SOVABOO

Odłamki Ciebie

Ch. 9: Rozdział 9

Rozdział 9

Chapter 9/54 · Page 3 of 316%

– Wydaje mi się, że on się o ciebie martwi, Vic. Czasami postępujesz lekkomyślnie, sama wiesz. Pamiętasz akcję z festiwalem rockowym, na który zwiałaś z nieznajomym kolesiem? Aleksowi wtedy też się to nie spodobało.

– Miałam tylko czternaście lat i nie wiedziałam, że ten facet jest już pełnoletni. Sama się wystraszyłam, kiedy wylądowałam za miastem. Dobrze, że Carter z Chrisem mnie znaleźli, ale i tak mój brat mógłby rzadziej powtarzać, że jeśli zobaczy przy mnie stojącego fiuta, to wyrwie go gołymi rękami. Przez to w ogóle nikomu nie będę potrzebna!

Vic najpierw krzywi się z niesmakiem, a potem, widząc moje osłupiałe spojrzenie, wybucha śmiechem.

– Mówię ci, to debil! Ale ciacho z tego mojego Cartera! Myślisz, że laski z cheerleaderek przyjaźniłyby się ze mną, gdyby nie był moim bratem? Pfff! Patrz, tam Tiffany i Donna nie spuszczają z niego oka, mają nadzieję, że je zauważy. Ale osobiście bardzo mocno się zdziwię, jeśli Carter zaprosi choć jedną z nich na Zimowy Bal. Chyba że nie mają nic przeciwko natychmiastowemu wylądowaniu w łóżku!

Przy krawędzi boiska stoją cheerleaderki, a Pilar, podskakując, macha do nas ręką.

Ja również jej odmachuję, a Wiki nagle znowu wbija palce w mój łokieć.

– O, Lena, patrz! Nicholas patrzy na nas! Na mnie! O mój Boże, jaki on jest klasowy! Zwłaszcza gdy nie ma obok tej wstrętnej Alicii!

Zrywa się z ławki i krzyczy, unosząc rękę nad głowę:

– Hej, Nick! Wierzymy w ciebie! „Berkuty” rządzą! Dawaj, dokop im wszystkim! Nick Holt, jesteś wielki!

Vic znów mnie nawołuje, ale nie mam zamiaru zwracać na Nicholasa najmniejszej uwagi. Dla mnie znacznie ważniejsza jest Pilar. I na przekór wszystkiemu uśmiecham się do przyjaciółki, dając jej do zrozumienia, że świetnie poradziła sobie z tańcem.

Dzisiaj jest wewnętrzny mecz szkolny. Nikogo nie obchodzi wynik, dla wszystkich liczy się ogólny duch zespołowej jedności, atmosfera i zapoznanie się z głównym składem „Berkutów” – chłopakami, którzy w tym roku będą bronić honoru naszej szkoły w miejskich mistrzostwach lacrosse. A jeśli szczęście dopisze, to i w mistrzostwach stanu.

Wszyscy na stadionie doskonale to rozumieją i podnoszą wrzawę, wreszcie tak naprawdę witając zawodników.

Trener Hurley dzieli drużynę na dwie grupy, dmucha w gwizdek i daje sygnał do rozpoczęcia gry.

Przez minione lato chłopacy wyraźnie zmężnieli, stali się silniejsi i chyba nie tylko mi się wydaje, że Carter i Nicholas wyjątkowo ostro ścierają się w ataku, spychając się nawzajem barkami.

Nawet jeśli w życiu prywatnym są przyjaciółmi, w dzisiejszym meczu lacrosse zupełnie tego nie widać.

The story continues...

Sign in or create a profile to keep reading.

Chapter 9 / 54 · Page 3 of 3