SOVABOO

Sokół i Czyż

Ch. 11: Rozdział 5, część 1

Rozdział 5, część 1

Розділ 11/60 · Сторінка 2 з 218%

– Co-o?! – moja gęba sama wysunęła się zza rogu, a za nią nogi przydreptały. Brwi, w odpowiedzi na śmiech Sokoła, zjechały się ku nasadzie nosa. – Ty! Całkiem zgłupiałeś?! Już wolę wieczną śpiączkę niż… niż… Zrozumiałeś!

Nie zauważyłam nawet, jak znalazłam się przy łóżku. Chłopak, zarzuciwszy ręce za głowę, wygiął pytająco ciemną brew. Musiałam odwrócić się i przypomnieć sobie, że przyszłam tu po rzeczy, a nie po to, żeby gapić się na jakichś ostronosech dzięciołów. Moim zdaniem – niesłusznie przystojnych. Ale zanim wyszłam, i tak zatrzymałam się jeszcze na progu.

– Jajecznicy nie zrobiłam, za to zrobiłam grzanki mięsne. Z ciebie, Sokolski, wieczorem chleb, mleko i – tu wyciągnęłam palec w jego stronę – szynka. I jeszcze jedno. Skoro bezczelnie zeżarłeś moją kolację, to wzięłam sobie twoją herbatkę. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. No to pa.

– Pa.

Teraz wyszłam naprawdę. Ciekawe, do zajęć na uniwersytecie czterdzieści minut, a chłopak w łóżku. Jak on zdąży? Choć, zdaje się, ma samochód…

Розділ 11 / 60 · Сторінка 2 з 2