Rozdział 5
- Z tym głupim, Mroziku, trafiłeś w punkt. Jak nic twardogłowy! Mam gdzieś Żurawinę, ale z tobą znudziło mi się już granie. Nie przywykłam, że ktoś mnie nie zauważa. I o tym też ci mówiłam.
- Więc po prostu się odczep. Albo w końcu przyznaj, że to wszystko zakład! - nalegałem uparcie. - Myślisz, że nie rozumiem?
- To wszystko prawda, Rumianek. Na zakład nikt mnie nie złapie, mogłeś się domyślić.
- Nie jestem dla ciebie Rumianek! I podoba mi się Ella, zrozumiałaś?
Wyznanie wyrwało mi się niespodziewanie i zamarłem. W ręce Korsak trzasnął ołówek. Mój ołówek, swoją drogą, i kiedy ona zdążyła go wziąć?
Dziewczyna nagle się odwróciła, a czarne oczy błysnęły zimnym ogniem. Przysunęła się bliżej...
Mogłem spodziewać się po niej wszystkiego - ostrych słów rzuconych w twarz, a nawet śmiechu, ale nie tego, że nagle mnie pocałuje. Nie po prostu muśnie ustami, tylko zrobi to z uczuciem. Żeńka westchnął z wrażenia, a ja nawet nie zdążyłem niczego zrozumieć. Poczułem tylko, jak jedwabne pasmo włosów przesunęło się po policzku za jej dłonią, i usłyszałem gorące przy twarzy:
- Jesteś mój, Mroziku! I lepiej mnie nie złość!
Po czym Korsak wstała i wyszła, zmuszając wszystkich, by patrzyli za nią. I znów Chaschanow nic nie powiedział.
Ocknąwszy się, mocno wytarłem usta pięścią. Oszołomiony wyszeptałem:
- Na pewno nienormalna. Zwariowała.
- Co, nie spodobało się? - wydyszał Samarski z błogim drżeniem. Oczy chłopaka były szeroko otwarte.
- Nie, - uciąłem ze złością. - A co, miało? Ta Jędza prawie połamała mi okulary...
Myślałem, że Żeńka zrozumie. Przecież sam wszystko widział! Że mnie poprze. Ale on tylko zdumiony prychnął, patrząc na mnie jak na idiotę.
- Okulary? Stary, to ty zwariowałeś! Bez urazy!
Aitäh, et valite Sovaboo ja väärtustate ausat loomingut!
Loome seda keskkonda armastusest raamatute vastu ja austusest autorite vastu. Teie toetus võimaldab autoritel edasi kirjutada ja luua teile uusi lugusid.
Lugemise jätkamiseks saate osta veebiligipääsu raamatu kõigile peatükkidele.
* KM sisaldub kuvatud hinnas.