SOVABOO

Tylko ty

Ch. 27: Rozdział 27

Peatükk 27

Rozdział 27

A jutro dzwoni Arnaud. I pierwsza myśl, która budzi mnie, gdy tylko podnoszę telefon do ucha i odbieram swoje imię: "Tak się cieszę, że słyszę głos mojego przyjaciela!".

- Dwa tygodnie! Tylko dwa tygodnie, Stacey-Belle, odkąd wyjechałaś, a ja już strasznie za tobą tęsknię w naszym przytulnym mieszkaniu! Tak bardzo, że jestem gotowa rzucić ten cholerny balet i przyjechać do twojego kraju! Mówię poważnie, Stacey!

Śmieję się. Jak zawsze śmiałem się z tego żartobliwego, nieco nietrafionego Francuza. Dobrze jest się z nim przyjaźnić, ale nigdy z nikim innym. Inaczej można zwariować od jego szaleństw i frywolności. W tej chwili Arnaud prawdopodobnie nie poszedł jeszcze spać! Znając jego zamiłowanie do imprez i hałaśliwego towarzystwa, myślę, że na pewno gdzieś tańczył i pił do białego rana.

O Boże, wracam myślami do wczorajszego wieczoru, klubu, nocy, Dashki, Stasa i mnie wracających do domu i zakrywam oczy dłonią. Gdyby Arno wiedział, jak bawi się jego dziewczyna, na pewno pochwaliłby taką rozrywkę.

- Wiesz, Stacey, czasami myślę, że Leon ma prawo być o ciebie zazdrosny. Nasza więź to coś więcej niż przyjaźń.

- Daj spokój, Arno, już to przerabialiśmy. Znasz zasady.

- Jesteś dla mnie jak siostra!

Znów się roześmiałem. Co za przebiegły!

- Wchodzisz, Bonnie! Więc ty i Leon jesteście razem?

- Niestety, już nie. Jeden weekend w Nicei w zeszłym roku i rzucił mnie. Drań! Ale to nic. Wrócił do Paryża, do naszego teatru, a ja zamierzam wkrótce dać Leonowi naprawdę ciężki czas. Jeśli nie uda mi się sprawić, by wyrzucił z siebie swoje uczucia, to na pewno wyrwę się z tego przywiązania - raz na zawsze!

- Wow! Arnaud, to brzmi zachęcająco - mówię zaskoczony. "Nie sądzę, żebym tak często słyszał poważnego Bonneta." "Mam przeczucie, że Leon będzie miał kłopoty. A co z tą ładną blondynką, z którą miałeś romans zeszłego lata? Cecile, jak sądzę? Wróciła do trupy, prawda?

- Suzette. Tak, jest zaangażowana w dwie produkcje. Od czasu do czasu pomagamy sobie nawzajem przezwyciężyć ból samotności, to wszystko. Ale, mała Stacey - Arnaud znów włącza cały swój urok i bezczelnie grucha - nikt nie może się z tobą równać. Nie kłamię, kiedy mówię, że cię kocham. Znasz wszystkie moje sekrety...

- To dlatego, że ktoś ma bardzo gadatliwy język, dziwne uczucia do obcych kobiet i burzliwe życie osobiste.

- "Nie jesteś dla mnie tylko obcokrajowcem", obraża się facet, "jesteś moim przyjacielem! I nie żartowałem, kiedy mówiłem, że za tobą tęsknię!

- Dobrze, dobrze, Arnaud - zgodziłem się - oczywiście, że jestem twoim przyjacielem.

- Miło cię dotykać, mała Belle, i nie odbierz tego źle, ale uwielbiam twoje włosy. Tęsknię za twoim porannym śmiechem, a moi rodzice naprawdę cię lubią. Przyjeżdżasz do Francji na ferie zimowe, prawda? Pamiętasz, że obiecałem pokazać ci Paryż na Boże Narodzenie?

- Bonn, jesteś niemożliwy! I, jak zawsze, jestem zażenowany twoimi francuskimi deklaracjami "małej miłości".

- Naprawdę chcę, żebyś miał rację, Stacey. Nie słuchaj go. Nie myl przyjaźni z uczuciami, proszę. Miłość jest piękna, uwierz mi. A jeśli nie ma miłości, to ostatecznie sprawi, że oboje będziecie nieszczęśliwi. A to oznacza również wasze dzieci. Zawsze możesz od niego uciec do mnie.

- Tak, wiem. Dziękuję ci za to, Arnaud.

Rozmawiamy przez godzinę, mój przyjaciel opowiada mi o nowej produkcji i swoich kreatywnych planach, rozśmiesza mnie, wygłupia się jak zwykle, a ja w końcu się modlę:

- Arno, zlituj się. Obudziłeś mnie, a teraz chcę tylko umyć twarz i zęby.

- Powiedz "napij się kawy". Słodko-gorzka, jak gorąca krew kolumbijskiej mafii...

- O tak!

- Powiedz to, kochanie, jeszcze raz, a obiecuję, że zasnę myśląc o tobie.

- Idź do diabła, głupcze!

Wyłączam telefon i zaciskam dłonie na rozpalonych policzkach. To zadziwiające, jak Arnaudowi udaje się zachować przyjaźń i pozostać miłym facetem, mimo że sprawia, że czuję się zawstydzona.

 

POV Stas

To znowu ona, zawsze ona. Nawet w moich snach nie jest moja. Jestem pieprzonym paranoikiem, który utknął w jednym miejscu, a jednak sen jest dla mnie okrutny. Zanim jeszcze otworzę oczy, przeczesuję palcami włosy i ściskam je mocno, budząc się z ostrym uczuciem goryczy i irytacji na siebie za poprzedni wieczór i nieudaną rozmowę. Złość na okoliczności, które sprowadziły nas do siebie zeszłej nocy w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwy sposób, tam, gdzie powinniśmy byli zacząć.

Nastya. W klubie Bumper. Jest sama. Zawsze jestem w stanie wyróżnić ją w tłumie i poczuć, że jest blisko mnie. I tym razem wszystko się rozmyło, a ja ledwo widziałem przed sobą niebieskie oczy Elfki. Czułem na sobie bezpośrednie spojrzenie pięknej dziewczyny, która dorosła i nawet pięć lat temu była warta tych wszystkich, którzy przeszli obok mnie przed nią, nie pozostawiając po sobie żadnego wspomnienia.

Przyrodnia siostra, która wróciła do mojego życia. Niespodziewanie szczera. Ta, która przywołała mnie po tym, jak wcześniej mnie unikała. W jednej chwili zrobiła krok w moją stronę i nagle znów wyślizgnęła mi się z rąk.

Jej śmiała obietnica doprowadziła mnie niemal do szaleństwa, chociaż wiedziałem, że to jej zemsta za rozczarowanie i ból. Ból ujrzenia Stasa Frolova jako prawdziwego mężczyzny, którym zawsze był i pozostał w jej oczach. Co się stanie, gdy odważymy się na poważnie porzucić samych siebie?

Ona nie chce rozmawiać i ma do tego pełne prawo. Ale pewnego dnia chęć bycia z nią mnie zabije lub sprawi, że popełnię błąd. Miły, sympatyczny facet nie jest dla mnie, bycie przyjacielem nie jest dla mnie. Moja matka miała rację, kiedy ostrzegała mnie przed moimi lękami: okłamuję zarówno Elf, jak i siebie, kiedy mówię, że jestem gotowa czekać. Ale wspomnienie bólu zadanego dziewczynie może powstrzymać każdego. Nawet jeśli tylko na chwilę, ale jednak...

Mieszkanie obok niej to tortura. Zasypianie każdej nocy ze świadomością, że ona śpi za ścianą, metr dalej. Że to jej miękkie kroki na podłodze, jej głos dochodzący przez otwarte drzwi i zapach jej perfum przeplatający się z ciszą korytarza. Mój kruchy Elf, moja wytęskniona dziewczyna, znów tu jest, a w swojej czystości staje się jeszcze bardziej czuła i okrutna dla mojego gównianego świata. Jak mogłem zaakceptować fakt, że straciłem ją na zawsze?

To gorsze niż fizyczna kara - teraz, gdy ona tu jest - pamiętać o prawie Elfki do własnego terytorium i jej prawie do życia własnym życiem. Zachować dystans - do kogoś, kto zawsze był przyzwyczajony do brania tego, czego chce. To, czego on chce. A ja chcę jej. A teraz pragnę jej jeszcze bardziej niż wcześniej. Za każdym razem, gdy idę do swojego pokoju, chcę wybrać złe drzwi, nawet jeśli wiem, że są zamknięte. A ja nie chcę zamykać swoich. To tak, jakbym znowu ją stracił i został sam.

Ale dzisiejszy poranek już przygotował dla mnie nowe wyzwanie. Robię pompki, gdy słyszę dzwonek telefonu z sąsiedniego pokoju. Kiedy odbiera, zaciskam zęby i powoli wystawiam swoje ciało na próbę. Bełkocze słodko po francusku, jakby to był jej język ojczysty. Kiedy śmieje się tak lekko, że chcę go zabić z zazdrości o osobę, która sprawiła, że śmiała się tak lekko.

To facet - odezwał się Elf - i nie obchodzi mnie, skąd mam tę pewność. Po prostu wiem, to wszystko. Wyobrażam sobie Nastię z innym mężczyzną i wszystko znika z ciemności, która zakrywa moje oczy. Z obrazów, które moja chora wyobraźnia rysuje w tej ciemności. Nigdy z nikim się nie dzieliłam i nigdy nie zostałam odrzucona. W tym życiu wszystko było mi dane do woli. Ale Elf nigdy nie był mój. Nawet kiedy powiedziała mi, że mnie kocha, kiedy zmusiłem ją, by to powiedziała... natychmiast przekreśliła swoje wyznanie słowami nienawiści, pozostawiając ją bez poczucia szansy na życie.

- Oh oui!" - ten satysfakcjonująco gorący pół-jęk był zbyt intymny i zmysłowy, by nie rezonować z bólem w moim sercu.

Cholera, czy ona się z kimś spotyka? Czy o wszystkim zapomniała?

Nastia jest dorosłą dziewczyną, piękną dziewczyną, nie może być, kurwa, sama! I tym razem naprawdę ma mnie w dupie. Już dawno i nieodwołalnie wszystko zepsułem.

Słyszę, jak Elf cicho przemyka obok mojej sypialni do prysznica, zbiega po schodach i wchodzi do swojego pokoju, wiedząc, dlaczego wyszła. To dla mnie niepojęte - nie mogę teraz myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, że chcę wiedzieć. Nawet o tym, jak obiecująco koc na jej łóżku jest odrzucony do tyłu.

Telefon leży na małej komodzie, prawdopodobnie w prezencie od mojej matki. Gdy tylko dotykam go palcami, natychmiast odpowiada nową wiadomością.

Elf może mnie przekląć, gdy się o tym dowie, ale w tym momencie nie mogę oprzeć się pokusie. Ominięcie łatwej blokady nie stanowi problemu i otwieram wiadomość od subskrybenta podpisanego "Arnaud Bonnet", by zobaczyć zdjęcie blondyna z nagim atletycznym torsem i jednoznacznym uśmiechem na jego atrakcyjnej twarzy. Selfie zrobione kilka minut temu, z podpisem w języku angielskim: "Your cup of coffee, baby. Wiem, że lubisz gorącą".

Kurwa!

I natychmiast, w nowej wiadomości, fraza jest po francusku, ale nie mogę jej już zrozumieć, więc starając się nie zmiażdżyć telefonu w piekle, chwytam pierwszy długopis, jaki znajduję na stole i kopiuję frazę na moją dłoń. Po wysłaniu wiadomości wchodzę do galerii zdjęć Elf, aby zobaczyć ją z tym francuskim pozerem

Przytula ją. Dotyka jej na każdym zdjęciu - jej talii, szyi, włosów, jakby nie mógł utrzymać rąk dla siebie. Robi zdjęcia na tle oświetlonego słońcem okna - porannego i świeżego, wyraźnie podziwiając Elfa. I pomimo tego, że mój umysł jest zamglony przez mgłę zazdrości, ledwo wiedząc, co robię, loguję się do sieci i chłodno zachowuję zdjęcie dla siebie.

Ona jest moja. Ta dziewczyna jest moja. Zawsze była i zawsze będzie. Po prostu nie jestem w stanie dzielić się nią z nikim i muszę sobie z tym poradzić, pomimo terytoriów i zakazów, w przeciwnym razie oszaleję.

Zmuszając się do pozostawienia telefonu na pierwotnym miejscu, wracam do sypialni, włączam laptopa i wysyłam wiadomość do Bumpera na Facebooku. Po wybraniu jego numeru, warczę do słuchawki, dezorientując i rozbawiając mojego przyjaciela.

- Red, przetłumacz mi to cholerne zdanie! Teraz!

- O co chodzi, Frol?

- Nie żartuję!

- Dobra, niech pomyślę... Przy okazji, czy noc ci nie wystarczy? Oderwałeś mnie od bardzo interesującego zajęcia. Rozmawialiśmy z Kolą o prezencie dla Luki Maszy i zrobiliśmy całą listę. Obiecałam mojemu małemu Koli, że nie będę skąpa...

- Red, czekam.

- Stacey Belle? Nazywa ją Stacey Belle? Cholera, Frol, chyba masz kłopoty. Ten typ jest zdecydowanie podniecony tą dziewczyną: zobacz, jak pięknie brzmi.

- O co chodzi, Witia? Zróbmy to szybciej. Zróbmy to bez twojej miłości do piękna.

- Ale sądząc po linii, nie ma wystarczająco dużo dobrego dla ciebie. "Pamiętaj, zawsze możesz od niego uciec do mnie. Uwielbiam cię i tęsknię za tobą, moja Stacey Belle".

- Cholera!

- Dobra, Stas, nie jest tak źle. Najważniejsze jest to, kto ma pierwszeństwo. Od ciebie do niego, pamiętaj. Ona dorosła i stała się piękna, a jeśli chcesz ją zatrzymać, możesz, jeśli nie jesteś głupcem. Pamiętam to dziecko. Myślę, że uganiałeś się za nią, gdy byłeś uczniem.

- A jeśli jest głupcem?

- A jeśli jesteś głupcem, pójdziesz i złamiesz drewno w ferworze chwili. To ona, prawda, Elf, twoja przyrodnia siostra?

- Tak.

- Zrozumiałem to dawno temu. Pamiętam, ile kosztowało nas wszystkich wyciągnięcie cię z tego gówna. "Frol, posłuchaj - głos Bumpera brzmiał poważnie - Minęło tyle lat... Nie byłeś przy swojej dziewczynie. Nie możesz jej winić za to, że zajęła twoje miejsce, sam nie byłeś wystarczająco dobry.

Wcale nie, Red miała rację. Nie jest nawet blisko mnie, ale to zbyt trudne, by pogodzić się z blondynem w swoim życiu. Prawie niemożliwe. Tak bolesne, jak wyobrażanie sobie jego rąk na jej piersiach. Albo jego dłonie pieszczące Elfa między jej nogami. To tak nieznośne, jak znoszenie lodowatych, kłujących strumieni wody na skórze, uderzających w nerwy, palących, ale wciąż niezdolnych do ochłodzenia krwi.

Zakładam dżinsy i koszulkę na mokre ciało. Schodzę na dół, wiedząc już, dokąd zaprowadzą mnie moje stopy. Zatrzymuję się na progu kuchni, marszcząc brwi na dziewczynę krzątającą się przy kuchence. Podchodzę do niej, ledwo wiedząc, co chcę zrobić i powiedzieć.

Odwraca się, gdy dzieli nas tylko kilka kroków i otwiera szeroko oczy.

- "Stas, czy ty... jesteś chory?" próbuje zrozumieć, co się dzieje. I nagle blednie, wydycha powietrze ze strachem i rozpaczą, niemal szeptem: "Nie waż się, słyszysz mnie! Nie waż się!

Jesteśmy sami w domu i rozumiem jej strach. Jeśli ją teraz dotknę, nic mnie nie powstrzyma. W tej chwili wszystko jest niezwykle szczere dla nas obojga.

- Nie, Stas, proszę. Obiecałeś... - zamyka oczy, ale ja już się wycofuję.

Tak, obiecałem. Ona ma rację. I mam dużo czasu, by spróbować poradzić sobie z tym na własną rękę.

 

- Bumper, czy to tylko ja, czy Frolov naprawdę został trafiony? Co się dzieje? Sanya powiedział, że oddał mu kontrolę nad wyścigami, a on znów bierze w nich udział. Myślałem, że się z tym uporaliśmy.

- Tak. Od tygodnia nie opuszcza klubu ani siłowni i nie wysycha. A w nocy jeździ na rowerze. On po prostu grzęźnie w gównie. Próbowałem przemówić mu do rozsądku, ale to nie pomogło. Wczoraj na zachodnim torze wdał się w bójkę z chłopakami Gleba i musieliśmy zażegnać konflikt. Ale wycofaliśmy nasze pieniądze, chociaż daliśmy je glinom. Nie zawracałem ci głowy, ty i Zhenya nie macie teraz czasu na nocne telefony.

- Wiesz dlaczego? Pójdzie do piekła. Nigdy nie znał proporcji.

- Nieszczęśliwa miłość ze wszystkimi jej konsekwencjami. Frol to zdecydowanie za mało adrenaliny jak na jedno miejsce.

- Stas i miłość? Zderzak, mówisz poważnie?

- No dalej, Luke, przypomnij sobie. Ile czasu minęło, odkąd poszedłeś do Szamana po dreszczyk emocji? Potrzebujemy ludzi, którzy wiedzą, jak Big Boss trzyma w szachu pół miasta, grzebiąc nosem w ziemi.

- Pamiętam, dlatego jestem zaskoczony. I zapamiętam cię na mostku z Vardanem na długo. Ale Frolov... Nigdy mi nie powiedział. Myślisz, że to mu naprawdę utkwiło w pamięci?

- Biorąc pod uwagę, że Stas zamienił moje biuro w celę, a siebie w nieogolonego pustelnika, było to jeszcze bardziej uciążliwe. Ta dziewczyna jest jego przyrodnią siostrą. Wygląda na to, że w przeszłości miała miejsce niezbyt przyjemna historia związana z jej odejściem. Sanya wspomniała o tym mimochodem, ale nigdy nie miałem problemów z wiązaniem luźnych końców. Widziałem ją pięć lat temu. Raz, w nocnym mieście, szukaliśmy z Frolem dziewczyny, która właśnie się przeprowadziła i się zgubiła, a Stas prawie oszalał. Miał na jej punkcie obsesję, odkąd była dzieckiem. Teraz wróciła i najwyraźniej go nie chce. Więc mamy problem, Luke. Z miłością i poczuciem własnej wartości. I z tą całą rasą.

- Oczywiście. Nie można tego zazdrościć.

- ...kobiety są złe.

- Cóż, sam się przekonaj. I ty to nazywasz "radzeniem sobie"? Frol, jeśli zwymiotujesz na dywan w moim biurze, każę ci go posprzątać! Słyszysz?

Cholera, jestem pijany. Tylko nie znowu. Ktoś do mnie dzwoni. Kto? Podnoszę głowę i natychmiast ponownie chowam ją w sofie. Kładę dłoń na oczach: co to ma do cholery za znaczenie! Najważniejsze, że czuję się dobrze. Dobrze?" Moje palce zwijają się w pięść, która szorstko pociera moje suche usta. Światło pada na moje oczy, zmuszając mnie do zmrużenia oczu.

Nie, czuję się źle. Nie jestem dobry, w ogóle nie jestem dobry.

- R-Red, spierdalaj. Albo daj mi trochę wody. Nie zanudzaj mnie.

- Cholerny głupiec!

- Sugerujesz, żebym wyszedł? Mogę...

- Nie, zostań tutaj. I tak się o ciebie martwię, ale tutaj przynajmniej będziesz pod nadzorem. Nie odsyłaj Nelki. Dziewczyna chce pomóc, martwi się. W końcu płacę jej za pracę, a tobie przydałaby się dodatkowa filiżanka kawy.

- Znam jej pomoc. Myślałem, że mogę, ale nie mogę. Nie chcę. Nie chcę nikogo! Powiedz jej, żeby zostawiła mnie w spokoju, nie potrzebuję nikogo!

Ktoś wyciąga szklankę wody, a ja piję łapczywie. To nie Red. To Lukov.

- Posłuchaj mnie, Frolov. Posłuchaj uważnie. Nieważne, co ci się stało i gdzie cię to zabolało, ale czas skończyć z tym gównem. Ja i Red potrzebujemy cię w naszym biznesie, żywego i zdrowego. Mamy wobec ciebie wielkie plany, rozumiesz? Jeśli pójdziesz na tor, połamię ci nogi. Złamię je bez znieczulenia, znasz mnie. Już raz musiałem wytrząsnąć z ciebie duszę i nie będę się lenił, by zrobić to ponownie.

Być może. Pamiętam. To było świetne spotkanie, dzięki Bumperowi. Byłem w szpitalu przez tydzień, ale zrezygnowałem z wyścigów i walki, kiedy wpadłem na ponurego, dorosłego faceta. Ale dziś, nawet gdy jestem pijany, śmieję się: jak długo jeszcze pozostanę dla nich młodszy?

- Liukov, zapomniałeś, że dorosłem? Złam to, Ilya. Czuję takie gówno w sercu, że poczuję ból.