Rozdział 6
Na kościach policzkowych ojca gniewnie napinają się mięśnie, a usta zaciskają, ale jestem jego córką i musi się opanować. Jednak spojrzenie, którym na nas patrzy, jest po nowemu nieprzyjemne i obce.
— Ashley, powiedziałaś, że spędzisz wieczór z chłopakiem z waszej szkoły.
— Tak jest.
— Że gra w drużynie „Złotych Orłów”.
— Ale to prawda!
— Że lepszego chłopaka nie spotkałaś i całkowicie mu ufasz…
To ostatnie brzmi zbyt szczerze jak na uszy Matthew, ale nie zamierzam zaprzeczać.
— Tak.
— Co się z tobą dzieje, Ashley? — ojciec wyciąga do mnie ręce, zmieniając się na twarzy. Nagle stając się dawnym sobą. — Gdzie twoje oczy i głowa? Gdzie moja mądra dziewczynka? Tego chłopaka sam aresztowałem w waszej szkole za to, że urządził brutalną bójkę, i sam zawiozłem na komisariat. Rozmawiałem z nim i powiem ci, że nie żałował. Takie sukinsyny nigdy nie żałują. Niczego!
Ojciec odwraca się i znów kamienieje, zwracając się do mojego towarzysza lodowatym tonem:
— Czego chcesz od mojej córki, Matthew Palmer? Po co się do niej zbliżyłeś? Zebrałem wszystkie informacje o twojej rodzinie. Kradzieże samochodów, złodziejstwo, handel narkotykami i pośrednictwo w sprzedaży kradzionego towaru. Nie wszystko udowodniono, ale podejrzeń jest dość, żebym zrozumiał, z kim mam do czynienia. Gdzie tu pasuje punkt „najlepszy chłopak”? Może zamąciłeś w głowie mojej Ashley, ale ja jestem jeszcze przy zdrowych zmysłach, żeby trzymać cię na dystans. Podejdziesz do niej — pożałujesz! Zrozumiałeś wszystko?!
— Tak, sir.
— I żebym cię tu nigdy więcej nie widział! Moja broń jest zawsze naładowana, miej to na uwadze!
— Tato, ty… oszalałeś? — krew zupełnie odpływa mi z twarzy. Jeszcze nigdy nikomu nie groził w mojej obecności. — Nie wierzę, że to mówisz… ty!
Robię krok do tyłu i opieram się o pierś Palmera. Sama nawet nie zauważyłam, kiedy stanęłam między nimi.
— Natychmiast do domu, Ashley! Natychmiast! — rozkazuje ojciec. — Nie zmuszaj mnie, żebym użył siły!
— Idź, Ash.
— Ale, Matthew…
Boże, co za okropna sytuacja! Po tak wspaniałym dniu po prostu potworna! Odwracam się do chłopaka, żeby go przeprosić, i jeszcze zdążam zauważyć ból w jasnopiwnych oczach, zanim jego spojrzenie staje się nieprzeniknione. Jakby na twarz opadało coś kamiennego, oddalając go ode mnie.
— Wiedziałem, że ta rozmowa będzie, Ashley — mówi Matthew. — Idź do domu, pora na ciebie!
— Zadzwonisz?
— Tylko spróbuj mieszać jej w głowie i dzwonić, Palmer! Ashley, jeszcze dzisiaj oddasz mi telefon! Catherine wszystko opowiedziała nam z Patricią i oboje jesteśmy rozczarowani. Jak mogłaś zawieść nasze zaufanie? Byłem pierwszym, który zawsze ci ufał!
To niemożliwe! Wszystko, co teraz się dzieje, jest niesprawiedliwe i złe, a mój żal i zdumienie są tak wielkie, że niemota ściska mi gardło, a w oczach stają łzy.
Muszę odejść, żeby przerwać to upokarzanie Matthew przed moim ojcem i zakończyć ich straszne spotkanie. I żeby nie rozpłakać się przy chłopaku. Na zewnątrz jest spokojny i chłodny, ale nigdy nie uwierzę, że ogłuchł.
Ojciec znów mnie pogania i, dławiąc się oddechem, uciekam do domu.
W holu siedzą Patricia z Kate, i jeśli macocha na mój widok wstaje mi naprzeciw, jej córka zostaje na miejscu. Tylko odwraca się, żeby nie spotkać mojego spojrzenia.
Wiem, kto jest wszystkiemu winien, i od razu do niej podchodzę.
— To ty! Co ja ci zrobiłam? Nienawidzę cię, słyszysz?! Jesteś najgorsza! Jesteś tak samo paskudna i bezduszna jak… jak twój ojciec! I jeśli myślisz, że będziesz szczęśliwa, robiąc innym podłości, to się mylisz!
Patricia krzyczy z zaskoczenia, a ja uciekam do siebie, nie chcąc ich widzieć. Czując, jak w tej samej sekundzie coś bezpowrotnie wali się między nami wszystkimi, ale nie chcę tego zatrzymywać.
Zamknąwszy się w swoim pokoju, podbiegam do okna, odsuwam żaluzje i widzę, jak Matthew wsiada do samochodu i odjeżdża. Zrywając się z miejsca, znika z pola widzenia w swoim starym Dodge’u równie szybko, jak powiew szczęścia ulatuje z mojego serca.
O nie. Nie, nie, nie!
Odchodzę do łóżka i siadam na nim, czując się jak we mgle. Podnosząc dłonie do skroni, obejmuję głowę i ściskam ją, zamknąwszy oczy.
Ten rok jest po prostu okropny! Ostatnia klasa jest okropna! I ja sama też, bo nie mogę nic zrobić, żeby to zmienić.
Do drzwi sypialni pukają ojciec z Patricią, ale nie chcę ich ani widzieć, ani z nimi rozmawiać.
— Ashley, otwórz! — żąda ojciec, ale już spokojniej. — Chcemy z tobą porozmawiać!
— Nie!
— Ashley, proszę — słyszę dobrze ustawiony głos macochy. — Otwórz nam. To ważne! Jesteśmy twoimi rodzicami i działamy dla twojego dobra! Obiecuję, po prostu usiądziemy i spokojnie wszystko wyjaśnimy. Ashley?
— Nie teraz. Odejdźcie, oboje!
— Ashley, córeczko? — odzywa się ojciec, a jego znajomy i tak ukochany głos teraz boli najbardziej. — Otwórz, chcę powiedzieć!
Podchodzę do drzwi, ale ich nie otwieram. Mówię, wiedząc, że mnie usłyszy.
— Powiedziałeś już wszystko, co chciałeś. Ale najważniejsze, że powiedziałeś, że cię okłamałam. Proszę, tato, odejdźcie i zostawcie mnie samą.
— Ale porozmawiamy?
— Nie dzisiaj.
— Dlaczego, córeczko?
Jeszcze nigdy nie powiedziałam ojcu tego, co zamierzam powiedzieć teraz:
— Bo dzisiaj nie chcę cię widzieć!
Później dzwonię do Matthew, ale nie odbiera mojego telefonu. Ani po godzinie. Ani po dwóch.
Zasypiam, czując się moralnie złamana i martwa w środku.
Danke, dass Sie Sovaboo wählen und ehrliche Kreativität wertschätzen!
Wir bauen diesen Ort mit Liebe zu Büchern und Respekt vor Autorinnen und Autoren. Ihre Unterstützung ermöglicht es ihnen, weiterzuschreiben und neue Geschichten für Sie zu schaffen.
Um weiterzulesen, können Sie den Online-Zugriff auf alle Kapitel des Buches kaufen.
* Die MwSt. ist im angezeigten Preis enthalten.