Rozdział 2
Chapter 2/8 · Page 3 of 321%
— I pamiętaj, lubię dobrze zjeść. Brzoskwiniową kaszką albo podobnym syfem, który wy dziewczyny lubicie, się nie wykręcisz. Będziesz musiała się postarać.
— Dam sobie radę.
— Mam nadzieję… Ewo! Inaczej pójdziesz do domu na własnych nogach.
— Nie jestem Ewą.
— Wszystko mi jedno, kim jesteś!
Chłopak ruszył z miejsca, dodał gazu i pomknął naprzód, zostawiając mnie siedzącą z bukietem i jego kurtką w objęciach.
Kiedy już myślałam, że niczego więcej od niego nie usłyszę, nagle zaklął (co za cham!) — cicho, ale z irytacją:
— Nie wierzę. Zajebisty, kurwa, powrót do miasta mi wyszedł!
Chapter 2 / 8 · Page 3 of 3