SOVABOO

Odłamki Ciebie

Ch. 7: Rozdział 7

Rozdział 7

Розділ 7/54 · Сторінка 1 з 311%

Zdążam wejść do klasy, w której mam nadzieję uczyć się „Prawo”, równo z dzwonkiem. Nauczycielka, surowo wyglądająca kobieta w ponurej sukience koloru dojrzałej wiśni i z ustami w tym samym odcieniu, wita uczniów, stojąc przy tablicy.

Jej pełne wyrzutu spojrzenie sprawia, że zatrzymuję się i przepraszam. Pilar siedzi już w ławce przy oknie; z rozszerzonymi ze strachu oczami i głową wtuloną w ramiona daje mi znak (przejeżdżając kciukiem po szyi), że marny mój los.

— Dzień dobry, miss Edwards! Przepraszam za spóźnienie. Czy mogę usiąść?

Mam nadzieję, że moja przyjaciółka się nie pomyliła i poprawnie wymawiam nazwisko, inaczej nie uniknę niezręczności i niepotrzebnych kłopotów. Zazwyczaj nowych nauczycieli przedstawia uczniom osobiście dyrektor, ale sądząc po tym, jak przenikliwie patrzy ta kobieta i jak pewnie się zachowuje, wcale tego nie potrzebuje.

— Jak się nazywasz? — pyta, a ja odpowiadam:

— Lena Holt.

Sprawdza moje słowa z zapisem w dzienniku i pozwala:

— Siadaj, miss Holt, ale pamiętaj: otrzymujesz pierwsze ostrzeżenie. Drugie spóźnienie skończy się dla ciebie punktami karnymi i pracą z materiałem dodatkowym. I dotyczy to wszystkich! — podnosi głos, omiatając wzrokiem klasę. Wyciągając rękę, wskazuje mi jedyną wolną ławkę w skrajnym rzędzie pod ścianą: — Zajmij swoje miejsce, proszę! Od teraz przez cały kurs jest ono twoje!

Skinam głową, chwytam plecak i spieszę się, by usiąść, ale nagle potykam się, zauważając w ostatniej ławce, tuż za moją — Cartera Wrighta.

On również patrzy na mnie z oszołomieniem, dla niego to też z pewnością niespodzianka z rzędu tych nieprzyjemnych. Moje nogi ledwo mnie słuchają, gdy opadam na krzesło przed nim.

Cholera! Tylko nie to! Nie mógł wybrać tego samego przedmiotu co ja!

W klasie jest zaledwie szesnaście osób, a szkoła oferuje duży wybór zajęć dodatkowych dla tych, którzy chcą uzyskać świadectwo z wysoką średnią — makroekonomię, fotografię, kultury Wschodu, psychologię, języki obce. W naszym mieście znajduje się jeden z najlepszych uniwersytetów w stanie, więc nikt nie chce zmarnować swojej szansy.

Więc dlaczego akurat prawo?!

Alexowi nauka zawsze przychodziła z łatwością, zamierzał studiować dziennikarstwo i z pewnością ukończyłby szkołę z wyróżnieniem. Gdy Gregory Butler zażartował kiedyś, że natura sprawiedliwie podzieliła role między bliźniaków — jednemu dała mózg, a drugiemu pięści, jak Carterowi — Alex się obraził. Powiedział wtedy, że jego brat jest o wiele mądrzejszy, niż wszyscy myślą, i na pewno to udowodni.

Zawsze jednak wydawało mi się, że starszy z braci liczył na stypendium sportowe, tak jak Nicholas. Chłopaki z drużyny lacrosse’a wręcz oszaleli na punkcie zeszłorocznego sukcesu w mistrzostwach miasta, a słyszałam, że Wrighta wybrano na kapitana… I nagle — podstawy jurysprudencji.

Od lodowatego spojrzenia w plecy moje łopatki zesztywniały tak mocno, że nie mogę się poruszyć. Przy próbie wyciągnięcia z głębi plecaka zeszytu i długopisu — jedno i drugie upada na podłogę, a ja zamieram w niepewności, docierając do wniosku, że nie jestem w stanie ich podnieść.

— Proszę ją przesiąść w inne miejsce!

Miss Edwards akurat kończy zapoznawać się z uczniami, gdy zmuszona jest przerwać. Poprawia okulary na nosie, reagując na rzucone żądanie.

— Powiedział pan coś, mister… e-e, Wright? — dopytuje, jakby niedosłyszała.

— Tak — dobiega głuchy i twardy głos zza moich pleców. — Powiedziałem: proszę przesiąść Holt w inne miejsce.

Boże, moje serce podskakuje i tłucze się jak u spłoszonej łani. Uczniowie w klasie odwracają głowy w naszą stronę, a ich wzrok parzy. Jestem już gotowa zerwać się z miejsca… gdy kobieta gestem nakazuje mi zostać.

— Podaj powód, Wright, dla którego miałabym to zrobić?

Carter nie czuje skrępowania. Sądząc po jego chłodnym tonie, wątpię, by cokolwiek lub ktokolwiek był w stanie go zmieszać.

— Nie życzę sobie oglądać Holt przed sobą, to wszystko.

Mówi prawdę. Wiem, że mnie nienawidzi, tylko nie potrafię pojąć, dlaczego. Jednak w tej chwili nie potrzebuję odpowiedzi — sama pragnę znaleźć się jak najdalej od tego chłopaka.

— Nie pytam o pana życzenia — równie chłodno zauważa miss Edwards. — Poprosiłam o podanie powodu.

— Zasłania mi. Słabo przez nią widzę.

— Ach tak? — zdziwienie na twarzy nauczycielki ustępuje miejsca sceptycyzmowi. — Ile ma pan wzrostu, mister Wright?

Sądząc po wahaniu, pytanie nie podoba się Carterowi, ale w końcu odpowiada.

— Sześć stóp, ma’am.

— A czy mogę poznać twój wzrost, miss Holt?

Mówię cicho, ale wszyscy mnie słyszą:

— Pięć stóp i cztery cale, ma’am.

— Dobrze — kiwa głową nauczycielka. — Tak też myślałam. Czy wybrał pan tę ławkę samodzielnie, mister Wright? — upewnia się u chłopaka. — Bez mojego udziału?

— Tak, ma’am.

— Czy pamięta pan główną tezę Deklaracji Niepodległości?

Po jej wyniosłej minie łatwo zgadnąć, że jest niemal pewna twierdzącej odpowiedzi, a Wright jej nie rozczarowuje.

— Doskonale pamiętam.

— W takim razie bądź pan tak uprzejmy i przypomnij nam ją, proszę. W przeciwnym razie zacznę wątpić, czy nie pomylił pan drzwi do gabinetu.

Wszyscy w klasie wstrzymują oddech, ja również. Nikt nie chce skandalu z udziałem dyrektora. Z radością przesiadłabym się, byle tylko przerwać tę rozmowę — Pilar się nie pomyliła, miss Edwards okazała się twardym orzechem do zgryzienia, inna już dawno wezwałaby dyrekcję.

— „Wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami…” — recytuje Wright. — Tak mówi źródło. Osobiście mocno w to wątpię, ale mniemam, że miała pani na myśli tę część Deklaracji, ma’am?

— Właśnie tak, dziękuję.

— Czy mam też wyrecytować z pamięci Kartę Praw? — w suchym tonie Cartera słychać kpinę. — Może od razu przejdziemy do poprawek do Konstytucji i podstaw statusu prawnego jednostki? I to wszystko z powodu Holt?

W końcu nie wytrzymuję i prostuję się na krześle, gotowa zeskoczyć z niego w każdej chwili.

— Z pewnością przejdziemy, na wszystko przyjdzie czas. Póki co jednak, młody człowieku, wciąż nie usłyszałam powodu pana żądania — przypomina Edwards.

Chłopak za moimi plecami niechętnie i głośno wypuszcza powietrze.

— No dobrze, to sprawa osobista! Teraz jasne?

— Ani trochę. Wszelkie osobiste pobudki zalecam zostawiać za progiem placówki oświatowej. W przeciwnym razie naszej szkole grozi przekształcenie się w to, w co o mało nie zmienił się Biały Dom podczas skandalu „Monicagate”, a tego bym sobie nie życzyła.

Nauczycielka przenosi wzrok na mnie.

— Miss Holt, czy masz jakieś obiekcje? Proszę wziąć pod uwagę, że to ty się spóźniłaś i przyszłaś do klasy jako ostatnia. Wybór był więc niewielki.

Pytanie pada nieoczekiwanie, unoszę lekko podbródek:

— Nie!

— Dobrze. W takim razie masz ustawowe prawo zajmować swoje miejsce. Pan zaś, mister Wright — zwraca się do Cartera — ma do wyboru trzy propozycje. I wszystkie, proszę zauważyć, wyłącznie w granicach prawa!

— Słucham pani, miss Edwards.

Kobieta kiwa głową, splatając dłonie na teczce przed sobą.

Розділ 7 / 54 · Сторінка 1 з 3