SOVABOO

Odłamki Ciebie

Ch. 6: Rozdział 6

Rozdział 6

Розділ 6/54 · Сторінка 1 з 39%

Lena

– Lena, na ciebie już czas, zaraz będziesz mieć autobus! Oto twój szkolny lunch! I proszę cię, tym razem nie zapomnij go zjeść, córeczko. I tak jesteś już przezroczysta, martwię się o ciebie, a po klasie muzycznej wrócisz przecież później niż zwykle.

– Dzięki, mamo! Postaram się.

– A to twój lunch, Nicholas! Masz tu kanapkę z pieczonym indykiem, tak jak lubisz. Przy okazji, Mark prosił, żeby ci przekazać, abyś po szkole wpadł do niego do pracy.

– Dobra, wpadnę.

– I jeszcze jedno kazał powtórzyć – coś, co ci się nie spodoba. Zabrał kluczyki do twojego motocykla. Tym razem na poważnie.

Stoimy wszyscy w kuchni przy barku, na którym leżą spakowane przez mamę papierowe torebki z lunchem – dla mnie i dla Nicka. Szykujemy się do wyjścia. W każdym razie ja dopiłam już swój sok i zjadłam ciastko, ale Nick stanął tak, opierając się ręką o oparcie mojego krzesła, że nie da się go obejść. Muszę więc w milczeniu czekać, aż wyjdzie pierwszy.

Mama nie zdążyła jeszcze dokończyć, gdy Nicholas już zaczyna się oburzać:

– Jak to?! Dlaczego?

– Ponieważ masz Chevroleta, chłopcze, i ponieważ w sobotę wróciłeś do domu późno w nocy, cały przesiąknięty alkoholem. Wszystko znowu się powtórzyło, Nicky – przesuwa w jego stronę torebkę z jedzeniem z całkowitym spokojem – choć obiecałeś nam, że będziesz odpowiedzialny. Te nocne włóczęgi nie wiadomo z kim mogą się kiedyś dla ciebie źle skończyć.

W ciągu ostatniego roku Nicholas urósł i zmężniał w ramionach, stając się bardzo podobnym do swojego ojca z czasów młodości. Typowy Holt – tak samo jasnowłosy, szarooki i wyniosły. Wiem, że nie lubi kłócić się z macochą, ale nie ma wyjścia. Sama się dziwię, jak mama, niska i krucha kobieta, potrafi rozmawiać z dorosłym facetem, patrząc na niego ze spokojem z dołu do góry.

– Daj spokój, Adeli! – prycha niezadowolony Nick. – Słabo ci wychodzi rola surowej mamuśki! Co cię obchodzi moje życie? Mam już osiemnaście lat!

– I co z tego?

– To z tego! Nie jestem waszym Burkiem, żeby trzymać mnie na krótkiej smyczy! To ty wszystko wygadałaś ojcu? Wiecznie kręcisz się po domu i szpiegujesz!

– Tak, ja – mama nawet nie zamierza zaprzeczać. – Ale nie dokończyłeś, Nicky. Co masz oprócz swoich lat? Pracę? Mieszkanie? A może konto w banku?! Skąd nagle ten fason?

– A ty co masz? – zauważa jadowicie. Gdybym nie znała własnej mamy, pewnie aż zachłysnęłabym się z oburzenia, ale znam ją – i w tym rzecz. Bogactwo nigdy jej nie kręciło. Unosi piękną brew z subtelnym uśmiechem.

– A ja, mój drogi, czy ci się to podoba, czy nie, mam pełne prawo z tego wszystkiego korzystać. Rozmawiałam z twoją mamą, Nicky, i poinformowałam ją o tym.

– Cholera! Nic mnie to nie obchodzi!

– W takim razie wszystkie pytania kieruj do ojca, nie do mnie. A teraz, proszę cię, pozwól przejść Lenie, bo spóźni się na autobus!

Nicholas łapie z baru swój lunch i wychodzi, demonstracyjnie trzaskając krzesłem i drzwiami wejściowymi. Spoglądam na zegarek i też spieszę się schować papierową torebkę do plecaka. W przedpokoju wkładam bluzę i czółenka. Całuję mamę na pożegnanie. Jeszcze chwilę zwlekam, mając nadzieję, że Nick zdąży odjechać, zanim znajdę się na ulicy.

– Cyraneczko, chcesz, żebym poprosiła Nicholasa, żeby cię podwiózł?

– Nie! – stanowczo kręcę głową. – Wolę sama, mamo, tak jak dawniej.

I to prawda. Nie chcę, żeby Nick mnie podwoził. Żeby w ogóle był blisko. Nikomu o tym nie mówię, ale unikam mojego przybranego brata nie od dziś i nawet nie od roku. Dla wszystkich sąsiadów wciąż pozostaje tajemnicą, że nie mamy wspólnego ojca, ale dla nas to jasne już od dawna.

Byłabym szczęśliwa, gdyby Nicholas zostawił mnie w spokoju i więcej nie zauważał, tak jak sam wielokrotnie obiecywał, ale on lubi się mną bawić. Jaka szkoda, że nikt nie wie, jaki jest naprawdę.

Wychodzę z domu i idę krótką alejką w stronę drogi. Z naprzeciwka, ze swojego domu, wychodzi Victoria. Zauważając mnie, macha do mnie ręką, schodząc z szerokiego ganku. Dzisiaj jest zwyczajny, jesienny dzień i już mam zamiar odmachać koleżance z klasy, gdy nagle za jej plecami dostrzegam jej brata. Cartera.

Ma na sobie ciemną bluzę z kapturem, torbę sportową przerzuconą przez ramię, a ręce wciśnięte w kieszenie dżinsów. Schodzi po stopniach tuż za siostrą, idzie w stronę drogi i niby nie ma w tym nic nadzwyczajnego – gdyby zapomnieć o tym, że od roku przestał jeździć szkolnym autobusem, oraz że fryzura Cartera Wrighta zawsze była w idealnym porządku.

Ale nie dzisiaj.

Dzisiaj jego włosy są rozwichrzone, długą grzywkę targa wiatr zapowiadający rychły deszcz, a wzrok ma wbity w ziemię. Widząc go, nagle zamieram na długą sekundę, jakbym miała przed sobą Alexa – żywego, tylko o rok starszego, pogrążonego w myślach. To złudzenie jest wręcz oszałamiające, tak bardzo wydaje się prawdziwe.

Zaraz mnie zauważy, jego oczy otworzą się radośnie i po raz kolejny zaskoczą mnie swoim głębokim błękitem. A na przystojnej twarzy pojawi się znajomy uśmiech z dołeczkami.

„Cześć, Lena!

– Cześć, Alex!

– Tak się cieszę, że cię widzę! – nigdy nie wstydził się mówić o tym, co czuje, co było całkowicie rozbrajające i tak bardzo do niego przyciągało.

– Ja też!”

Wright podchodzi bliżej, a w mojej duszy budzi się nieśmiała, szalona nadzieja. Proszę, niech to będzie Alex! Gdyby tak choć na jedną chwilę móc wszystko cofnąć!

Jednak zamiast ciepłego, niebieskiego spojrzenia, uderza we mnie chłód twardych oczu – kłujących i ciemnych.

– Zamknij gębę, Holt, i się nie gap! Nie pozwoliłem ci!

…i nadzieja natychmiast pryska, zostawiając po sobie w piersi przejmujący, kłujący żal.

To chyba nigdy nie minie, tak samo jak niedowierzanie, że Alexa Wrighta już nie ma.

Na drodze pojawia się szkolny autobus i wszyscy do niego wsiadamy. Najpierw Carter, a potem ja z Vic. Gdy siadamy przy oknie, Victoria odwraca się za bratem, który ruszył na koniec pojazdu, i niezadowolona marszczy zadarty czubek nosa.

– Nie zwracaj uwagi, Lena, on tak się zachowuje przy wszystkich dziewczynach. Toleruje tylko te, które pozwalają mu wejść pod spódniczkę, i to też niedługo!

– On mnie nienawidzi – zauważam. – Nie wiem dlaczego.

– Carter nikogo nie kocha, przecież mówiłam! – prycha lekko Vic. – Czasami mam wrażenie, że mnie też ledwo znosi. Lepiej powiedz, co tam u mojego Nicholasa?! – zamiera z zachwytu na jednym wdechu. – Twoja mama dała mu ciasto? Gdyby Carter się dowiedział, że sterczałam pół wieczoru w kuchni dla jego kumpla, zabiłaby zabiłby mnie!

Ciemnobrązowe oczy Victorii błyszczą z zaciekawieniem. Sama nie zauważa, jak odwraca się do mnie i chwyta dłońmi moje ramię.

– Lena, proszę, powiedz, że Nick o mnie pytał! – błaga. – No, proszę cię!

Nie chcę okłamywać przyjaciółki. Może nie jesteśmy ze sobą super blisko, ale od wielu lat chodzimy do jednej klasy i dawno się domyśliłam, że jest zakochana w moim przybranym bracie.

– Nie martw się, mama przekazała mu, że to od ciebie, ale przecież znasz Nicholasa, Wiki. Nie zdziwiłabym się, gdyby tego nie zarejestrował. Wiesz, jest teraz bardzo zajęty treningami i nauką.

W rzeczywistości wczoraj u Nicka była jego kolejna dziewczyna i jestem pewna, że moja sąsiadka o tym wie. A o tym, że gest Victorii tylko rozbawił mojego przybranego brata i po prostu ją wyśmiał przy swojej partnerce, nie przeszłoby mi przez gardło powiedzieć.

Розділ 6 / 54 · Сторінка 1 з 3