SOVABOO

Upolować Kujona!

Ch. 7: Rozdział 7

Rozdział 7

Розділ 7/7 · Сторінка 3 з 395%

- Oj, Tosiek, a tobie co, podoba się piercing? - małej od razu wrócił humor i oczy jej zabłysły.  - Ojej, mnie też! A jeszcze tatuaże! - rozćwierkała się z entuzjazmem, machając rękami: - Czaszka tam, smok, różne celtyckie symbole - zwłaszcza u chłopaków! Anton, a zróbmy ci tatuaż, co? - złożyła dłonie na piersi i zajęczała: - Całkiem malutki! No proszę!

I to „proszę” trwało już drugi tydzień.

- Powiedziałem, nie.

- Ale to jest takie ekstra!

Popatrzyłem na nią surowo.

- A ktoś lata w kosmos i zjeżdża do kopalni, to dopiero jest ekstra. Uwierz, tam można się zesrać nawet z tatuażami.

- A gdybyś zakochał się w dziewczynie - zrobiłbyś? Dla miłości?!

- Kristina, odczep się.

- A gdyby bardzo? - mała ani myślała się odczepić. - Tak, że nie mógłbyś bez niej żyć! Zrobiłbyś? No, żeby udowodnić uczucie?

Za pięć minut musiałem wychodzić do pracy, przede mną była nocna zmiana, więc pospieszyłem się z dojedzeniem kanapki. Ale niebieskie oczy siostry nadal patrzyły z oczekiwaniem i musiałem odpowiedzieć:

- Dziwne macie z koleżankami wyobrażenia o związkach, Kris. Dlaczego ktoś koniecznie musi coś ze sobą robić „w imię”? Już ci powiedziałem - nie!

Siostra się obraziła - nawet usta jej skwaśniały. Wstawszy z krzesła, poczłapała za mną do zlewu, do którego podszedłem, żeby umyć kubek.

- Jesteś taki nudny, Anton, że aż zęby bolą! - zacisnęła piąstki przy biodrach.

- Niech będzie.

- I poprawny! A to, Tosiek, nie jest modne! Nikt cię takim nie pokocha! Jak ty zamierzasz znaleźć sobie dziewczynę?

- A ja nie zamierzam nikogo szukać.

- To znaczy, że tak przeżyjesz całe życie niecałowany?

Przypomniałem sobie ciemne oczy Korsak i jej usta na moich. Całować potrafiła, to fakt, tak samo jak dostawać to, czego chciała. Po naszej rozmowie nie widziałem dziewczyny przez kilka dni i szczerze miałem nadzieję, że nasze drogi się rozeszły. 

- To znaczy.

- No to chociaż ulubione imię powiedz! Które bardziej ci się podoba - Marina czy Alina? A może Natasza?

 Poszedłem do przedpokoju, włożyłem trampki i wiatrówkę. Wziąłem plecak.

Kristina kręciła się obok, zaglądając mi w twarz.

- A wysokie czy niskie? A oczy, Tosiek, jakie? Niebieskie czy zielone? A może granatowe?

Zanim otworzyłem drzwi i wyszedłem, pociągnąłem siostrę za kucyk:

- Jakiekolwiek, byle nie piwne! No, pa, Kris! I pilnuj mi się, żebyś odrobiła lekcje! Za wcześnie ci myśleć o miłości!

Już wyszedłszy z mieszkania, usłyszałem za plecami uparte:

- Mnie może i za wcześnie, ale komuś już dawno pora! Dobra, nie przejmuj się, sama wybiorę!

- Co?

Ale mała już zatrzasnęła drzwi i przekręciła klucz w zamku. Zbiegłem po schodach i nie zawracałem sobie głowy. Zbliżała się sesja, nadszedł czas laboratoriów i zaliczeń... I bez tych miłosnych głupot było o czym myśleć.

Ви щойно завершили читання останньої частини твору.

Які емоції він залишив у вас?
Поділіться враженнями в коментарях — це важливо для автора та допоможе іншим читачам відкрити для себе цю історію.

Історія триває ✨

Автор продовжує працювати над новими розділами.
Збережіть твір у своїй бібліотеці та підпишіться на автора, щоб першими отримувати оновлення.

Профіль автора
Розділ 7 / 7 · Сторінка 3 з 3