Rozdział 3
Lekcja się kończy, a ja z Trishą, bez słowa porozumienia, wychodzimy z klasy wśród pierwszych uczniów.
Chowam tablet do torby, zawieszam ją na ramieniu i ruszam ku drzwiom, starając się nie patrzeć na Seana i Kate, którzy stają mi na drodze. Z łatwością ich omijam, nawet nie zauważając, że przychodzi mi to bez trudu — myśli nadal mam zajęte Palmerem i jego jadowitymi słowami. Ale przy wyjściu z sali zderzam się z Hugh Grimesem — przyjacielem Seana, który nie umie żyć bez swoich głupich żarcików. I oczywiście chłopak nie przepuszcza okazji, żeby mnie zaczepić.
— Łoł! Spokojnie, Simbo! Widzę, że w twoim złamanym sercu zrobił się niezły przeciąg? Można z nóg zwalić.
Grimes jest chudy i wysoki jak tyczka. Z cienkim uśmieszkiem i chytrymi oczami. Nawet gdybym chciała, raczej nie miałabym siły zwalić go z nóg. Za to dość mam siły, żeby zepchnąć go z drogi.
— Spadaj do diabła, Hugh! — warczę mu w twarz, rozumiejąc, że ulegam emocjom, które tak starałam się ukryć. — Zanim ten mój przeciąg nie przewieje ci uszu! Zejdź mi z drogi!
Niestety jestem jasnoskórą dziewczyną z długimi rudymi włosami i w przeciwieństwie do Trishy natychmiast się czerwienię. Do tego jestem od Hugh o całą głowę niższa, więc od razu próbuję uciec.
— Zaczekaj, Wilson! — próbuje mnie zatrzymać. — Hej! Co powiesz na spotkanie po zajęciach na szkolnym parkingu? Opowiem ci tyle brudnych szczegółów o Rentonie! W kategorii „Czym zajmował się zeszłego lata”. Wierz mi, mała, znam wszystkie jego sekrety!
Nie ma co wątpić, że Grimes nie kłamie. Sean jest teraz popularnym chłopakiem, więc wokół niego kręci się tylu Hugh, co ostryg przy molo. Tyle że nie mam zamiaru go słuchać.
— Lepiej naucz się ich dochowywać — tak jak twój przyjaciel! — nie potrafię powstrzymać uszczypliwości. — Zanim trafi w ciebie czyjś tomahawk!
— Hugh, przestań… — słyszę za sobą pobłażliwy głos Seana, ale już wybiegam z sali za Trishą.
Trisha ciągnie mnie za rękę na koniec korytarza i dopiero tam puszcza. Odwraca się do mnie, szeroko otwiera ciemne oczy i wachluje się dłonią:
— Masakra, Ash! On wszystko słyszał — Palmer! Wszystko, co powiedziałam! W szkole jest czterystu uczniów, a on zapamiętał moje nazwisko! Teraz przez cały rok będziemy chodzić do jednej klasy, a ja wyjdę w jego oczach na totalną idiotkę! Och, oby nie przyszło mu do głowy dać mi nauczkę? Bo przysięgam, nie tylko ja jedna pomyślałam o nim w taki nieprzyzwoity sposób!
Kiedy Trisha się złości, ja też nie milczę — teraz żadna z nas nie słyszy drugiej. Wyrzucam sobie, że zaufałam Seanowi.
— Jak on mógł, Renton! I po co ja mu w ogóle mówiłam o moim domowym przezwisku, Trish! Grimes nazwał mnie Simbą przy całej klasie! Słyszał to każdy, kto nie jest głuchy. Nienawidzę go! I siebie nienawidzę. Idiotka, kompletna idiotka! A ja uważałam go za porządnego chłopaka? Zasługuje na taką żmiję jak Kate!
— Co?
— Co?
Z Trishą wzdychamy jednocześnie — obie z żalem i smutkiem. Nie zastanawiając się długo, dziewczyna obejmuje mnie za szyję.
— Och, Ashley, tak mi przykro! Sean był w porządku, ale popularność każdemu przewróci w głowie, a Kate nie wypuści swojej zdobyczy. Musi być z najlepszym chłopakiem, bo jak inaczej byłaby królową szkoły? Słuchaj, niech oboje spadają do diabła! I tak tej zazdrosnej suce daleko do ciebie jak dżdżownicy do księżyca! Ha! — Jenkins parska śmiechem, puszczając mnie. — Ale to fajnie powiedziałam! To wszystko przez biologię. I zauważ, nie skłamałam!
Przyjaźń i miłość zawsze są stronnicze. Niech dla wszystkich dookoła jesteśmy tylko dwiema zwyczajnymi dziewczynami, ale Trisha jest dla mnie lepsza niż wiele osób, więc jej wierzę. Poza tym ma pogodny charakter, mnóstwo niespożytej energii i zawsze umie poprawić mi humor. Bardzo liczę, że działa to w obie strony.
— Dzięki, Trish! — próbuję się uśmiechnąć, obejmując ją w odpowiedzi.
Z boku pewnie zachowujemy się zbyt emocjonalnie, ale teraz jest mi wszystko jedno. Niełatwo zachować spokój, gdy chłopak rzucił cię na odległość, bez żadnych wyjaśnień, a teraz pół szkoły uśmiecha się za twoimi plecami. Ale na pewno mi się uda. Mam wspaniałych przyjaciół, którzy we mnie wierzą, i mam dumę. Nikomu nie pozwolę jej podeptać. Kate na próżno liczy, że swoim postępowaniem zniszczy mi życie.
Oczywiście nie spodziewałam się takiej podłości po córce Pat, ale swoich ludzi nie sposób pomylić. A jeśli ci ludzie nie są „twoi”, jak okazał się Sean, to nie ma czego po nich żałować. Trzeba po prostu odchorować swoje i wyzdrowieć!
Już dziś, gdy szłam do szkoły, obiecałam sobie, że rok ostatniej klasy będzie dla mnie najlepszy, wbrew wszystkiemu. A skoro tak, to tak będzie!
Wiara to już połowa sukcesu. Trzeba tylko nie wątpić!
— Nie martw się Palmerem — spieszę uspokoić przyjaciółkę, chwytając ją za ramiona. — Jestem pewna, że za godzinę nawet o tobie nie pamięta. Poza tym masz rację — ja też się na niego gapiłam. Wszyscy w klasie zauważyli pojawienie się Matthew i sądzę, że był na to gotów, kiedy wracał do szkoły. Nic mu nie będzie, przeżyje! Ty i ja z pewnością nie jesteśmy w centrum jego uwagi. Możesz być spokojna!
— Och, masz rację — wzdycha Trisha. — Teraz pilnie potrzebuję Jake’a! To on pomoże mi wyrzucić z głowy wszystko, co zbędne! Chociaż potrafi też nieźle namieszać w głowie — śmieje się. — I męczyć aluzjami! Ale i tak za nim tęskniłam!
— A ja muszę znaleźć Amber — poprawiam torbę na ramieniu i spoglądam na zegarek. Rozglądam się w stronę schodów. — Teraz mamy łacinę w pierwszym budynku u pani Brazinski, więc na razie!
— Spotkamy się na lunchu? — upewnia się Trisha, a potem rozchodzimy się w różne strony szkolnego korytarza.
— Tak, do zobaczenia! Pozdrów Jake’a!