SOVABOO

Odłamki Ciebie

Ch. 7: Rozdział 7

Rozdział 7

Розділ 7/54 · Сторінка 3 з 312%

— Tak — przyznaję. — To prawda. Występowałam w budynku ratusza ze szkolnym zespołem i czekałam na Alexa, ale nie przyszedł. Kiedy policja poinformowała o koszmarnym wypadku na Mile Road, nie chciałam wierzyć. To nie mogła być prawda! A potem kilka tygodni wyparowało mi z pamięci… Prawie nic nie pamiętam z tamtego okresu, ale jedno wiem na pewno: Alex zawsze dotrzymywał słowa. I na pewno by przyszedł, gdyby ktoś go nie zatrzymał po drodze!

Pauza jest mi potrzebna, by utrzymać jego spojrzenie i przełknąć dławiący skurcz w gardle.

— Szedł do mnie, a znalazł się z tobą.

— Zamknij się! — ciemnoniebieskie oczy błyskają lodem. — Nic nie wiesz!

— To mi opowiedz! Dlaczego nie było cię na jego pogrzebie? Kochał cię, a ty uciekłeś! Nie było cię przez kilka miesięcy, a potem pojawiasz się w jego bluzie i chcesz, żebym na ciebie nie patrzyła. Żebym cię nie zauważała!

Ręka Wrighta ląduje na mnie w ułamku sekundy — zanim zdążę dokończyć zdanie. Silne palce boleśnie zaciskają się na moim ramieniu, ale jestem gotowa znieść i większy ból, byle tylko poznać odpowiedź.

— Opowiedz mi — proszę ciszej. — Proszę.

Oczy Cartera znów się zamykają, a napięte nozdrza łapczywie wciągają powietrze.

— Odejdź, Holt — szepcze, ale lepiej by było, gdyby krzyknął, bez różnicy. To i tak jak policzek. — Bo cię odepchnę, przysięgam!

— Nie mogę. Trzymasz mnie.

— Carter!

— Co? — nie rozumiem.

— Powtórz moje imię! Chcę, żebyś wiedziała, kto przed tobą stoi!

— Posłuchaj, nigdy nie zapomniałam…

Oczy Wrighta otwierają się gwałtownie, wydając się jeszcze ciemniejsze niż dotychczas. Szarpie mną, bez trudu odrywając mnie od podłogi, i dociska do ściany. Zawisa nade mną, nieokiełznany w kipiącej w nim furii, a ja zaczynam odczuwać strach i ból wywołany jego uściskiem.

— Kurwa mać, Holt! Po prostu to powiedz! Bo uznam, że czegoś ode mnie oczekujesz i ci to dam. No już!

Nie potrafię odpowiedzieć, gardło mam jak skute lodem. Mogę jedynie patrzeć na chłopaka, ale przez gorzką mgłę łez staje się to nie do zniesienia. Teraz to moja kolej, by zamknąć oczy i uciec przed jego nienawiścią. Niech i tak będzie.

— Powtórz! — żąda, a gdy nie odpowiadam, napiera na mnie swoją piersią, przygważdżając do ściany. Skłania głowę i nagle z furią wpija się ustami w moje rozchylone wargi. Podciągając mi spódnicę, ściska dłonią pośladek i uderza swoimi silnymi biodrami o moje, podczas gdy ja zamieram w przerażeniu pod jego naporem.

Ten pocałunek ani trochę nie przypomina naszego pocałunku z Alexem. To wcale nie jest czułość, to kara. Próbuję się odsunąć. W końcu ożywam i szamoczę się pod Wrightem niczym ptak w sidłach; usiłuję się wyrwać, ale trzyma mnie mocno. Dociska swoje usta do moich, aż zaczyna boleć. Jemu z pewnością również.

I brakuje tchu.

— Jesteś wariatem!

— Powtórz!

— C-carter… Carter! Carter! — krzyczę i wybucham szlochem, nie potrafiąc powstrzymać płynących łez. — Nie jesteś Alexem! — zakrywam twarz dłońmi. — Nie nim…

Wright wreszcie mnie puszcza i sam odskakuje jak oparzony. Oglądając się, odgarnia dłonią włosy, które opadły ciemnymi pasmami na jego czoło, i rzuca siarczyste przekleństwo, niedopuszczalne w murach szkoły. Rzuca się między rzędy ławek po swoją torbę i szarpnięciem zgarnia ją ze stołu.

W tym samym momencie drzwi do gabinetu otwierają się i dostrzegam mojego przybranego brata.

W sportowym stroju zawodnika lacrosse’a Nicholas wyrasta na progu i woła przyjaciela:

— Wright, stary, gdzie cię wcielo?! Hurley w szatni aż się pieni! Mamy dzisiaj przedstawić szkole odświeżony skład drużyny, a ty przepadłeś. No nieźle! Znalazłeś sobie czas na obściskiwanie z dziewczy…

Nicholas nagle dostrzega mnie i milknie, a jego twarz tężeje. Najpierw z jego ust znika kpiący uśmieszek, a potem zdezorientowany ściąga brwi, patrząc ze zdziwieniem na przyjaciela:

— Ej, Wright? Co tu się, do cholery, dzieje?

Carter jednak mija go już zamaszystym krokiem, wychodzi na korytarz, potrącając go ramieniem w progu.

— Odczep się, Holt! Jak będziesz chciał, pogadamy na zewnątrz.

Розділ 7 / 54 · Сторінка 3 з 3