Rozdział 3
— Widzę — wreszcie uniosłem kącik ust, raczej kpiąc, niż uśmiechając się do gościa. — Oczywiście, Nelly. Tak pięknej kobiecie jak ty wolno wszystko! — powiedziałem i na potwierdzenie swoich słów obrzuciłem ją zainteresowanym, chwytnym spojrzeniem.
Nie zwlekała z odpowiedzią. Z ulgą parsknąwszy śmiechem, podeszła bliżej i przysiadła biodrem na krawędzi biurka, odsłaniając w wysokim rozcięciu spódnicy koronkę cienkich pończoch. Niby przypadkiem przesunęła dłonią po obnażonym kolanie.
Nie zdziwię się, jeśli pod spódnicą ta piękność w ogóle nie ma bielizny.
— Nie wyobrażasz sobie, Andrzeju, jak przyjemnie usłyszeć taki komplement od pięknego i godnego mężczyzny, który porusza serce i nie daje spać po nocach. Ale ty przecież sam wszystko wiesz, prawda?
— Co dokładnie?
— To, że nie jestem wobec ciebie obojętna. I to od dawna.
Przygożewa przechyliła głowę ku ramieniu i przesunęła dłonią po nagiej szyi, nie spuszczając ze mnie uważnych oczu w oczekiwaniu na odpowiedź. Prześlizgnęła palcami pod bluzkę, odsłaniając obojczyk i czujnie śledząc moją uwagę.
Postarałem się, żeby jabłko Adama drgnęło bardzo naturalnie.
— Domyśliłem się — przyznałem oczywistość. — Twoją uwagę, Nelly, trudno przeoczyć i nie docenić. Ale praca zabiera mi cały czas, sama rozumiesz... A ja jestem bardzo nieopanowany, kiedy czegoś chcę. Zwłaszcza… — wytrzymawszy pauzę, znacząco pochyliłem się ku brunetce — jeśli chcę kobiety! Dlatego ciągle muszę się kontrolować. Tak jak teraz, kiedy obiekt mojego pragnienia znajduje się tak blisko, że ledwie trzymam się w ryzach!
Nie wątpiłem, że wspólniczka Kuprijanowa weźmie te słowa do siebie. I wzięła. Zareagowała odpowiednio do sytuacji — zaczęła oddychać ostentacyjnie, uśmiechać się z zadowoleniem, pochylając ku mnie piersi. Rozumiała, że nadeszła jej godzina.
— Ach, Andrzeju, nie wyobrażasz sobie, jak bardzo tego chcę! Naszej bliskości! Uwierz, nie mniej niż ty! Nigdy nie uwierzę, że żyjesz samą pracą. A co z przyjemnymi momentami, drogi? Pikantnymi i szczerymi? Przecież na pewno jesteś zmęczony.
— To prawda. Ale brzmi intrygująco. Mów dalej…
— Życie bez nich jest takie nudne, a ja też zmęczyłam się wykonywaniem waszych poleceń, panie dyrektorze! — ciągnęła kusicielka. — Zamierzam spełniać pańskie pragnienia! A jeśli zechcesz — Przygożewa ściszyła głos do szeptu, dodając mu oddechu — to i fantazje! Tylko nie tutaj — śmiało dotknęła mnie dłonią, ciężko oddychając. — Twój gabinet jest szykowny, ale są miejsca o wiele wygodniejsze, żeby spędzić razem czas. Co powiesz, Andrzeju? O-o — nagle mile się zdumiała, obmacując moją pierś i szeroko otwierając oczy — jakie masz twarde mięśnie, drogi szefie! Jestem pewna, że są tak samo sprężyste jak wszystko inne!
Nasze twarze dzieliło już jakieś czterdzieści centymetrów i ostrzegłem piękność, odczepiając od swojego krawata jej chwytliwe palce:
— Och, ostrożnie, Nelly… Mogę się okazać za twardy na twoje ostre ząbki.
— Żaden mężczyzna nie doprowadzał mnie do szaleństwa tak jak ty, Andrzeju! Będę dla ciebie hojnym prezentem, zobaczysz! Już strasznie go pragnę!
Hm. Musiałem unieść brew, żeby doprecyzować, kogo „go”?
— Twojej kawy — gorącej i mocnej! — sięgając do swojej bluzki, Przygożewa stanowczo rozpięła górne guziki, odsłaniając piersi w czarnej koronkowej bieliźnie. Pochyliwszy się niżej, oblizała wargi — na zębach mignęła pomadka. — Coś mi zaschło w gardle z pragnienia. Nie odmówiłabym poczuć jej smaku już teraz! Na tym biurku! Przecież ci się podobam, Andrzeju, no powiedz…
Jak ja ją rozumiałem. Mnie też zaschło w gardle. I to tak, że nie mogłem wypuścić powietrza, ale nie od widoku niemal rozpalonej przede mną Walerkowej zdziry, tylko od tego, co wyprawiała ze mną pod stołem Kogucik. A dokładniej nasze palce. Moje, zanurzone w jej włosach — u Rudej okazały się miękkie, a kark delikatny i gorący; nie powstrzymawszy się, głaskałem go, chyba niszcząc jej fryzurę. I jej — jakby przepalające materiał spodni w miejscu, gdzie mocno ścisnęła moje udo.
Przysłuchując się rozmowie, Kogucik przesunęła policzek w górę po mojej nodze, jedną ręką wczepiła się w kolano, drugą wysoko w udo i, przysięgam, właśnie boleśnie dręczyła mnie bliskością swoich ust i żarem ciała. Zmuszając wszystkie myśli, by leciały do diabła, i każąc chcieć tylko jednego…
Moja uparta sekretarka właśnie teraz wystawiała moją cierpliwość na próbę i doprowadzała mnie do szaleństwa! Sam nie byłem gotów na taką reakcję, ale gdyby w tej chwili przede mną na biurku nie siedziała Przygożewa… nie ręczyłbym, że na jej miejscu nie znalazłaby się białoskóra i delikatna wiedźma, ze skośnym spojrzeniem zielonopiwonych oczu i rudymi włosami. I wtedy bym się nie wahał!
Czy one są u niej długie i ciężkie — włosy. Aż do pasa?
Do diabła z dziadkiem i jego zagadkami, muszę się tego dowiedzieć!
A jednak dwie kobiety w niebezpiecznej bliskości pobudzonego mężczyzny, który przez długi czas był sam, to za dużo! Patrząc, jak brunetka się obnaża i dobiera do moich ust, poluzowałem węzeł krawata i szarpnąłem kołnierzyk koszuli, zamierzając zaczerpnąć dość powietrza, żeby ugasić żar we wszystkich zbędnych miejscach i przejąć kontrolę nad sytuacją. Nagle zupełnie odechciało mi się grać z Przygożewą w uwodzenie mnie, a zachciało, żeby się wyniosła. Natychmiast.
Patrząc w jej czarne oczy, zrozumiałem całkowicie, kto jest tu trzecią zbędną.
— Więc podobam ci się, Andrzeju? Wciąż nie odpowiedziałeś. Chcesz mnie?
Palce Kogucik pod stołem, zaraz po tym przesłodzonym pytaniu, natychmiast przesunęły się wyżej, a głowa odwróciła się, unosząc ucho. Podczas gdy dłoń brunetki spoczęła na mojej szyi, moja sekretarka przysunęła się bliżej.
— Widzisz, Nelly… — niemal wysyczałem. — Z przyjemnością, ale jest pewien problem…
— Jaki, kochany? Nie widzę żadnych przeszkód!
— A jednak są, uwierz.
— Tak?
— Spóźniłaś się, mała. Ktoś zdążył mi się spodobać przed tobą. Ktoś tak zręczny, że właśnie teraz zdołał podkraść się do mnie znacznie bliżej niż ty…
— Bliżej niż ja? Ale to niemożliwe!
Nie wiem, jaki kurz złapała pod stołem Kogucik, ale w chwili, gdy zdjąłem już z siebie rękę zagubionej Przygożewej i zamierzałem wystawić ją za drzwi, ona nagle albo kichnęła, albo zaklęła pod stołem.