Rozdział 6
Sekcja biegów przełajowych. Jedna z licznych sekcji w szkole Ellison; na bieżniach rozgrzewają się już chłopcy i dziewczyny, przyciągając uwagę nowych uczniów, którzy chcą wybrać zajęcia sportowe.
Jest tu ciekawie, trenują sympatyczni ludzie i cieszę się, że mogę uwiecznić na zdjęciu najlepszą przyjaciółkę w jej najlepszej formie, na początku przygotowań do jesiennych zawodów.
— Hej, Jenkins! Jesteś wspaniała, mała! Powiedz: „seeeer”!
Przebiegając obok w krótkich spodenkach i koszulce, Trisha uśmiecha się i macha mi ręką.
Amber zadaje kilka pytań trenerce sekcji, pani Gonzalez, po czym robię wspólne zdjęcie drużyny do artykułu i możemy iść dalej.
Tenis stołowy nie jest wśród licealistów tak popularny jak biegi przełajowe, a teraz z sześciu stołów w specjalnej strefie zajęty jest tylko jeden. Zebrało się przy nim zaledwie czworo uczniów — dwie dziewczyny i dwóch chłopaków — więc Couch i ja pozwalamy Phoebe z powagą zapytać ich, co o tym sądzą.
— Nic nie sądzimy! — odpowiada gruby chłopak w ogromnej bluzie, któremu jedna z dziewczyn — ładna Chinka — pokazuje, jak prawidłowo trzymać rakietkę. — Jeśli mam być szczery, w ogóle mnie to nie obchodzi. Zamierzam po prostu świetnie się bawić, a Jen obiecała, że wszystkiego mnie nauczy!
— Ale czy nie chciałbyś z kimś dzielić ducha rywalizacji? — pyta zagubiona Phoebe, próbując jednocześnie opanować tremę i nie upuścić notatnika z drżącej ręki. — Znaleźć ludzi o podobnym podejściu i zjednoczyć silną drużynę. Nie chcesz wziąć udziału w zawodach i rozsławić sekcji?
— Ha! Po co? Żeby przegrać?! Nie, mała, nie jestem głupi. Sława to zdecydowanie nie dla mnie!
Zbita z tropu Phoebe bezgłośnie otwiera usta, a ja z Amber ciągniemy ją dalej, obiecując, że wrócimy do tenisa później.
Z klubem szachowym wszystko idzie łatwo. Jest tu z dziesięciu uczniów, więc znów wystarczają mi dwa zdjęcia, podczas gdy Amber nagrywa na dyktafon kilka zdań do notatki, i możemy iść dalej.
— No i co, Ashley, jesteś gotowa? — z troską zwraca się do mnie przyjaciółka, kiedy wracamy na stadion i idziemy ścieżką w stronę jego części, gdzie trenuje drużyna lacrosse i widać, jak chłopcy przebiegają krótkimi odcinkami pola. — Zaraz podejdziemy do trenera i po prostu zapomnij o Rentonie! Jędza Moran nas zeżre, jeśli nie napiszemy nic o nowym sezonie „Złotych Orłów”! To powszechni faworyci, sama wiesz, czego się od nas oczekuje.
— Nic mi nie jest, Ambi, nie martw się — spieszę uspokoić Couch i nawet udaje mi się uśmiechnąć z przekąsem. — Teraz na pewno nie będę miała czasu myśleć o byłym chłopaku i naszych dawnych relacjach. Sean chyba też nie pali się do rozmowy ze mną, bo inaczej już by do niej doszło. A tym bardziej nie potrzebuję jego wyjaśnień, kiedy i bez słów wszystko jest jasne.
— Wiesz, jeśli teraz też będzie udawał, że się nie znacie, to wcale nie będzie śmieszne — marszczy się dziewczyna. — Wszyscy widzieli was razem i wiedzą, że się spotykaliście. Nadal uważam, że tak zachowują się tylko skończone dupki! Nie rozumiem, jak Renton mógł wydawać mi się w porządku? Przez pół roku chciał z tobą chodzić. Prosił mnie, żebym was poznała, pamiętasz? Po co? Żeby potem rzucić cię dla pustej Kate?… Idiota! I weź tu potem wierz chłopakom!
Ja też nie zamierzam już nikomu wierzyć ani się zamartwiać. Ten dzień kiedyś się skończy, szkoła się skończy, a wszystkie dzisiejsze przeżycia i drwiny wydadzą mi się czymś niewartym nawet najmniejszego skrawka mojej pamięci.
— Amber, wiem, po co tu jesteśmy i czego się od nas oczekuje, nie martw się o mnie. Po prostu przeprowadź wywiad, a ja zrobię zdjęcia. Nic niezwykłego, nie pierwszy raz! Tego lata nie próżnowałam i ukończyłam kurs najnowszych technik fotograficznych. Obiecuję, Baker będzie z nas zadowolony!
Phoebe, która przez cały ten czas nie wypuściła z rąk notatnika i szła za nami, roztargniona chowając za uszy krótkie jasne loki, na nazwisko nowego szefa nadstawia uszu i nas dogania.
— Dziewczyny, a wiecie, czy Baker się z kimś spotyka? Ma dziewczynę?
Nie tylko moje myśli zajmuje coś innego, ale też Amber. Pytanie sprawia, że wymieniamy z przyjaciółką spojrzenia i z ciekawością patrzymy na nową stażystkę.
— A co? Spodobał ci się? — pytam, choć nie ma w tym nic dziwnego — Zachary to atrakcyjny chłopak.
— No, nie wiem — Phoebe nawet nie zamierza się rumienić i wzrusza ramionami. — Jeszcze nie wiem, ale jest przystojny i przypomina aktora Ricky’ego Kima. Wysoki i ma dobrą figurę. Więc ma kogoś? — powtarza, z zaciekawieniem patrząc na nas. — Tylko proszę, nie mówcie, że jest gejem!
— Nie, nie jest gejem! — prycham. Chcę już odpowiedzieć, że Zachary chyba nie ma dziewczyny, gdy Amber nagle oznajmia:
— Ja!
Niewzruszona idzie asfaltową ścieżką, potrząsając biało-różowymi warkoczykami, i dopiero widząc nasze osłupiałe twarze — moją z pytaniem „Co się dzieje?” oraz zmartwioną Phoebe: „Wiedziałam!” — zaczyna się śmiać.
Szturchnąwszy dziesięcioklasistkę ramieniem, puszcza do niej oko i dodaje:
— Mogłabym nią być, gdyby Zack lubił pulchne dziewczyny! Ale niestety zupełnie nie ma gustu! Albo dobrze go ukrywa!
O Boże! Pozostaje mi tylko się uśmiechnąć.
Niemożliwa Couch. Ale właśnie za jej charakter ją uwielbiam.
Udaje jej się zbić Phoebe z tropu, a mnie poprawić humor, więc do trenera Hurleya podchodzimy bez zbędnego napięcia, gotowe wykonywać swoją pracę.
You have just finished reading the last part of the work.
What emotions did it leave you with?
Share your impressions in the comments – it is important to the author, and it will help other readers discover this story for themselves.
The story continues ✨
The author continues to work on new chapters.
Save the work in your library and subscribe to the author to be the first to receive updates.