SOVABOO

My nad oceanem

Ch. 4: Rozdział 4

Rozdział 4

Chapter 4/6 · Page 1 of 250%

Plan lekcji — na cały tydzień szkolny, razem z zajęciami dodatkowymi i godzinami pracy w gazecie — mam w kieszeni. Dawno go przestudiowałam, zapamiętałam numery sal i nazwiska nauczycieli, a mimo to wyjmuję go, żeby jeszcze raz sprawdzić.

W długim korytarzu jest pełno uczniów, zaraz zadzwoni dzwonek i wszyscy spieszą do swoich klas. Kiedy zauważam po drodze Tamarę i Cynthię, przyjaciółki mojej przyrodniej siostry — równie popularne suki z modnymi plecaczkami i idealnymi uśmieszkami — mocniej zaciskam usta i przechodzę obok. Udaję, że ich nie widzę, gdy nagle dopada mnie wiadomość, że dziś rano na parkingu Kate Harding całowała się z Seanem Rentonem. I że, o Boże!, są teraz najpopularniejszą parą w szkole. I że już wiadomo, kto zostanie królową i królem Zimowego Balu.

Pryskam i przewracam oczami w myślach — wielkie mi co. Też mi intryga! Ale ostatnia uwaga mimo wszystko boleśnie trafia:

— Już to widzę: Ashley Wilson fotografuje ich dla szkolnej gazety i płacze, biedactwo. Na pewno śniła o tym, jak Renton właśnie ją prowadzi za rękę ku zachodowi słońca.

— Cha, cha, cha! Ruda Simba i Kapitan!

— A głos Eltona Johna z offu: „Czujesz miłość tej nocy, kochanie? Otwórz serce. Jest tutaj, z nami”!…

— Tyle że już nie z nią, tylko z Kate, ale to taki drobiazg!

Mam nadzieję, że dwa „faki”, które pokazuję tym jędzom, chowając ręce za plecami, nie uchodzą ich uwadze, bo dziewczyny milkną, a ja spieszę dalej.

 

Amber Couch czeka na mnie przy sekretariacie, swobodnie rozmawiając z doradczynią przedmiotową — surową i sztywną panią Davis, która odpowiada w szkole za wybór zajęć i plan lekcji. Widząc moją pulchną przyjaciółkę w rozmowie, od razu domyślam się, co ją tu przywiodło.

Z pewnością przyszła wywęszyć świeże plotki — ma na tym punkcie fioła! A sądząc po tym, jak z przejęciem nawija na palec długi warkoczyk afro z różową końcówką i przygryza wargę, nitka potrzebnych informacji już się rozwija!

Właściwie dla wszystkich w szkole jesteśmy dziwną trójką przyjaciółek. Trisha jest wysoka i długonoga jak konik polny, bardzo wysportowana, o ciemnej skórze i hebanowych oczach. Odkąd ją pamiętam, zawsze szerzej się uśmiechała, wyżej skakała i biegała szybciej niż wszyscy z klasy. Nic więc dziwnego, że i teraz jest jedną z najlepszych biegaczek w szkolnej sekcji przełajowej i zamierza zdobyć stypendium sportowe.

Ja też całkiem nieźle biegam — zwłaszcza z profesjonalnym aparatem w rękach, szukając supermegaujęcia podczas szkolnych zawodów albo meczów — ale do Trishy mi daleko. W podstawówce i gimnazjum poważnie zajmowałam się tańcem. Nawet w liceum wciąż pielęgnowałam marzenie, żeby dostać się do drużyny cheerleaderek. Ale nie wyszło. W moim życiu nagle pojawiły się Patricia, jej córka Kate i niezrozumiała rywalizacja między nami, której nie umiałam wytłumaczyć.

I nie próbowałam. Nie zamierzałam znosić wybryków Kate, której ojciec okazał się jednym ze sponsorów szkoły i nadawał ton szczególnemu traktowaniu swojej córki przez administrację. Po prostu wciągnęłam się w fotografię i przepadłam w cyfrowym świecie ostrości, ciekawych obiektów i filtrów. Teraz za nic nie zamieniłabym go na żaden inny!

Jeśli zaś chodzi o Amber, ta pulchna jasnowłosa dziewczyna z dołeczkami w policzkach podbiła mnie i Trishę gotowością na każdą przygodę, oddaniem naszej przyjaźni i niewzruszoną pewnością siebie.

„Kiedy w twojej rodzinie wszystkie kobiety noszą rozmiar plus size, mają świetne życie uczuciowe i poczucie humoru — mówiła Amber ze śmiechem, zadzierając nos — trudno dorastać, nie zachwycając się własną doskonałością! A mnie trudno spierać się z własnym odbiciem, kiedy ma żelbetowe dowody mojej urody!”

Tak więc pewności siebie naszej przyjaciółce nie brakowało. Nawet Kate i jej jadowitym koleżankom za nic nie udawało się dotknąć Amber. Podczas gdy Trisha rozpaczliwie prostowała swoje kręcone włosy w salonie fryzjerskim, Ambi tego lata zaplotła sobie ze czterysta białych warkoczyków afro i pofarbowała ich końce na ciemnoróżowo. Z czarnym lakierem na paznokciach i kolczykiem w brwi nowa fryzura wyglądała po prostu olśniewająco!

Tak samo jak sama dziewczyna, która na mój widok od razu rusza mi na spotkanie.

— Cześć, Ashley!

Z Amber zaprzyjaźniłyśmy się dwa lata temu, gdy obie przeszłyśmy konkurs i zaczęłyśmy pracę w szkolnej gazecie „Ellison News”. Tam też poznałyśmy Zacka Bakera — naszego uwielbianego szefa. Był licealistą, obecnie redaktorem naczelnym gazety; ja pracowałam jako fotografka, a Amber jako dziennikarka, a zarazem reporterka, która nie przepuszczała żadnej ważnej dla życia szkoły wiadomości.

Amber właśnie od niej zaczyna, biorąc mnie pod ramię i potrząsając długimi warkoczykami:

— Ashley, słyszałaś już wiadomość dnia? Matthew Palmer znowu jest w szkole! Tak, ten sam bezczelny przystojniak, którego brata wsadzili do więzienia za kradzież drogich samochodów, a on sam zeszłej wiosny spuścił Seanowi lanie!

Z Amber widziałyśmy się już na pierwszej lekcji, ale obie witamy znajomych uczniów, których spotykamy na korytarzu.

— Tak, słyszałam — przyznaję, zwalniając krok. — I pięć minut temu nawet widziałam go na własne oczy. Z Trishą mamy teraz z nim biologię. Myślisz, że to dyrektor Gibson dał mu drugą szansę?

— Nie myślę, tylko wiem! — zgadza się z moim przypuszczeniem. — Właśnie wyciągnęłam to z pani Davis! Ale nie tylko dyrektor. Okazuje się, że ktoś poręczył za Palmera, i nawet domyślam się kto! Wyobraź sobie, ten chłopak ma naprawdę wysoki iloraz inteligencji i dobre oceny. Kto by pomyślał, Ash!

— Żartujesz? — razem z przyjaciółką szczerze się dziwię. Dobrze wiem, ile wysiłku wymaga pilna nauka w tej szkole i jaką Palmer ma reputację.

— Ani trochę! Pani Davis przyznała, że też wstawiła się za jego powrotem do szkoły i pomogła Matthew ułożyć program nauki na cały rok. Ale interesuje mnie coś innego.

— Co takiego?

— Ciekawe, czy trener Hurley przyjmie go z powrotem do drużyny? Mam na myśli podstawowy skład. Już widzę ten nagłówek w gazecie — Amber unosi ręce, udając krzykliwy tytuł artykułu. — Sensacja nowego sezonu sportowego! Do słynnych „Złotych Orłów” wraca ich najlepszy napastnik! Trudny nastolatek, wyrzucony ze szkoły za udział w bójce!

— Stop, Amber! — spieszę sprowadzić przyjaciółkę na ziemię. — Lepiej nie pisz o wyrzuceniu i bójce. Nie sądzę, żeby sekretarka Moran to zaakceptowała. Znasz jej zasady — żadnego negatywu! A Zack raczej nie puści czegoś takiego do numeru. Ale pierwsza część o sensacji bardzo mi się podoba. Po lekcjach trzeba będzie przeprowadzić wywiad z trenerem Hurleyem i wszystko wyjaśnić.

Amber wie, że mam rację, i ze złością wypuszcza powietrze, wzruszając ramionami.

— Och, jak mnie już męczy ta patologiczna pasja Moran do cenzury! Można by pomyśleć, że nikt w tej szkole nie wie, kim jest Palmer. Rodzice Rentona roztrąbili połowie miasta, że to przyszły przestępca! Pamiętasz, jak twój ojciec przyjechał po niego prosto do szkoły? Myślałam, że wywiozą go w kajdankach!

— Nie widziałam tej części bójki ani jej następstw — przyznaję z żalem, przypominając sobie wydarzenia zeszłej wiosny. — Ale swoje się nasłuchałam! Wtedy naprawdę żal mi było Seana — zwłaszcza jego rozbitego nosa i podbitego oka.

Chapter 4 / 6 · Page 1 of 2