Rozdział 4
Niusza Cichutka: I ostatnie pytanie…
Anton Morozow: ?
Niusza Cichutka: Nie myślałeś o tym, żeby wykorzystać nocny czas z pożytkiem? Nie gadać tu ze mną, tylko na przykład się wyspać?
Anton Morozow: Jestem w pracy. Ale mam jeszcze całą godzinę, żeby pospać.
Niusza Cichutka: W takim razie dobranoc?
Anton Morozow: Dobranoc. I dziękuję za rozmowę.
Wyłączyłam telefon i położyłam na stoliku. Odwróciwszy się do okna, położyłam się i wsunęłam dłonie pod poduszkę.
Co jest nie tak? Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego ten chłopak mi nie wierzy?
Anton
To sen. Przyjemny sen. Jeden z tych snów, z których nie chce się budzić.
Oto co znaczy spędzić noc wolnego dnia we własnym łóżku.
Widzę dziewczynę pod prysznicem. Ma opuszczony podbródek, ręka leży na ścianie, a twarz zakrywają długie, wilgotne pasma włosów. Z mokrych ubrań spływa woda. Otoczenie jest mi nieznane, ale to nieważne. Teraz ważna jest dziewczyna i odczucia. Dokładniej piękne, nagie ramię nieznajomej, którego dotykają moje palce, i mój własny oddech. Albo wstrzymany, albo całkiem znikły…
- Znowu? Tylko nie to! No dlaczego, dlaczego ja zawsze go słyszę!
Bums! Obok mojej poduszki wylądował pluszowy miś siostry i zachrapałem, kiedy kudłata łapa zakryła mi nos.
- Tosiek, bądź człowiekiem! Wyłącz ten swój budzik, ja mam jeszcze pół godziny snu!
Ostatnio budziłem się z trudem, dlatego budzik dzwonił na cały regulator.
- A? Co? T-tak, już… - głowa uniosła się i znów opadła na poduszkę.
Parę minut. Przedłużę ten sen jeszcze o parę minut i wstanę.
Dziewczyna nie zdążyła jeszcze całkiem zniknąć, ramię było gładkie i delikatne, a ja próbowałem zatrzymać jej obraz, szybko odpływający w topniejącą mgiełkę snu.
- Anton, ty sobie żartujesz?!
Kristinka zeskoczyła z łóżka i wyłączyła sygnał w komórce. Odebrawszy mi misia, którego zdążyłem objąć, ściągnęła z moich pleców kołdrę i gniewnie burknęła:
- I dlaczego ja mam cię budzić? Kto z nas właściwie jest starszy?!
Pytanie zabrzmiało nie bez podtekstu, a odpowiedzieć należało bez cienia wątpliwości, inaczej mała bez trudu mogła wejść mi na głowę. Uchylając jedno oko, postarałem się nadać głosowi groźne brzmienie.
- Ja.
- Ha! Właśnie widać, śpiochu! – rozległ się chichot, a moje włosy znajomo zmierzwiła zwinna dłoń. - Budź się, Tosiek! Ja do szkoły mam dziesięć minut, a ty na pewno spóźnisz się na swój uniwerek!
Siostra wlazła z powrotem do swojego łóżka i nakryła się kołdrą.
Niektórym to się powodzi!
Powylegiwawszy się parę minut, zsunąłem się z łóżka i wciąż ziewając, zacząłem robić pompki. Nie był to najłatwiejszy, ale najpewniejszy sposób, żeby ostatecznie się obudzić i zapomnieć nieznajomą. Zresztą czasu na zbieranie się zostało bardzo mało. Chciałem zdążyć wziąć prysznic i zwolnić łazienkę dla siostry, bo ostatnio potrzebowała coraz więcej czasu, żeby zebrać się do szkoły.
Piętnaście… Osiemnaście… Dwadzieścia…
Wraz z przyspieszonym pulsem w głowie się rozjaśniło, oczy się otworzyły i po ziewaniu nie został ślad.
Błysnął flesz.
C-cholera! Zrobiłem jeszcze kilka pompek i wstałem. Mała zołza, zamiast słodko dosypiać sen, stała na łóżku w piżamie i sfotografowała mnie jeszcze raz.
- Wow! Tosiek, jesteś taki fajny, kiedy się złościsz! A zrób tak: r-r-r-r! I unieś brew! Słuchaj! Nie myślałeś o tym, żeby zrobić sobie tatuaż na szyi? Skrzydła! Nie, lepiej czaszkę! A jeszcze lepiej imię ukochanej dziewczyny, co? Tylko imię musi być piękne, jakaś Priscilla albo Taylor. To takie romantyczne!
- Zaraz ci kapciem na tyłku wytatuuję zasady zachowania! Żebyś nie zapomniała! Kris! Znowu zaczynasz?! Ja nie żartuję! Jeśli nie usuniesz zdjęcia, zabiorę ci smartfon do jasnej cholery i zepsuję kamerę!
Sięgnąłem do siostry, ale ona, cwaniara, usiadła pod ścianą i schowała komórkę pod siebie. Uśmiechnęła się, pokazując język.
- Tego nie zrobisz!
Przez ostatnie dni zmęczyło mnie przyłapywanie Kristiny na głupim zajęciu, polowaniu na mnie obiektywem aparatu w jej komórce, i porządnie miałem tego dość. Może i zamierzała zostać fotografką, ale ja z całą pewnością nie zamierzałem być przedmiotem jej ekspozycji ani obiektem doświadczalnym.
- Zrobię! Ostatni raz ostrzegam! A ty właściwie miałaś spać!
- A ja zmieniłam zdanie! Pamięć dla potomnych jest ważniejsza niż sen! Jak znajdziesz dziewczynę, wtedy przestanę! A teraz nawet mi się nie śni! I przy okazji, w naszej klasie to ja robię najlepsze fotki, zrozumiałeś? Inny brat byłby ze mnie dumny!
Czas płynął, więc odszedłem do szafy, żeby wziąć ubranie. Znalazłszy koszulkę, zarzuciłem ją na ramię i sięgnąłem do komody po bieliznę i ręcznik.
- To znajdź sobie innego brata. A ja cię, Kristina, ostatni raz proszę po dobroci!
Udało mi się powiedzieć to gniewnie i siostra ucichła.
- Anton? – zawołała ostrożnie.
- Co?
- A ty przypadkiem nie masz Instagrama? Teraz wszyscy tam siedzą.
- A co?
Zainteresowanie Kris wszystkim, co nowe, rosło z każdym dniem, dosłownie wszystkim, od nowych seriali po modne portale społecznościowe, więc nie było się czemu dziwić.
- No, tak po prostu ciekawi mnie. Chciałam spytać. To masz?
- Nie. W odróżnieniu od ciebie mnie to nie interesuje.
Siostra westchnęła i niespodziewanie z ulgą.
- To dobrze!
Odwróciłem się, a mała natychmiast machnęła ręką.
- No i słusznie! Dziewczyny mi powiedziały, że Instagram to taka nuda! Jakieś obrazki… fotki, filmiki. A ty masz sesję i poważny projekt! Zgoda, Anton? — szeroko rozciągnęła uśmiech.
Nie wiem, co wymyśliła, nie było czasu tego wyjaśniać, ale kłócić się i obrażać z małą zdecydowanie nie umieliśmy.
- Zgoda. Ale tylko jeśli zrobisz mi herbatę i kanapkę! Zostało mi dziesięć minut, pospiesz się!
- Hej! To nie fair!
Drzwi się zatrzasnęły, ale zdążyłem powiedzieć:
- A kto mówił, że życie jest sprawiedliwe?