SOVABOO

Kujony się nie poddają!

Ch. 5: Rozdział 5

Rozdział 5

Chapter 5/8 · Page 2 of 256%

 — Właśnie tak, pieski. I nie ma tam dla was nic a nic ciekawego! A tu-ta-aj, ho-ho, piłeczka! No, kto chce się nią pobawić?

Pokręciłam zabawką przed pyskami z wywalonymi jęzorami i przesunęłam się na rolkach w bok — kroczek, jeszcze kroczek. Teraz baaardzo ważne było się nie pomylić. I nie chybić!

— Już, już, moje kurczaczki, tylko podjedziemy bliżej…

Wróbelek wyczyniał na podłodze skomplikowane figury breakdance'u, demonstrując siłę rąk i rozciągnięcie, uśmiech nie schodził mu z twarzy… Moja podłość musiała tylko wyczekać moment, kiedy skończy, ustąpi miejsca przyjacielowi i odejdzie do fontanny, żeby zacząć działać. Napięłam smycze, przygotowałam się i szykowałam do rzutu piłką. Och, mam nadzieję, że babunia mnie potem nie pobije. Jeśli wszystko pójdzie tak, jak zaplanowałam, to z litości po prostu ręka jej się nie podniesie!

Wróbelek zerwał się, odskoczył w bok i z niemałą dumą w stylu: „Patrzcie, jaki jestem!”, przekręcił czapkę na głowie i zasalutował przyjaciołom. Pora! Mocno szarpnęłam smyczami i cisnęłam piłkę! Ale nawet ja nie spodziewałam się, ile siły drzemie w dobrych domowych pieskach.

— A-a-a-a! O-o-oj!

Nie przejechałam, tylko przeleciałam na rolkach przez koło, wbiłam się w osłupiałego Wróbelka jak pająk i razem z nim runęłam… zgadza się! Do fontanny! Obryzgując ludzi masą wody.

Brrr! Jak zimno!

Zgadzam się, nie najlepszy sposób na rozpoczęcie znajomości z przystojnym chłopakiem i nie najmądrzejszy czyn, za to gwarantowane, że mnie zapamięta!

Wróbelek pewnie powiedziałby teraz coś bardzo grubego, gdyby razem ze mną nie zanurzył się pod wodę.

Oj, mamo! Byle go tylko nie utopić!

Chapter 5 / 8 · Page 2 of 2