupia.

Oznacza to, że nadal boli.

Nie chcę, żeby Dashka płakała, więc zabawiam ją historiami z mojego wersalskiego życia. Opowiadam jej o tym, jak pierwszego dnia, gdy poznałam Arnauda, przegrałam z nim zakład o pożądanie, a w weekend facet zabrał mnie do Disneylandu w Paryżu na przejażdżkę kolejką górską. A potem, kiedy moje nogi przestały się trząść, prawie go udusiłam bez żadnego wstydu. A on, śmiejąc się, przekonał mnie, żebym przeklinała po francusku, bo nie rozumiał ani słowa po rosyjsku.

- Arnaud nauczył mnie też celnie strzelać. Obok naszej szkoły architektonicznej znajdowała się strzelnica, prowadzona przez starego Francuza, wraz z kawiarnią, i często chodziliśmy do tego emerytowanego pułkownika po lekcjach na lody i strzelanie. Teraz z łatwością trafiam w dziesiątkę, wyobraź sobie!

Lubię rozmawiać z Dashą. Emanuje energią i pozytywnością, bez względu na wszystko - szczerą radością i nastrojem, i nie mogąc się rozstać, idziemy do kina. Oglądamy komedię, znowu się śmiejemy, chrupiemy popcorn, a potem idziemy na spacer do parku i dopiero wtedy odwozi mnie do domu.

- Do zobaczenia na uniwersytecie, Matveyeva! Wiesz, gdzie mnie znaleźć! I spójrz na mnie!" Dashka surowo machnęła palcem z samochodu. "Jutro koniecznie załóż coś bardziej seksownego! Nie jesteś na wydziale, jesteś kochana! Do diabła ze skromnością! Chcę, żeby moja przyjaciółka utarła wszystkim nosa!

- Uwierz mi, Kuznetsova, to ostatnia rzecz, jakiej chcę.

- "Kto cię pyta, Nastia?" Daszka podkrążyła oczy, "Przyjechałaś z Paryża, mamusiu, czy skąd?

- Nie zamierzam o tym krzyczeć.

- I nie ma takiej potrzeby! Przekonają się sami, jeśli mają oczy. Najważniejsze jest utrzymanie marki, w przeciwnym razie jaki to ma sens?

- Tak naprawdę chodzi o to, by się uczyć.

Ale moja przyjaciółka już nie słucha, trąbi głośno i pędzi do miasta, a ja wracam do domu - nie mogę się doczekać, aby spojrzeć na zakupy. Spędzam dużo czasu na układaniu rzeczy, przygotowywaniu notatek, a kiedy zapada noc, na palcach przechodzę z łazienki rodziców na drugie piętro, gdzie w pośpiechu kładę się do łóżka. Leżę plecami do ściany, myśląc, że następnym razem, gdy zobaczę otwarte drzwi sypialni Stasia, nigdy nie zatrzymam się, by zobaczyć go w oknie, plecami do mnie, z rękami wciśniętymi w kieszenie spodni.

Diabeł mnie szarpnął! Musiał usłyszeć moje kroki.

Zastanawiam się, od kiedy Stas nie zamyka drzwi do swojej sypialni?

I... czy zawsze miał takie piękne, męskie, szerokie plecy?

Prawdopodobnie zawsze.

Jezu, co ja sobie myślę?

Tak...

Idź spać!

Ale kiedy piętnaście minut później słyszę dźwięk silnika motocykla na podwórku, a przez otwarte okno dochodzi dźwięk mechanizmu zamykającego bramę, ponownie otwieram oczy, by westchnąć.

Odpadam.

Zastanawiam się komu? I dokąd?