SOVABOO

W stronę świtu

Ch. 1: Rozdział 1

Rozdział 1

Rozdział 1/5 · Strona 3 z 313%

Wątpię, żeby domyśliła się, jak bardzo mi się to spodobało, ale odpowiedziała. Odpowiedziała bardzo kobiecym i odważnym tańcem, nieustraszenie przyjmując wyzwanie, choć wszyscy na nas patrzyli.

Ciekawe, czy kiedykolwiek odważę się nazwać ją tym imieniem, którym nazwałem ją w myślach podczas naszego pierwszego spotkania?.. Kiedy teraz o tym myślę, wydaje mi się, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Ashley Wilson. Jeszcze niedawno sądziłem, że ty i ja nigdy nawet ze sobą nie porozmawiamy. A dzisiaj nie mogłem oderwać się od twoich ust, całując cię przy wszystkich.

 

Kiedy wychodzę z łazienki i idę do siebie, widzę na korytarzu Lucasa. Nie stoi sam, tylko przyciska Gabrielle do ściany, a na mój widok nawet nie zamierza podciągnąć zsuniętych dżinsów na tyłek, obejmując dłonią nagie udo dziewczyny.

Zresztą oboje się mną nie krępują — w pokoju Lucasa jest jeszcze para jego znajomych i słychać cichy śmiech.

Za bardzo zapadłem się we własne myśli, inaczej bym ich usłyszał, a teraz pozostaje mi tylko przejść obok do swojego pokoju.

— O, proszę… Matt! — szczerzy się Lucas, odwracając do mnie głowę i ciężko dysząc. — Trochę nie w porę, bracie.

— Cześć — rzucam mu obojętnie, odwracając wzrok od parki. — No, wybacz. Mogliście znaleźć sobie inne miejsce.

— Nie mogliśmy. Gabi właściwie szukała ciebie. Prawda, maleńka? — śmieje się Lucas. — Gadaliśmy z nią i trochę, hm, nas poniosło.

Zdecydowanie coś pili, bawiąc się marihuaną, i dziewczyna pijacko chichocze, całując mojego brata. Zauważywszy, że mam na biodrach tylko ręcznik, opiera potylicę o ścianę i wymownie unosi brew.

— Lucas, obiecałeś, że dziś będzie gorąco. Twój młodszy braciszek nie chce do nas dołączyć? Do rana jeszcze daleko.

— Co, Gabi? Nakręciłaś się?

— Od dawna chcę spróbować we troje, ale tylko jeśli nikomu nie powiecie.

Wątpię, żeby podobna propozycja mogła speszyć Lucasa. Dorastając przy braciach, musiałem widzieć różne rzeczy, a on znów szczerzy się z zadowoleniem, kierując na mnie zamglone spojrzenie.

— Słyszałeś, Matthew? Co powiesz? Czy dzisiejsza nocka nie jest idealna, żeby zostać kolejnym niemoralnym Palmerem? Spójrz, nawet nie będziesz musiał jej rozgrzewać — już się postarałem.

Mijając parkę, otwieram drzwi do swojego pokoju i zapalam światło. Ale zanim zatrzasnę je za sobą, nie zapominam pokazać bratu środkowego palca.

— Pierdol się, Lou… Idźcie do diabła beze mnie, cholerne zboczeńce!

 

Ashley

Za oknem samochodu migają pasy na szosie, z radia leci utwór „In The Shadows” zespołu The Rasmus, Amber siedzi za kierownicą swojego forda i dzielnie milczy całe trzy minuty, aż nagle nie wytrzymuje:

— Nie, ja nie mogę milczeć! Zaraz mnie rozerwie, dziewczyny! To było lepsze niż drugi sezon „The Umbrella Academy”! Lepsze niż wczorajsze zwycięstwo „Złotych Orłów” nad „Nosorożcami”, a nawet lepsze niż mój pocałunek z Brodym! Chociaż ten chuderlak Bruce nieźle zawrócił mi w głowie. Przecież nie zasnę, jeśli nie poznam wszystkich szczegółów! Ashley, błagam, powiedz — co jest między tobą a Palmerem?!

Wracamy z imprezy we trzy, tylko tym razem zamiast Trishy, która została z Jake’em, jedzie z nami Phoebe. I obie dziewczyny z ciekawością odwracają głowy w moją stronę.

— Ambi, zwariowałaś?! — łapię za kierownicę. — Rozbijemy się!

Ale Amber tak nie uważa i prycha z godnością:

— Guzik prawda! Droga jest pusta, a ja jestem gotowa usłyszeć wszystkie tajemnice! No, A-a-ash! — prosi żałośnie, a ja speszona wzruszam ramionami.

— Przecież widziałaś. Tańczyliśmy z Matthew.

— Tańczyliście?! Teraz tak się to nazywa?

— No dobrze. Jeszcze się całowaliśmy. Ale i tak wygrali Trisha i Jake!

Amber przewraca oczami i się uśmiecha, ja też. Dobrze jest nadawać z przyjaciółką na tych samych falach. Jednak ona wcale nie zamierza milknąć.

— Jenkins z Finleyem też świetnie tańczyli, ale na nich nie patrzyłam. Czego ja tam nie widziałam? Jake podniósł Trishę na ręce i wszystko skończyło się pocałunkiem w ramię! Dobrze, że chociaż nie malinką na szyi, jak u Kate. Dobrze jej tak, Renton to taki kretyn! Zupełnie jak jego kumpel Hugh, zero fantazji! A u was — zupełnie inna sprawa. Kiedy Palmer dobrał się do twojej nogi — o Boże, Ash! Myślałam, że wszyscy poukręcają sobie szyje z ciekawości, a powietrze zacznie wrzeć! To było takie ciekawe, na czym wy dwoje w końcu poprzestaniecie! Mała, byłaś taka seksowna w swoich czarnych pończochach!

Amber wesoło wybucha śmiechem, a ja żartobliwie zasłaniam oczy dłońmi.

— Błagam, przestań! Inaczej spalę się ze wstydu!

— Nie mogę. Gdybyś widziała, jak Palmer na ciebie patrzył. Nigdy bym nie pomyślała, że on tak świetnie tańczy. Wyobrażasz sobie, ile będzie gadania w poniedziałek w szkole?.. Co? Jak? Dlaczego? — Ambi szeroko otwiera oczy. — Czyżby coś między nimi było, a my nic nie wiemy?!

— To prawda? Że coś między wami jest? Przecież to niebezpieczny typ, Ashley! — z tyłu wtyka ciekawski nosek Phoebe, pokazując buzię między siedzeniami, a Couch natychmiast celuje w dziewczynę palcem.

— Widzisz! Zaczęło się!

— Nawet nie chcę o tym myśleć!

— A będziesz musiała, Ash. Dlatego pytam, co się między wami dzieje? Jako twoja przyjaciółka muszę poznać wszystkie sekrety pierwsza!

Nie wiem, co się między nami dzieje, i nie wiem, co będzie jutro. Wiem tylko, że na parkiecie oboje byliśmy prawdziwi i że czas z Matthew minął jak jedna sekunda, którą zgodziłabym się powtórzyć tysiąc razy!

A poza tym nie jestem jeszcze gotowa zdradzać komukolwiek jego sekretów.

Odwracam się do dziewczyn i z uśmiechem pokazuję, że zasuwam sobie usta na suwak.

— No dobra! Nie to nie! — Ambi wcale nie obraża się na mój gest. — I tak widzimy, kto jedzie za naszym samochodem jak przywiązany!.. Możesz się tajemniczyć, Wilson, choćby do Bożego Narodzenia! Ale wydaje mi się, że ktoś dzisiaj dorobił się chłopaka!

Rozdział 1 / 5 · Strona 3 z 3